sobota, 25 listopada 2017

"Jest poranek Bożego Narodzenia"- Recenzja książki "Until November"- Aurora Rose Reynolds

Nie tego się spodziewałam, czytając tę książkę.



Cześć!
Przepraszam, że w ostatnim czasie nie pojawiały się recenzje, ale szkoła i moje życie prywatne bardzo mnie przytłoczyło. Dziś o pięknej i zaskakującej książce. Zapraszam do do zapoznania się z moją opinią. 

 Tytuł: "Until November"
 Autorka: Aurora Rose Reynolds
Ilość Stron: 247
Wydawnictwo: editiored
Rok Wydania: 2017
Ocena: 10/10




Gdy w Nowym Jorku November w tajemniczy sposób zostaje pobita, postanawia się wyprowadzić. Po dłuższym czasie chce zadomowić się u ojca, którego nie znała od dziecka. Od tej pory postanawia pracować dla swojego taty jako księgowa. Gdy tylko dowiaduje się, że tata głównej bohaterki prowadzi klub ze striptizem, próbuje się wycofać. Pewnego dnia poznaje niezwykle przystojnego ochroniarza Ashera. “Wszystko jest inne gdy on jest przy mnie” 

Autorka książki chciała nam przekazać cudowną wartość, którą jest miłość. Każdy chciałby jej doświadczyć. Pokazać całemu światu, że jest się szczęśliwym. Główna bohaterka  po zdarzeniu, które stało się w Nowym Jorku nie chce mieć chłopaka i dużego kontaktu ze społeczeństwem. Chce się zajmować rachunkowością i pomaganiem tacie w klubie.
 
Kiedy przeczytałam pierwsze 20  stron, byłam przekonana, że ta książka kompletnie nie  przypadnie mi do gustu. Jednak dalej akcja się rozwinęła i było już lepiej. Momentami zdziwiło mnie zachowanie Ashera i November. Czasami czegoś chcieli a po czasie z zdanie. November była ciągle nie zdecydowana. Raz chciała go pocałować , a później nie. Chciała ze wszystkim poczekać i się  nie spieszyć. Była mocno zakręcona i uśmiech nie znikał jej z twarzy. Swojego psa (który uratował jej życie) bardzo kochała. Nie potrafiła bez niego żyć. 2 razy uratował jej życie i była mu za to wdzięczna.

Miałam,dylemat oceniając tą książkę, była naprawdę dobra ale spodziewałam się czegoś lepszego. Momentami denerwowali mnie bohaterowie więc to też na minus.
Pod koniec fabuła mnie wciągnęła i pokazała, że po burzy wychodzi słońce i to jest najważniejsze. W życiu trzeba się cieszyć i zarażać tym śmiechem. 

Podsumowując. Myślę, że książkę warto przeczytać i się z nią zapoznać.Nie jest ona długa, ponieważ ma tylko 247 str. Uważam, iż ta książka jest na jedną noc do przeczytania. na kaca książkowego jak najbardziej. Mam nadzieję, że moja recenzja was do tego przekonała.
 
Dziękuję za przeczytanie i skomentowanie tego posta. Cieszę się, że dla was piszę. 

Dziękuję wydawnictwu editiored za możliwość przeczytania i napisania opinii.

czwartek, 9 listopada 2017

"Siedem dni zmieniło się w czternaście"- Recenja książki: "Ślad Po Złamanych Skrzydłach"- Sejal Badani

 Hej!
Bardzo dawno nie pisałam dla was recenzji. A bynajmniej tak mi się wydaje. Chciałabym powrócić do regularnego pisania i czytania. Myślę, że to mi się uda. Dziś jednak nie o narzekaniu ale czas na recenzje. A jest to pozycja “Ślad po złamanych Skrzydłach” autorki Sejal Badani.

 Tytuł: "Ślad Po Złamanych Skrzydłach"
Autorka: Sejal Badani 
Ilość stron: 483
Wydawnictwo: Kobiece
Rok Wydania: 2015
Ocena: 10/10











Nie wiem czy pamiętacie ale kiedyś na moim blogu pojawiła się recenzja książki “Pikantne Historie Dla Pendżabskich Wdów” A dzisiejsza książka właśnie jest w podobnym klimacie.
Również mówi o hinduskach: ich zwyczajach, problemach, stylu bycia.
Gdy Sonya otrzymuje telefon z jej domu rodzinnego z wiadomością, że jej tata Brent zapadł w śpiączkę, jest w szoku i nie wie co się dzieje. Rodzina chciałabym ją zaprosić na wspólny obiad. Jednak ona się boi i nie chce tam jechać. Sonya zostaje tam dłużej niż chciała. Na jaw wychodzą nowe tajemnice, które są bardzo bolesne dla całej rodziny. 

 
Sejal Badani pokazuje, że żadna rodzina nie jest idealna. Zdarzają się sprzeczki lub rozstania. Może być również przemoc psychiczna jak i fizyczna. W książce jest ta druga. Choć jeśli Brent stosował przemoc fizyczną to zostało w ich psychice na długie lata. Nie dużo mówi się o przemocy, ale jednak gdzieś tam jest. Jeśli chce z kimś porozmawiać na dany temat to zadzwońcie pod bezpłatny numer 161 111, wy podzielicie się swoimi myślami , a ta druga osoba wam pomoże. 


Czytając tą książkę dużo myślałam o swoich problemach. Przyznawanie się do swoich błędów i problemów nie jest łatwe. Nie każdy ma tak dobrą psychikę. Ktoś nie będzie przejmował się głupimi tekstami a ktoś zacznie płakać i ucieknie (ja byłam i jestem w tej drugiej grupie) Sonya, Marin i Trisha to 3 różne światy. Każda z nich była inaczej uważa przez ojca i inaczej traktowana, dlatego w dorosłym życiu nie miały ze sobą aż takiego dobrego kontaktu, chociaż były próby go naprawienia. Siostry mają duży żal do matki (Ranee) ponieważ nic nie próbowała robić z tą przemocą fizyczną. Chciałabym się z tym zgodzić jednak ich mama również była bita, nie mogła nic z tym zrobić. Bała się mu sprzeciwić. 
 
Książkę oceniam 10/10. Chociaż wiem, że autorka książki tego nie przeczytana. To chciałam jej bardzo podziękować, że ukazała to w swojej książce. Pierwszy raz się spotkałam z taką tematyką i chcę więcej. A teraz prośbę mam do was, jeśli znacie książki o właśnie takiej tematyce to koniecznie napiszcie mi w komentarzu, będę wdzięczna.


Ja już się z wami powoli żegnam i życzę wam Miłego Dnia :)

Ps: Jak zawsze napiszcie mi czy popełniłam jakieś błędy i co muszę poprawić. 

Dziękuję wydawnictwu Kobiecemu za to, że mogłam przeczytać i wyrazić swoją opinię 

Najnowszy post

Witamy mój ukochany duet, czyli czy rozpływam się tak jak nad poprzednimi książkami?- Recenzja książki: "Park Avenue"- Penelope Ward i Vi Keeland

  Duet znacie, a ja kocham, więc uzupełniamy się nawzajem. Tym razem troszkę bardziej inna historia, ale również jest dobra. Zapraszam do pe...