niedziela, 16 sierpnia 2020

Witamy mój ukochany duet, czyli czy rozpływam się tak jak nad poprzednimi książkami?- Recenzja książki: "Park Avenue"- Penelope Ward i Vi Keeland

 Duet znacie, a ja kocham, więc uzupełniamy się nawzajem. Tym razem troszkę bardziej inna historia, ale również jest dobra. Zapraszam do pełnej recenzji. 




W swojej całej karierze czytelniczej przeczytałam 3 książki od tego duetu. Ta pozycja jest 4 książką na mojej półce również przeczytaną. Właściwie to chciałabym dostać to co w Słodkim draniu, wiecie zresztą jak się nad tym rozpływałam. A jednak tutaj dostałam troszkę po środku. Jednak zacznijmy od samych bohaterów i na nich się skupmy. 

W tej historii możemy dostać Elodie, która ma dosyć nietypową pracę i za namową swoje przyjaciółki postanawia wysłać podanie i starać się o pracę na stanowisko niani. Główna bohaterka ma nie lada orzech do zgryzienia, dziewczynka jest dosyć problematycznym dzieckiem. Warto teraz powiedzieć, że Elodie również nie miała łatwego życia, co prowadzi do tego, że dziewczyny szybko łapią wspólny język. I ja również tak miałam. Już pierwszych kilku stron poczułam się jak by autorki stworzyły dla mnie bratnią duszę. Podobne problemy, lekki sposób w jaki została wykreowana bohaterka jeszcze bardziej pomaga w jej zrozumieniu. Jednego jestem pewna, że nie jesteście w stanie nie polubić Elodie, coś cudownego! Czasami miałam wrażenie, że była troszkę za bardzo idealna, ale to może być tylko moje wrażenie, ponieważ czytałam dwie książki po sobie, o bardzo podobnym gatunku i aż czasami widziałam za dużo podobieństw. Co do naszego głównego bohatera, Hollisa, wiadomo, że w takich książkach nie obyłoby się bez zachwytów nad jego osobowością i wyglądem. Każdy również na swój sposób interpretuje wygląd bohaterów, ale tutaj wyobraźnia podziałała, aż za dużo. Właściwie to Hollis poszukuje niani dla swojej bratanicy i dlatego nasi bohaterowie są połączeni. W przypadku tego bohatera, miałam dylemat przy ocenie. Bolało mnie, że był strasznie schematyczny, miał w sobie cechy, które zawsze pojawiają się w takich książkach. A jednak miałam cichą nadzieję, że tutaj troszkę te cechy charakteru zostaną zmienione. Bardzo często bohaterowi mają jakąś przeszłość, która ich rani od środka. W takich chwilach mam ochotę zamknąć książkę. Uwierzcie mi, że da się przeczytać książkę, która nie ma tylu schematów. Plus za to, że Hollis nie był idealnym bohaterem, raczej mieliśmy po równi te dobre jak i te złe cechy charakteru. 


Ogromnym zdziwieniem było dla mnie, gdy dostałam książkę do ręki. Nie spodziewałam się, że będzie to aż taki grubasek. Miałam nadzieję, że jeśli jest to tak pokaźna książka, to będzie świetna fabuła, akcja i ogólnie będę się cudownie bawić na niej. I po części rzeczywiście tak było. Nawet miałam ochotę czytać ich historię bez końca. Była lekka, zabawna, ale również z dozą smutku i rozczarowania. Wiele sytuacji dało się przewidzieć, ale uważam, że w takich książkach jest to nieuniknione. Pomysł na fabułę był świetny, czasami wykonanie kulało, ale to też przez moje wygórowane oczekiwania względem tej książki. Zresztą cała historią była mocno podekscytowana, wiele razy już czytałam historię z nianią w tyle i bardzo mi się to podobało. Chociaż już od pierwszych kilkunastu stron mamy pokazane, że popęd seksualny jest na pierwszym miejscu, to dzięki temu, że książka jest gruba, wiele wątków jest poprowadzone doskonale i autorki skupiają się na uczuciach, emocjach. Wiele wątków pobocznych nie zostało dokończonych, ale to tak najczęściej robią autorki. 

Tak jak w przypadku książki Penelope Ward, powtórzę się. Książka idealna, na lato, lekka, przyjemna i mało zobowiązująca. Autorki przerzucą was w świat, pełen namiętności, odurzenia i szczerych uczuć. Czytając ją, często przed oczami miałam Słodkiego drania, książki nie do porównania, ale świetny pomysł na pokazanie emocji i uczuć. Recenzja jest przedpremierowa, więc książki jeszcze nie możecie spotkać w księgarni. Jednak jeśli tylko zobaczycie, to bierzcie i czytajcie. Obiecuje, że będziecie chcieli więcej. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki, dziękuję ślicznie wydawnictwu Editiored.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Najnowszy post

Witamy mój ukochany duet, czyli czy rozpływam się tak jak nad poprzednimi książkami?- Recenzja książki: "Park Avenue"- Penelope Ward i Vi Keeland

  Duet znacie, a ja kocham, więc uzupełniamy się nawzajem. Tym razem troszkę bardziej inna historia, ale również jest dobra. Zapraszam do pe...