sierpnia 30, 2019

Recenzja książki: "Świat miniony"- Tom Sweterlitsch

Recenzja książki: "Świat miniony"- Tom Sweterlitsch
Hejka Kochani 
Ostatni tydzień się zaczął więc można powiedzieć, że wakacje dobiegły końca, i trzeba się zabrać do ostrej pracy. Dlatego już w którymś z następnych postów powiem wam i przekażę jak będą dodawane recenzję. Tym czasem zapraszam was na kolejną recenzję, ale dość nietypową, bardzo rzadko na moim blogu pojawiają się recenzję takiego gatunku, więc jest to jakaś odmiana. Serdecznie zapraszam was na opinię książki "Świat miniony"- Toma Sweterlitscha.


Opis:
Ostrzeżono ją, że ujrzy rzeczy, których jej umysł nie pojmie.

Agentka specjalna Shannon Moss zostaje wyznaczona do rozwiązania
sprawy zamordowania rodziny członka Navy SEAL i odnalezienia jego zaginionej córki. Odkrywa, że żołnierz był astronautą na pokładzie USS Waga, statku, który prawdopodobnie przepadł w najciemniejszych otchłaniach Głębokiego Czasu. Moss uważa, że do zbrodni mogły doprowadzić powiązania żołnierza SEAL z przyszłością.

Agentka, zdecydowana odnaleźć dziewczynę, podróżuje w przyszłość, żeby zbadać jej możliwe wersje i znaleźć informacje, które pozwolą rozwikłać współczesne śledztwo. Ku jej przerażeniu przyszłość ujawnia, iż od tego dochodzenia zależy dużo więcej niż los czyjejś rodziny: Shannon na własne oczy widzi wznoszącego się ponad horyzont czasu i gnającego ku teraźniejszości Terminusa – przerażający i ostateczny koniec ludzkości.


Opinia:

Pierwsza książka, która jest z gatunku fantastyki, science fiction na mojej półce. I nie powiem, że stresowałam się czy to w ogóle mi się spodoba. Czy jest jakikolwiek sens abym zaczynała z tym gatunkiem. Myślę, że jeśli macie podobne przemyślenia co ja, to śmiało możecie spróbować. 

Nasza główna bohaterka Shannon Moss jest miłą i sympatyczną bohaterką. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest bardzo twarda i trzyma swoje życie bardzo mocno. Nie chce aby coś wymknęło się z pod kontroli. Jednak czasami musi tak być, aby życie poukładało się w jedną całość. Shannon gdy pojawia się na miejscu zbrodni, to wtedy ukazuje się jej wrażliwość na ludzkie dobro i cierpienie. Sama tego doświadczyła, więc jest jej łatwiej sobie to wszystko wyobrazić. Czasami niestety brakowało mi tego wow. Wydaje mi się, że autor bardzo dobrze stworzył bohaterkę, jednak gdzieś po drodze się pogubił. Początek był na prawdę dobry, dialogi między bohaterami. Niestety w połowie już tego nie było. Wszystko bardzo się ciągnęło, a główna bohaterka nie wiedziała czego chce. Plątała się w swoich wypowiedziach. Tutaj ogromny minus.

Wszystko działo się bardzo szybko. W tej książce nie miałaś czasu na odpoczynek. Wiadomo to też o to chodzi w tym gatunku. Początek zaczął się bardzo powoli i spokojnie, co było ogromnym zdziwieniem jak dla mnie. Bardzo podobało mi się, że od samego początku autor wprowadzał nas w tę historię. Wszystko było idealnie wytłumaczone. Oczywiście później już tego nie mieliśmy powtarzanego, więc wydawało się, że przez książkę się płynie. Niestety nie jest to książka dla młodszych. Są okropne sceny drastyczne, które wpływają na dalszą fabułę więc nie można ich nie czytać. Bardzo ubolewałam gdy im dalej w książkę, było bardzo mało dialogów, a więcej opisów. Na tych momentach najbardziej się zatrzymywałam. Męczyłam, męczyłam a później szło już dobrze. Również była tutaj masa przekleństw. Na początku tego nie było widać, pierwsze kilka rozdziałów było spokojne. Z czasem do narastało i nie dało się tego wytrzymać. Jeżeli ktoś preferuje to jak najbardziej polecam, wydaje mi się, że trafi w sedno.

Czas na podsumowanie. Jak już wspominałam było troszkę tych niepowodzeń. Jakoś nie dało się ich nie zauważyć. I wpłynęło to oczywiście na ocenę książki. Nie będę też mocno surowa, ponieważ to pierwsza książką, którą dla was recenzuje w tym gatunku. Jednak mimo wszystko oceniam ją 6/10. Nie miałabym też serca dać mniej. Momentami było na prawdę cudownie i aż chciało się te książkę czytać dalej z zapartym tchem.

Mam ogromną nadzieję, że recenzja wam się podobała i zostawicie komentarz jeśli czytaliście książkę. Oczywiście gdyby mój blog wam się spodobał to zapraszam do zaobserwowania, by być na bieżąco. Do zobaczenia w następnym poście.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Rebis.

sierpnia 26, 2019

Recenzja książki: "Jedyne takie miejsce"- Klaudia Bianek

Recenzja książki: "Jedyne takie miejsce"- Klaudia Bianek
Hejka Kochani 
Bardzo się cieszę, że wpadliście do mnie na kolejną recenzję książki: "Jedyne takie miejsce"- Klaudii Bianek. Jednak zanim przejdziemy do samej recenzji to chciałabym wam bardzo mocno podziękować za to, że ze mną jesteście i czytacie moje recenzję. To dzięki wam dalej pisze recenzję i się rozwijam. A tym czasem zapraszam na recenzję. 



Opis:
Co pomyśli twój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa, z którym łączą cię już tylko wspomnienia, gdy on nagle zjawia się po dziesięciu latach rozłąki, a ty stoisz przed domem z dwuletnim chłopcem przytulonym do nogi?

Lena, została samotną matką w wieku szesnastu lat i postanowiła nigdy nie wyjawiać prawdy o tym, kim jest ojciec jej synka. Zamknięta w sobie, odizolowana od rówieśników, poraniona przez wydarzenia z przeszłości każdego dnia uczy się być lepsza nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla swojego dziecka.

Alan od urodzenia był skazany na sukces. Bogaci rodzice, najlepsze szkoły, luksusowe życie w wielkim mieście stanowiły jego codzienność. Spełniał swoje kolejne marzenia bez większego trudu. Wszystko posypało się jak domek z kart, gdy zakończył czteroletni związek z dziewczyną, nakrywając ją na zdradzie.

Opinia:


Nie mogliście nie słyszeć o tej książce. Rozniosła się ogromnym echem po całym booktubie, bookstagramie tak na prawdę to wszędzie. Gdy czytelnicy dostawali książkę stwierdzili, że nie wiedzą czy ta książka im się spodoba, ponieważ według nich ma za duży rozgłos i może się okazać totalnym rozczarowaniem. I zaraz to wy przeczytacie czy również mam takie odczucia. 

Nasza główna bohaterka Lena, przeszła bardzo dużo w swoim życiu. Ciężko było jej zaakceptować fakt, że nagle pojawił się Alan. Wydaje się na pierwszy rzut oka, opanowana i spokojna. Można w bardzo łatwy sposób nawiązać z nią relacje. Poczuć, że Lena cię zna i jesteście dobrymi przyjaciółkami. Czasami mnie irytowała swoim zachowaniem względem Alana, jednak nie wpłynęło to na dalsze czytanie książki. Relacje jakie miała z innymi pobocznymi bohaterami jeszcze bardziej mną wstrząsnęły. O każdego się troszczyła i nie została obojętna gdy działa się krzywda. 
Czas na naszego Alana. Wydaje się, że może być bardzo mocno zadufany w sobie, wywodzi się z bardzo bogatej rodziny i dużo w jego życiu się zmieniło. A jednak potrafi dostrzec w Lenie to co zostało z dzieciństwa. To w jaki sposób Alan myśli o Lenie jest cudowne. Próbuje zbliżyć się do Marcelka, co jest uroczę. Bawi się z nim, co daje więcej czasu wolnego dla Leny. Według mnie to jedna z najlepszych par przyjaciół jaką mogłam przeczytać w książce. I cudownie by było spotkać takie przyjaciela po latach.
Nie byłabym sobą gdyby nie wspomniałam a najcudowniejszym człowieku. W swoim życiu również takie spotkałam i doskonale wiem co czuła Lena.
Chodzi mi tutaj o Pana Tadka. Miał ogromne serce, i mógłby dla nich zrobić wszystko. Gdy była o nim mowa od razu robiło mi się cieplej na serduszku. Mam ogromną nadzieję, że w kolejnej książce Klaudii Bianek będzie podobna postać do Pana Tadka.

Czas na akcję oraz fabułę. Chociaż na początku książka bardzo mi się dłużyła to później znalazła swój klimat. W bardzo łatwy sposób można się w niej odnaleźć. Określiłabym to nawet jako płynne skończenie tej książki. Nawet nie będziesz wiedziała kiedy, a już ją skończyłaś i musisz pożegnać się z bohaterami. Autorka stworzyła coś czego nie da się opisać słowami. Był to idealny świat dla nas, jednak nie dla głównej bohaterki. I chociaż była to książka, która wygrała konkurs i zdobyła ogromny rozgłos to cudownie mi się ją czytało. Nie miałam takiego momentu, że nie chciało mi się wracać do tej książki. Ciągle myśli się o tych bohaterach o tej fabule. Jednym słowem pokochałam tę książkę i poczułam ogromny smutek gdy ją skończyłam.

Ciężko mi to będzie podsumować. Bo tak jak było ciężko ją skończyć, tak ciężko to wszystko podsumować. Jak już wspominałam, bohaterowie są cudowni na każdy sposób. Nie są idealni, mają swoje wady co jest dalej na plus. Bardzo szybko się tę książkę czyta. I chociaż jest to mała czcionka to nie przeszkadza to aż tak bardzo. Lekka, idealna na lato. I gdybyśmy chcieli to przeczytalibyśmy ją w jeden dzień. Książkę oceniam 10/10. Bez dwóch zdań. Bardzo mocno wam ją polecam i lektura obowiązkowa, jeśli lubicie takie lekkie tematy.

Bardzo wam serdecznie dziękuję za to, że byliście ze mną w tej recenzji. Jeśli ona wam się spodobała to zostawcie koniecznie komentarz i podzielcie się ze mną opinią na temat tej książki. Będę ogromnie wdzięczna jeśli zostawicie obserwację. Do zobaczenia.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję ślicznie wydawnictwu We need Ya.

sierpnia 23, 2019

Recenzja książki: " Daddy Cool"- Penelope Ward

Recenzja książki: " Daddy Cool"- Penelope Ward
Hejka!
Wakacje się niestety kończą co prowadzi do tego, że coraz mniej czasu zostało mi na nadrobienie recenzji. Mam ogromną nadzieję, że kiedyś nadejdzie ten magiczny moment, że nie będę miała zaległych recenzji dla was. Jednak dziś nie o tym. Jak widzicie po tytule, przychodzę do was z recenzją bardzo znanej autorki jaką jest Penelope Ward i jej nowa książka pod tytułem " Daddy Cool". Zapraszam was bardzo serdecznie.



Opis:
Jeśli istnieje coś, czego absolutnie nie powinna robić nauczycielka najmłodszych klas elitarnej katolickiej szkoły, to z pewnością jest to nawiązywanie intymnych relacji z ojcem swojego ucznia. Nawet jeśli jest najbardziej seksownym i pociągającym mężczyzną świata, a do tego zrobił dosłownie wszystko, co było w jego mocy, by zapisać swojego syna właśnie do tej szkoły i tej klasy. Surowych zasad nie wolno bezkarnie łamać.

Wiele lat wcześniej Mackenzie Morrison i Francesca O’Hara byli najlepszymi przyjaciółmi. Zrodziło się między nimi uczucie, lecz Mack nagle odszedł, łamiąc serce Frankie. Wydawało się, że to definitywny koniec. Ona spełniła swoje marzenie: została nauczycielką, a w jej życiu pojawił się ktoś ważny. Jednak Mack i Frankie nie umieli i nie chcieli o sobie zapomnieć. Łączyły ich niedokończone sprawy z przeszłości. Kiedy więc na początku nowego roku szkolnego w klasie pojawił się Mack z kilkuletnim synem, Frankie od razu zrozumiała, że czeka ją trudny wybór między uczuciem a obowiązkiem.

Opinia:


Jest to pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam. Nie liczą oczywiście duetu. Tak jak "Słodki drań' bardzo mi się podobał, tak tutaj już mniej i niekoniecznie to wszystko ze sobą współgrało. 

Mamy tutaj naszą Francesce, która jest bardzo szanowaną nauczycielką w szkole katolickiej. Co już od razu wskazuje na to, że jest bardzo wierząca. Jednak czasami jej myśli jakie zataczają krąg wokół Macka nie wróżą nic dobrego. Bardzo polubiłam się z główną bohaterką chociaż różni wiek. Nie jest impulsywna jak to możemy zaobserwować w innych książkach z tego gatunku. Bardzo mocno angażuje się w swoją pracę jak by zależało to od jej życia. Czasami jednak wybory bohaterki były słabo uargumentowane i właściwie nawet samemu czytelnikowi jest się słabo domyślić co chodziło po głowie bohaterce. Wiadomo jak to w takich książkach mamy myśli erotyczne, jednak autorka nie skupia się na nich za bardzo. Raczej kierują nią emocje i rozwaga. 
Jednak co do naszego Mackenziego Morrisona. Tutaj już mamy bardziej zadufaną w sobie osobę. Wie doskonale, że może mieć Francesce, nawet jeśli usłyszał od niej, że nic z tego nie będzie. Nie przykładałam do tego dużej wagi. Dlaczego? Ponieważ sami wiecie, że te książki właśnie mają to do siebie. Najbardziej mi się spodobało jak walczy o swojego synka. I chociaż nie utrzymuje kontaktów z poprzednią partnerką, zauważa syna. Nie zostaje on mu obojętny. Czasami nawet zrobiłby dla niego wszystko, dosłownie. Według mnie przyjemny bohater, wiadomo zadufanie, momentami lekkomyślność irytowały mnie w tej pozycji, jednak szczerze powiedziawszy dużo tego nie było więc mogłam w łatwy sposób dalej rozkoszować się książką. 


Przyszedł czas na akcję, fabułę oraz całokształt książki. Przede wszystkim ogromny plus za to, jakie lekkie pióro ma autorka. Czytało się to tak szybko, że nawet nie wiedziałam kiedy a już ją skończyłam. Tę pozycję udało mi się przeczytać w jeden dzień, więc szok bo żadnej książki w tak krótkim czasie nie udało mi się przeczytać. Niestety czasami powracanie do przeszłości mnie irytowało. Więcej potrafiliśmy i mogliśmy wywiedzieć się z dialogów między bohaterami. Chociaż nie powiem w niektórych momentach przydało się i wszystko układało się w spójną całość. Dialogi między bohaterami również były spójne i autorka nie gubiła się z przejścia z jednej części w drugą. Uwierzcie mi, że w niektórych książkach widać to na prawdę. I choćbyś chciała się od tej książki oderwać to ciągle gdzieś z tyłu głowy masz tę historię i tych bohaterów. Nie będę jej oczywiście porównywać do Słodkiego Drania, ponieważ tutaj mamy jedną, a tam dwie autorki. Aczkolwiek teraz już wiem jaką część w książce napisała Penelope Ward a jaką Vi Keeland, bardzo charakterystyczne pióro. Mogłabym powiedzieć, że tutaj minimalnie się wynudziłam. Była akcja to prawda, działo się więcej niż oczekiwałam, jednak duet skradł moje serce. 


Myślę, że przyszedł czas na podsumowanie. Zdecydowanie polecam wam tę książkę. Jest ona inna niż ich wspólne pozycje, ale jest równie lekka, przyjemna i potrafi zauroczyć człowieka. Oczywiście oceniłam ją 8/10. Czasami warto dać szansę autorce nawet jeśli nie byliście w 100% pewni czy będzie się wam ta pozycja podobać. Na jeden wieczór idealna. Ma w sobie troszkę ponad 250 stron a czyta się jak by miała 150. Jeżeli dopiero zaczynacie z tą autorką zdecydowanie polecam wam tę książkę. Można się zakochać, a prze okazji odkryć nowe znaczenie miłości, dla innego wieku oraz innych problemów co tradycyjnie. 

Dziękuję, że zostaliście ze mną do końca, jeśli czytaliście książkę, to koniecznie zapraszam was do dyskusji w sekcji komentarzy, staram się być na bieżąco. Oraz jeśli blog wam się spodobał to odsyłam was do zaobserwowania, aby być ze mną na bieżąco ze wszystkimi recenzjami. Do usłyszenia, całuski.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu editiored.



sierpnia 21, 2019

Recenzja książek z serii "Kroniki Jaaru"- Adam Faber

Recenzja książek z serii "Kroniki Jaaru"- Adam Faber
Dziś przychodzę do was z magicznym światem, który powinien wciągnąć cię i nie ma szans aby was wypuścił, Jednak czy aby na pewno? Może jest na odwrót i wcale nie jest tak kolorowo jak zapewnia nas opis książek. Zapraszam do recenzji będziemy mogli to sprawdzić dokładniej.





W tym poście znajdziecie recenzję 4 pierwszych tomów z serii Kroniki Jaaru, więc jeśli już czytaliście podzielcie się opiniami w sekcji komentarzu, będzie mi bardzo miło. Tymczasem zaczynamy od pierwszego.


Opis: 
Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander!​ ​​

Kate jest typową nastolatką. Mieszka u swojej ciotki w Londynie​ i wiedzie spokojne życie. Pewnego dnia staje na progu tajemniczego sklepu pełnego czarodziejskich przedmiotów, od właścicielki którego otrzymuje Księgę Luster. Dziewczyna rzuca miłosny urok na przystojnego Jonathana, lecz czar skutkuje zupełnie inaczej, niż by tego oczekiwała. Kate trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.

Fion jest ferem, baśniową istotą. Jego stosunki z ojcem są coraz gorsze, więc w akcie buntu opuszcza dom, by odnaleźć przypisaną mu czarownicę. Wpada w ręce niebezpiecznej nimfy Erato​ i przez swoją naiwność wprowadza do świata magii wielki zamęt.

Tymczasem w Londynie ciotka dowiaduje się, że ze sklepu pani Selene zniknął magiczny kamień o potężnej mocy. Czy uda się go odnaleźć? Jak Kate, początkująca wiedźma, poradzi sobie w świecie Jaaru, mając u boku ekscentryczne fery i wyniosłego jednorożca? I co tak naprawdę skrywa plan nikczemnej Erato? 


Opinia:
Jest to pierwszy tom z serii i według mnie najgorszy. Wiadomo jest to też wprowadzenie do Jaaru więc zanim akcja się rozwinie troszkę trzeba poczekać. Niestety nudne opisy i dialogi spowodowały, że już po 50 stronach odłożyłam książkę. I powiedziałam sobie, że więcej po nią nie sięgnę. Jednak spróbowałam. Potem troszkę się akcja ruszyła już nie była taka zwykła i usypiająca. Według mnie co po pierwszym tomie nie ma się co zrażać, trzeba sobie dać czas na zrozumienie tego światu. Zresztą nasza główna bohaterka Kate również jest w nowej sytuacji więc sprawa z czasem się wyjaśnia razem z poczynaniami głównej bohaterki. Najsłabsza część oceniam ją 5/10. Lecimy dalej!


Opis:
Poznaj kolejne przygody bohaterki, którą pokochali fani Harry’ego Pottera, Percy’ego Jacksona i Magisterium. Pottera, Percy’ego Jacksona i Magisterium.

Odkąd Kate poznała tajemniczy Jaar, jej życie uległo całkowitej zmianie. Nie jest już zwykłą nastolatką, a początkującą czarownicą.

Po raz pierwszy wybiera się na magiczne wakacje, gdzie poznaje inne młode wiedźmy. Szybko okazuje się jednak, że oprócz nowych przyjaciół zyska „magicznego prześladowcę”, który nawiedza jej sny. Wraz z ferem Fionem próbują odkryć, o kogo może chodzić. Podejrzenia mogą paść na każdego, z kim Kate miała do tej pory kontakt, a lista potencjalnych prześladowców się wydłuża.

Świat ludzi i Jaar nigdy jeszcze nie były sobie tak bliskie. Co przyniesie nowa era? Z czym będą się zmagać Strażnicy Żywiołów?

Opinia:
A tutaj możemy znaleźć przeciwieństwo pierwszego tomu. Coś cudownego. Od tej części nie mogłam się oderwać. Potrzebowałam czegoś takiego co by zaspokoiło moją ciekawość czytelnika. Czy dalsze części będą dobre? Tutaj nasza główna bohaterka już mnie mniej irytuję niż było to poprzednio. Byłam bardzo mile zaskoczona, autor skupił się dużo na emocjach, które odgrywały główną rolę w tej części. Również mogliśmy zauważyć lekki zarys wątku miłosnego. Co według mnie udało się autorowi. Najlepsza część z całej tej serii. Warto jest czasami przemęczyć się z pierwszym tomem aby rozkoszować się w następnym. Książkę oceniam 8/10



Opis:
Czarownica nie może wymarzyć sobie lepszego życia. Kate Hallander wreszcie ma u boku ukochanego Jonathana, a dzięki nowym przyjaciołom, w spokoju zgłębia tajniki swojej magicznej mocy. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie wstrząsające wieści z Jaaru.

W tajemniczych okolicznościach, tuż przed swoim ślubem z księciem ferów, znika Fione ỳl Maas. Oznacza to, że Kate oraz Strażnicy Żywiołów znów będą mieli ręce pełne roboty. Poszukiwania zaginionej ferini zaprowadzą ich do serc dwóch, odwiecznie walczących ze sobą krain, Elphame i Tir-na-Nog. Po drodze czeka ich jednak otwarcie wielu drzwi, za którymi czają się liczne niebezpieczeństwa, a kręta ścieżka z każdym krokiem będzie się wydawać bardziej zawiła.

Smoki, wiedźmy i krwiożercze demony – świat Jaaru staje się coraz mroczniejszy. Kto stoi za porwaniem Fione? Co odkryją Strażnicy, przechodząc przez kolejne bramy? I dlaczego Babcia Annwynn wciąż zachowuje się jak zwichrowana dziwaczka?

Opinia:
Nie twierdzę, że 3 tom jest słaby, jednak akcja mi się bardzo ciągła w drugiej części. Co prawda tutaj już mamy ponad 500 stron to bardzo mi się podobało jak autor płynnie przechodził z jednej części do drugiej. Niestety długiej opisy, czasami strasznie mnie nudziły, i nie potrafiłam przez nie przebrnąć. Natomiast ta część nadal trzyma poziom, ciężko jest mi tutaj opisać tę książkę, wyjątkowo mnie zaskoczyła. Wielkie gratulacje dla autora, że nie brakuje mu weny do pisania, skoro napisał tak dużą część. Z tyloma wątkami, łatwo się pomylić. Książkę oceniam 6/10.

Opis:
Czwarta część bestsellerowej serii Kroniki Jaaru gwarantuje jeszcze więcej magicznych wrażeń! Tysiące fanów nie mogą się mylić! Sięgnij po historię Kate i daj się oczarować.

Tajemnice Cienistej Krainy ferów otwierają się przed Kate Hallander, Strażniczką Kamienia Danu. Opuszczona przez większość przyjaciół postanawia zamieszkać w mrocznym Tir-na-Nog. Czy jednak jej decyzja jest właściwa, a przeżycie wśród pałacowych intryg okaże się możliwe?

Fery z obu krain szykują się do bitwy, jakiej świat Jaaru od dawna nie widział. W tym samym czasie w Londynie zjawia się niezwykły i tajemniczy Kaspar. Czy będąc magiem, ma szansę odnaleźć się w świecie czarownic? Trudne zadanie staje również przed dawną przyjaciółką Kate, Mel, która będzie zmuszona stanąć do walki z siłami o wiele potężniejszymi i starszymi niż mogłaby przypuszczać.

Nowy Jaar przynosi odpowiedzi na pytania od dawna trapiące Strażników Żywiołów. Jaki cel przyświeca władczyniom ferzych krain? Do czego doprowadzi zacięta walka między nimi? I wreszcie: gdzie ma źródła niedawno rozbudzone zło, które zagraża całemu magicznemu światu?


Opinia:
Jak na razie jest to ostatni tom, który zdążyłam przeczytać, zostało mi jeszcze Megapolis. I gdy byłam na Poznańskich targach książki spotkałam się z autorem. Po krótkiej rozmowie stwierdziłam, że autor ma jeszcze na prawdę masę pomysłów. I Megapolis tak naprawdę było jeszcze dłuższe niż teraz, natomiast zostało troszkę skrócone. Tajemne imię to prawie ponad 500 stron magicznego świata i tutaj podobnie jak w 3 części, dużo się nie działo, nie potrafię jednoznacznie stwierdzić czy ta część była lepsza od poprzedniej. Według mnie utrzymywały równy poziom. Już niektóre schematy były bardzo utarte. Nie działo się nic nowego, jak już mówiłam niejednokrotnie jest to typowa seria dla młodszego czytelnika, odbiorcy. Pięknie wydane, natomiast już środek mnie tak nie zachwycił. Książkę oceniam 6/10.


Podsumowanie

 Cała seria składa się z 5 tomów. Adam Faber stworzył magiczny świat w którym można przepaść. Tak jak pierwszy tom, strasznie mi się nie podobał tak drugi był cudowny. Relacje jakie mogliśmy odczytać które są między bohaterami są cudowne. Kolejne 2 tomy, były już średnie, dialogi już jako tako mnie nie poruszył a opisy stały się nudne i nie miały w sobie tego wow! Co w poprzednich tomach. Zdecydowanie ta seria pasuje do młodszych czytelników i odbiorców. Zdecydowanie polecam wam tę książkę, jeśli lubicie przeczytać lekką, niezobowiązującą książkę. Chociaż jest to z gatunku fantastyki to przyjemnie się to czyta.


Jeżeli post wam się podobał zapraszam do zaobserwowania aby być z moimi recenzjami na bieżąco oraz zostawienia komentarza, co sądzicie o tej serii? Czytaliście? A może jest dopiero przed wami?

Do zobaczenia Małgosia😍

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serii dziękuję ślicznie wydawnictwu Czwarta Strona.





sierpnia 11, 2019

Recenzja książki: "Labirynt Fauna"- Cornelia Funke, Guillermo del Toro

Recenzja książki: "Labirynt Fauna"- Cornelia Funke, Guillermo del Toro
Zastanawialiście się kiedyś jak można czytać książkę, która ma elementy baśniowe, ale jest z gatunku fantastyki/ science fiction? Dziś dostaniecie odpowiedź na to pytanie, a tymczasem zapraszam was do recenzji książki "Labirynt Fauna". Śmiało czytajcie opinie i napiszcie swoje odczucia na temat tej książki.

Opis:

Mroczna i nastrojowa, bogato ilustrowana baśń oparta na nagrodzonym trzema Oscarami filmie Guillermo del Toro
Guillermo del Toro, zdobywca Oscara za najlepszy film za Kształt wody, wraz z Cornelią Funke, autorką bestsellerowych powieści Atramentowe serce i Król złodziei, wspólnie stworzyli epicką i mroczną powieść fantasy dla czytelników w każdym wieku, wzbogaconą poruszającymi poetyckimi ilustracjami.

Ta czarowna historia zabiera czytelników do złowrogiego, magicznego i rozdartego wojną świata, zapełnionego wyraziście narysowanymi postaciami, takimi jak nieuczciwe fauny, zawzięci żołnierze, potwory zjadające dzieci czy dzielni buntownicy. Jak przystało na prawdziwą baśń, jest też dawno zaginiona księżniczka, która ma nadzieję na powrót do rodziny…


Opinia:

To nie jest zwyczajna książka, jaką możecie spotkać w tym gatunku. Momentami byłam przerażona, chciało mi się śmiać, ale i nawet płakać. Jeszcze żadna książka w tym gatunku nie wywołała u mnie tyle emocji co właśnie ta. Jednak zacznijmy od początku.

Nasza główna bohaterka Ofelia jest cichą i spokojną dziewczynką, nie chce się rzucać w oczy i jedynym jej zajęciem jest czytanie książek, które czyta po zmarłym tacie. Widać, że jest przerażona i nie potrafi się w tym świecie odnaleźć. Jej mama jest w zaawansowanej ciąży co pokazuję, że bardzo się martwi i nie chce stracić kolejnego rodzica. Niektóre zachowania bohaterki są, według mnie, mało wyjaśnione. Czasami nie potrafiłam zrozumieć czemu tak postąpiła a nie inaczej. Jednak wiadomo, że między mną a główną bohaterką jest duża różnica wiekowa więc też za duży minus tego nie uważałam. 

Jest to typowa książka dla czytelników 15+ nawet gdyby nie wyżej. Pojawiają się tutaj drastyczne sceny, które nawet u mnie powodowały momenty obrzydzenia. Niektóre momenty według mnie były bardzo nudne, za dużo opisów i wyjaśniania. I chociaż już o niektórych elementach się coś tam wiedziało z poprzednich rozdziałów, autorzy dalej się powtarzali. Bardzo mi się podobały dialogi między Ofelią a jej mamą. Widać było, że autorzy bardzo mocno skupili się na emocjach. Co mi się bardzo podobało i można było jeszcze bardziej zżyć się z bohaterami. Natomiast ciężko jest mi stwierdzić czy pozycja ta miała w sobie coś co by mnie bardzo zdziwiło. Niektóre momenty były zaskakujące jednak nie jest to aż tak abym tę książkę uważała za genialną.


Książka jest naprawdę dobra nie spodziewałam się tego gdy ją dostałam. Poza tym dla okładkowych srok to perełka. Nie była to książka typowa jak "Illuminae" czy "Świat miniony" coś totalnie innego. I chociaż niektóre elementy nie pod pasowały mi to i tak jestem jak najbardziej za tą pozycją i oceniłam ją 8/10. Jak zresztą sami wiecie mi bardzo mocno zależy na tym aby fabuła była oryginalna, i tutaj to dostałam. Jeżeli nadal próbujecie znaleźć książkę, pełną tajemnic, grozy itd. to z czystym sercem wam ją polecam, można się zakochać. 

Ja wam bardzo serdecznie dziękuję za to, że byliście ze mną podczas tej recenzji, jestem ciekawa jakie są wasze opinie na temat tej książki, śmiało napiszcie w komentarzu na dole, z miłą chęcią poczytam. 
Zachęcam was abyście również zostawili obserwację aby być na bieżąco.
Do zobaczenia w następnej recenzji.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Zysk I S-Ka.





Copyright © 2016 Okularnica czyta , Blogger