niedziela, 16 sierpnia 2020

Witamy mój ukochany duet, czyli czy rozpływam się tak jak nad poprzednimi książkami?- Recenzja książki: "Park Avenue"- Penelope Ward i Vi Keeland

 Duet znacie, a ja kocham, więc uzupełniamy się nawzajem. Tym razem troszkę bardziej inna historia, ale również jest dobra. Zapraszam do pełnej recenzji. 




W swojej całej karierze czytelniczej przeczytałam 3 książki od tego duetu. Ta pozycja jest 4 książką na mojej półce również przeczytaną. Właściwie to chciałabym dostać to co w Słodkim draniu, wiecie zresztą jak się nad tym rozpływałam. A jednak tutaj dostałam troszkę po środku. Jednak zacznijmy od samych bohaterów i na nich się skupmy. 

W tej historii możemy dostać Elodie, która ma dosyć nietypową pracę i za namową swoje przyjaciółki postanawia wysłać podanie i starać się o pracę na stanowisko niani. Główna bohaterka ma nie lada orzech do zgryzienia, dziewczynka jest dosyć problematycznym dzieckiem. Warto teraz powiedzieć, że Elodie również nie miała łatwego życia, co prowadzi do tego, że dziewczyny szybko łapią wspólny język. I ja również tak miałam. Już pierwszych kilku stron poczułam się jak by autorki stworzyły dla mnie bratnią duszę. Podobne problemy, lekki sposób w jaki została wykreowana bohaterka jeszcze bardziej pomaga w jej zrozumieniu. Jednego jestem pewna, że nie jesteście w stanie nie polubić Elodie, coś cudownego! Czasami miałam wrażenie, że była troszkę za bardzo idealna, ale to może być tylko moje wrażenie, ponieważ czytałam dwie książki po sobie, o bardzo podobnym gatunku i aż czasami widziałam za dużo podobieństw. Co do naszego głównego bohatera, Hollisa, wiadomo, że w takich książkach nie obyłoby się bez zachwytów nad jego osobowością i wyglądem. Każdy również na swój sposób interpretuje wygląd bohaterów, ale tutaj wyobraźnia podziałała, aż za dużo. Właściwie to Hollis poszukuje niani dla swojej bratanicy i dlatego nasi bohaterowie są połączeni. W przypadku tego bohatera, miałam dylemat przy ocenie. Bolało mnie, że był strasznie schematyczny, miał w sobie cechy, które zawsze pojawiają się w takich książkach. A jednak miałam cichą nadzieję, że tutaj troszkę te cechy charakteru zostaną zmienione. Bardzo często bohaterowi mają jakąś przeszłość, która ich rani od środka. W takich chwilach mam ochotę zamknąć książkę. Uwierzcie mi, że da się przeczytać książkę, która nie ma tylu schematów. Plus za to, że Hollis nie był idealnym bohaterem, raczej mieliśmy po równi te dobre jak i te złe cechy charakteru. 


Ogromnym zdziwieniem było dla mnie, gdy dostałam książkę do ręki. Nie spodziewałam się, że będzie to aż taki grubasek. Miałam nadzieję, że jeśli jest to tak pokaźna książka, to będzie świetna fabuła, akcja i ogólnie będę się cudownie bawić na niej. I po części rzeczywiście tak było. Nawet miałam ochotę czytać ich historię bez końca. Była lekka, zabawna, ale również z dozą smutku i rozczarowania. Wiele sytuacji dało się przewidzieć, ale uważam, że w takich książkach jest to nieuniknione. Pomysł na fabułę był świetny, czasami wykonanie kulało, ale to też przez moje wygórowane oczekiwania względem tej książki. Zresztą cała historią była mocno podekscytowana, wiele razy już czytałam historię z nianią w tyle i bardzo mi się to podobało. Chociaż już od pierwszych kilkunastu stron mamy pokazane, że popęd seksualny jest na pierwszym miejscu, to dzięki temu, że książka jest gruba, wiele wątków jest poprowadzone doskonale i autorki skupiają się na uczuciach, emocjach. Wiele wątków pobocznych nie zostało dokończonych, ale to tak najczęściej robią autorki. 

Tak jak w przypadku książki Penelope Ward, powtórzę się. Książka idealna, na lato, lekka, przyjemna i mało zobowiązująca. Autorki przerzucą was w świat, pełen namiętności, odurzenia i szczerych uczuć. Czytając ją, często przed oczami miałam Słodkiego drania, książki nie do porównania, ale świetny pomysł na pokazanie emocji i uczuć. Recenzja jest przedpremierowa, więc książki jeszcze nie możecie spotkać w księgarni. Jednak jeśli tylko zobaczycie, to bierzcie i czytajcie. Obiecuje, że będziecie chcieli więcej. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki, dziękuję ślicznie wydawnictwu Editiored.


wtorek, 4 sierpnia 2020

Czy to dobra książka? Zakończenie jakieś takie słabe... czyli co sądzę na temat nowej książki Penelope Ward

Już nie raz wam wspominałam, że bardzo lubię autorkę w duecie z Vi Keeland. Ich książki wychodzą świetnie, natomiast co mogę otrzymać od książki, która została napisana przez jedną z nich?
Recenzja książki: "Gdy skończy się sierpień"- Penelope Ward




Dwóch bohaterów, jedna miłość bla bla bla... No w tej książce nie do końca tak było. Jeśli lubicie czytać romanse, erotyki to już w tym momencie możecie czytać dalej. Reszta wydaje mi się, że przypadkowo się tutaj zgubiła. Natomiast jeśli nawet chcesz tutaj być to siadaj wygodnie i zapraszam na moją opinie o tej książce. 

Heather oraz Noah, dwójka głównych bohaterów, którzy łączy jeden wspólny problem. Uciec od problemów. Każdy ma swój sposób, jednak gdy zjawia się Noah w życiu Heather tą spotyka jeszcze więcej kłopotów. Główna bohaterka nie ma łatwego życia, ojciec zostawił rodzinę, mama ma depresję, a jej siostra popełniła samobójstwo. Na pierwszy rzut oka, moje klimaty, ponieważ lubię psychologię. Jednak jeśli myślicie podobnie jak ja, to troszkę jednak się przeliczycie. W tej książce to uczucia i problemy tworzą, główny wątek niż depresja itd. Chociaż czasami te tematy się przewijały, a autorka w miarę umiejętny sposób potrafiła to napisać. Przede wszystkim warto zaznaczyć, że co do głównych bohaterów ja nie mam prawda się przyczepić. Co prawda czasami mnie strasznie irytował główny bohater, ale nie rzuciło się to jakoś na całą ocenę książki. Warto zauważyć, że między bohaterami jest bardzo duża różnica, więc ten romans jest pokazany z troszkę innej strony. A może to i lepiej? Oryginalność tej książce można pozazdrościć. Osoby, które czytają dużo romansów czy erotyków doskonale wiedzą o co chodzi. Nie na co dzień możemy spotkać się z bohaterami, gdzie różnica wieku jest ponad 10 lat. I tutaj mogę powiedzieć, że bardzo dobrze czytało się książkę. Noah był bardzo dojrzały i chociaż tutaj mogliśmy zauważyć te poważne decyzje. Na swój sposób w połowie czytało mi się tę książkę coraz lepiej. Aż wkroczyła ONA. Nasza główna bohaterka. Nie mogę uwierzyć, że dopiero po ponad 100 stronach, mogłam ją polubić. Na samym początku wydawała się taka głupiutka, lekkomyślna, a zarazem szczera aż to bólu. Niektóre sytuacje były strasznie nie ma miejscu i właśnie wtedy wybuchałam niekontrolowanym śmiechem. 

Jak widzicie bohaterowie dużo zdziałali w tej książce, natomiast teraz skupmy się na wątkach, akcji i całej tej fabule. Fabuła jak najbardziej na plus. Nie jest może jakoś bardzo oryginalna, ale umówmy się coraz ciężej wymyślić książkę z tego gatunku, która byłaby sama w sobie oryginalna i nie powtarzalna. Ale mam się do czego przyczepić. Samo zakończenie spowodowało, że jej ocena poszła diametralnie w dół. W ogóle nie trzymało się to kupy. Miałam wrażenie jak by autorka troszkę za bardzo nie wiedziała jak to zakończyć. Cała książka super, a tu na końcu taki klops. Nie wiem jak to wyszło, że na samym końcu dzieją się takie rzeczy, a nie np. w środku. Wyglądało by to o wiele lepiej. Także całe zakończenie wyglądało jak by było napisane na siłę, takie nijakie, problem wymyślony tak nagle. Polecam przede wszystkim podejść do tej książki na luzie, nie jest to zobowiązująca książka, raczej mogłabym rzec, że coś na jeden wieczór. Gdyby nie to, że byłam strasznie zmęczona czytając ją, to przeczytałabym ją w jeden dzień. Więc już teraz możecie sobie zdać sprawę, jak szybko się czyta. Warto również poruszyć temat sekretu aka tajemnicy, którą próbował zataić bohater. No... Coś tutaj nie wyszło. Już od kiedy dowiedzieliśmy się, że coś ukrywa mogliśmy przewidzieć co to za tajemnica i z czym ona jest związana. To tutaj również zasługuje na ogromny minus.

Książka w ogólnym rozrachunku? Dobra, ale nie fantastyczna. Mało zobowiązujący romans na lato. Polecam czytać nad jeziorkiem wtedy jeszcze bardziej wczujecie się w klimat. Czasami niektóre sytuacje mogą być dla was... śmieszne. Więc po tej książce można się spodziewać wszystkiego, dosłownie! Nie oczekujcie dużo, a nie będziecie rozczarowani. Warto czy nie warto? Sami się przekonacie czytając ją, ale do świetnych książek bym jej nie zaliczała.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Editiored.



niedziela, 2 sierpnia 2020

Recenzja książki: "Rozmowy z seryjnymi mordercami"- Christopher Berry- Dee

Ludzka ciekawość nie zna granic, więc jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś o mordercach to książka jest idealna właśnie dla ciebie! 



Opis: Christopher Berry-Dee przetworzył je w zdumiewającą książkę, która natychmiast stała się klasyką reportażu kryminalnego. Nie tylko opisuje spotkania z najbardziej amoralnymi ludźmi na świecie, ale także przytacza ich własne relacje na temat dokonanych przestępstw. Daje w ten sposób czytelnikom wgląd w psychikę ludzi, którzy popełnili najgorszą możliwą zbrodnię – bezlitośnie pozbawili życia inną istotę ludzką.Christopher Berry-Dee to człowiek rozmawiający z seryjnymi zabójcami. Jako światowej sławy kryminolog śledczy zdobył zaufanie morderców z różnych kontynentów, odwiedzał ściśle strzeżone więzienia, w których przebywają, i szczegółowo dyskutował o ich potwornych zbrodniach.
Unikatowe wywiady przeprowadzone przez autora w kilkunastu najcięższych zakładach karnych świata, rejestrowane na taśmie magnetofonowej i filmowej, zawierają opisy przerażających czynów.

Opinia:

Na autora natknęłam się podczas promocji w jednym z dyskontów książkowych. Cena była świetna, więc stwierdziłam, że to idealny sposób aby poznać nowego autora. Cała przygoda zaczęła się od książki: " Rozmowy z psychopatami". Po przeczytaniu okazało się, że trafiłam idealnie. Byłam zachwycona, więc gdy miałam okazję zrecenzować dla was inną książkę od tego autora nawet się nie zastanawiałam.

Tutaj nie mamy typowej fabuły. A jednak fabułę jaką może nam ktokolwiek zapewnić w tej książce to sami mordercy. Niektóre historie są porażające. I aż ciężko uwierzyć, że one się wydarzyły. Już od kilku lat interesowałam się psychologią więzienną, kryminologią. Każde zachowanie jakie mogliśmy odczytać z mordercy, autor w łatwy i przystępny sposób nam wyjaśnił. Jednak gdy zaczniecie czytać książkę musicie przygotować się na to, że ciężko wam będzie ją przeczytać na raz. Nawet tym bym się nie sugerowała, dlatego, że to jest aż niewykonalne. Jest to dosyć poważna i ciężka tematyka, która nie pozwala na szybkie jej przeczytanie. Chociaż autor ma bardzo lekki styl pisania, to jednak sama tematyka potrafi człowieka powalić. Ja bardzo często robiłam tak, że czytając tę książkę w między czasie czytałam drugą. Szybko mi się ona nie znudziła, a miałam ochotę czytać samą książkę.
Dzięki temu, że książka jest wydana w bardzo przystępny dla czytelnika sposób możemy również na środku książki zobaczyć zdjęcia samych morderców! Uwierzcie mi, ale niektóre zdjęcia naprawdę przerażają. 
Książka zdecydowanie dla osób, które lubią tematykę psychologiczną, kryminalną. Myślę, że specjalnie do książki nie ma się co zmuszać. Ta książka wypadła troszkę słabiej od tej pierwszej, ale wydaje mi się, że było to spowodowane monotonią. Ciągle poznawaliśmy nowego morderce, więc czasami było to męczące. Polecam czytać 2 lub 3 morderców dziennie,to wam się wszystko nie pomiesza, a będziecie mieli chociaż chęć czytać ją dalej. 

Niektóre osoby, które łamały prawo były interesujące i aż czytało się z zapartym tchem. Również wiem, że teraz będzie wychodzić kolejna książka o morderczyniach, więc jestem ogromnie ciekawa co z tego wyjdzie. Serdecznie polecam książkę i musicie ją przeczytać jeśli psychologia, kryminologia to wasza pasja. Im więcej będziecie wiedzieć o zachowaniach takich osób tym lepiej. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Czarna owca .




środa, 22 lipca 2020

Recenzja książki: "Bądź ze mną szczęśliwa"- Iwona Soboloweska

Nowość zawitała na moim blogu. Jeśli dobrze mnie śledzicie to, wiecie, że nigdy nie czytałam książek od tej autorki, ani od tego wydawnictwa. Zapraszam dalej!



Opis:
Anka uczy się w liceum i trenuje boks. Jest wygadana, twarda, czasem bezczelna. Ale to tylko pozory. Niedawno wydarzyło się coś, co ją złamało. Dziewczyna czuje się winna tragicznej śmierci starszego brata. Zamyka się w sobie, a jedyny dotyk, jaki toleruje, to bokserskie ciosy. Nie potrafi zapomnieć. Nie potrafi sobie wybaczyć…
Igor po kilku latach wraca do rodzinnego miasta. Wciąż myśli o pewnej dziewczynie z przeszłości, która kiedyś była mu bliska. Kiedy jednak znów się spotykają, okazuje się, że ona bardzo się zmieniła. I że nie zamierza wpuścić go z powrotem do swojego świata…


Opinia:

Pierwsze spotkanie z autorką, które wywołało we mnie mieszane uczucia. Ale większości są one dobre. Gdy zaczęłam ją czytać to nawet nie wiedziałam czego się spodziewać. Ale byłam do niej pozytywnie nastawiona, aż chciało się czytać.

Anka to nasza główna bohaterka, która uczy się w liceum i ma nietypowe hobby... trenuje boks. I już na wstępie dostajemy nietypową bohaterkę. Nie zawsze w książkach możemy spotkać taką główną postać z takimi zainteresowaniami. Zdecydowanie tutaj na plus, bo dzieję się więcej. Jak na swój wieku, uważam, że autorka wykreowała świetną postać, jest bardzo inteligentna, wypowiedzi bohaterki nie były suche, dało się w nich wyczytać więcej. Czasami skrywały one ból, tęsknotę, smutek, cała gama uczuć przewija się podczas czytania perspektywy Anki. A nasz drugi główny bohater, Igor, przyjeżdża po kilku latach do miasta i wciąż myśli o swojej przebojowej przyjaciółce, jednak on nie wie. że nie spotka już tamtej dziewczyny.  Nasza dwójka bohaterów to wielka mieszanka wybuchowa. Ciężko czasami było się połapać co się między nimi dzieje. Zresztą pierwsze ich spotkanie również nie należało do najlepszych. Z przykrością muszę stwierdzić, że jedyne co nie podobało mi się w tej części, to czasami nie mieliśmy pokazane jaka jest perspektywy, jakiego bohatera. Czasami przez domysły dało się to zrozumieć, ale jednak momentami nie. Nie powiem bo irytowało czasami nawet bardzo, jednak jakoś mocno też na tym się nie skupiłam przy ocenianiu tej książki.

Sama fabuła była bardzo ciekawa, to znaczy po części można tak myśleć. Bardzo duża czcionka spowodowała, że przeczytałam książkę w kilka godzin. Cieszę się, że autorka ma bardzo łatwy styl pisania, który pomógł mi w szybkim czytaniu, ale jednak chciałabym książkę czytać troszkę dłużej. Niektóre wątki troszkę bardziej bym rozwinęła i na końcu połączyła razem. Również co to zakończenia nie jestem pewna. Skończyło się w dosyć nietypowy sposób, więc aż prosi się by był tutaj drugi tom. Jednak nie wiem czy autorka ma to w planach. Nie jest to jakaś świetna, książka. Czytając ją, nie odczułam w sobie żadnych emocji, ani złych ani tych dobrych. Bardziej przeraża mnie sam fakt, że to byłą bardzo lekkie czytadło, które dużo nie wniosło do mojego czytelniczego życia. Zawsze oczekuje od takich książek, że będzie to coś wow! Co spowoduje, że będę wam polecać,jednak tutaj niezupełnie tak jest. 

Chociaż cała książka jest dobra, lekka, typowa na jeden wieczór, to jednak dużo z niej nie wyniesiecie. Szybkie czytanie czasami nie pomaga w tym jeśli chcemy dostać jakąś inną książkę i troszkę więcej od niej oczekujecie. Jeśli szukacie książki szybkiej w czytaniu, lekkiej to zdecydowanie jest to ta książka. Przeczytajcie a sami sprawdzicie czy jest ona dla was. Bardzo duża czcionka powoduje, że aż płyniecie przez te strony . Także na jakiś wyjazd jak najbardziej polecam. Książkę oceniłam 6 na 10 gwiazdek i wydaje mi się, że dzięki tej ocenie będziecie w stanie zrozumieć czy chcecie tę książkę czy jednak nie. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Dragon

wtorek, 14 lipca 2020

Recenzja książki: "Przy naszej piosence"- Klaudia Bianek

Kolejny raz Klaudia Bianek zawitała na moim blogu. Wydaje mi się, że będzie tutaj coraz więcej.


Opis:
Antek jest baristą i właścicielem świetnie prosperującej kawiarni. Niestety nie ma szczęścia w miłości. Skupiony na pracy, nie traci czasu na poważne związki z dziewczynami. Pewnego wieczoru, zbyt pochłonięty natłokiem spraw, zapomina włączyć alarm w kawiarni, co doprowadzi do nieodwracalnych zmian w jego życiu.
Kornelia stoi u progu dorosłości, lecz już od dawna wraz z młodszym bratem są zdani tylko na siebie. Głód i brak podstawowych środków do życia skłaniają Kornelię do desperackiego kroku – kradzieży. Chce chronić brata, ponieważ obawia się, że jeśli wpadnie w kłopoty, to zostaną rozdzieleni. Sprawy jeszcze bardziej się komplikują, gdy staje oko w oko z właścicielem kawiarni…


Opinia:

Myślę, że doskonale znacie autorkę i nie muszę wam jej przedstawiać. Już od dłuższego czasu czekałam na nową książkę Klaudii Bianek i w końcu się doczekałam. Nasi bohaterowie to jedna wielka mieszanka charakterów, ale można powiedzieć, że w tym pozytywnym znaczeniu.

Kornelia ma bardzo ciężko w życiu i ledwo wiąże koniec z końcem wspólnie ze swoim bratem. Cała sytuacja zmusza ją by zakraść się do kawiarni Antka. Cały pomysł na głównych bohaterów bardzo mi się podobał. Jednak bałam się, że autorka nie poradzi sobie z tym zadaniem. Kornelia jednak ma ciężkie życie, a Antek to przeciwieństwo. Ale z góry mogę wam powiedzieć, że wszystko wypadło jak najbardziej poprawie. Każda książka Klaudii Bianek powoduje, że coraz mocniej lubię jej bohaterów. Często podczas poprzednich historii, aż nie chciało się kończyć, bo wiedziałam, że pożegnam się w jakimś stopniu z główną bohaterką. Tutaj po przeczytaniu książki nie wiedziałam co ze sobą zrobić. I chociaż nie miałam aż tak trudnego życia jak Kornelia, to jednak niektóre emocje i cechy charakteru pasowały do mnie. Po pierwszych kilkunastu rozdziałach wiedziałam, że to najlepsza główna postać jaką wykreowała autorka. Zachwycać bym się mogła ciągle.Nie czułam, żeby Kornelia była idealna. Raczej cieszyłam się, że te cechy charakteru takie raczej spokojnie przeważają. A co do naszego Antka, nie muszę chyba mówić, że to mój książkowy mąż. Za każdym razem gdy bohater zrobił coś świetnego lub podziwiałam go za coś to mówiłam: "Jesteś mój, nawet mogę ci się oświadczyć", oczywiście mówiłam to przez śmiech. Antek potrafi pokazać, że nie ważne jaka jest dziewczyna, czy pochodzi z biednej dzielnicy czy jest obrzydliwie bogata, to dobry charakter robi tutaj największą robotę. Każdy inny bohater z książek od tej autorki był moim książkowym mężem, ale za każdym razem poprzeczka idzie coraz wyżej, a ja nie wiem co się czasami dzieje.

Całą fabuła w większości rozdziałach jest osadzona w jednym mieście. Praca, obowiązki, dylematy, smutne momenty- to właściwie cała ta książka. Momentami, aż chciało się zapłakać. Jedynym minusem całej książki jest to, że za szybko się czyta. Jest to bardzo lekka książka, z wieloma trudnymi wątkami, ale jednak wychodzi na to, że lekkie czytadło, które nie zapadnie w pamięć. Chociaż ja jako zagorzała fanka Klaudii Bianek, pamiętam każdą fabułę jej książki. Ale dla osób, które raczej szybko czytają książki i nie zwracają za bardzo uwagi na niektóre elementy i tak po prostu przeczytają sobie książkę, to może być lekkie utrudnienie. Zauroczyło mnie to, że jak zaczęłam czytać książkę to już od pierwszych stron uderzył mnie klimat jaki tworzy autorka. Nie raz pewnie macie tak, że czytacie jakąś książkę od swojego ulubionego autora/ ulubionej autorki i już czujecie klimat w jaki wprowadza cię cała ta książka. To jest coś pięknego, w dniu w którym ją skończyłam to nie wiedziałam co powiedzieć.

Musicie przeczytać, żeby dowiedzieć się co czuje. Czasami niektóre momenty i elementy ciężko opisać, żeby nie zdradzić wam fabuły. Oczywiście w tej części również pojawiają się bohaterowie z poprzednich części. Jednak dalej jesteśmy osadzeni w tej głównej fabule. Gdy skończyłam, jedyne co poczułam z tych złych emocji, to, że za szybko się czyta. Czasami odczuwałam, ze nie potrafiłabym się zatrzymać na fabule i po prostu jej nie kończyć. W książkach Klaudii Bianek tak się nie da. Przeczytajcie a sami się dowiecie co dla was przygotowała Klaudia Bianek. Ja mogę tylko powiedzieć, że to jedna z książek, którą przeczytacie, ale zakochacie się w którymś z głównych bohaterów. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu We need Ya 


środa, 24 czerwca 2020

Recenzja książki: "Księżycowe miasto. Dom ziemi i krwi cz.1 i cz.2"- Sarah J. Maas

Długo wyczekiwana przez was premiera na Polskim rynku wydawniczym. Zastanawiam się czy wam się spodobała? Bo ja jestem w szoku!
















"Księżycowe miasto. Do ziemi i krwi cz.1"- Sarah J. Maas

Opis: 

Bryce Quinlan kocha swoje życie. W dzień pracuje w galerii z antykami, sprzedając nie do końca legalne magiczne artefakty, a nocą imprezuje razem z przyjaciółmi, delektując się każdą przyjemnością, jaką Lunathion, znane również jako Księżycowe Miasto, ma do zaoferowania. Gdy dochodzi do bezwzględnego morderstwa, wszystko zaczyna się rozpadać – również jej świat. Mimo że oskarżony ląduje za kratami, zbrodnie zaczynają się na nowo, a Bryce trafia w centrum dochodzenia. Zrobi wszystko, aby pomścić śmierć przyjaciół.


Opinia: 

To jest zdecydowanie książka dla dorosłych jak mówiła sama autorka. Co prawda niektórym nie podobały się przekleństwa, jednak uważam, że właśnie na tym polega ta książka. Zdecydowanie dla osób powyżej 16 roku życiu. Uważam, że teraz już nawet osoby, które mają 16 lat czytają takie książki. W tym świecie który wykreowała Maas nie jest nic idealne. Bryce i jej przyjaciele to zgrana paczka, która chociaż sobie dokucza to jednak stoją za sobą murem. Niestety Bryce traci ich i w mieście już nie jest nic takie samo. Ta część to jest zdecydowanie wprowadzenie do całej książki. Pozostawia po sobie niesmak gdy się skończy. I nie da się nie mieć na półce drugiej części, bo kończy się w niespodziewanym momencie. Co mi się nie spodobało w tej części to, że autorka na start rzuca nam wiele nazwisk i imion, które ciężko zapamiętać. Mam dla was dobrą radę. Gdy zabieracie się za książkę skupcie się na 4 bohaterach bo to oni będą odgrywać kluczową rolę w tym świecie: Bryce, Hunt, Ruhn oraz Lehabah. To wam zdecydowanie pomoże w zrozumieniu tego wszystkiego co tam się dzieje. To nie jest najlepsza część z tych wszystkich, ale uwierzcie mi że później będzie coraz lepiej i będziecie ciągle pamiętać ten świat. Co mi się nie podobało? Czasami miałam ochotę jej nie czytać, ponieważ wszystkie nowe nazwy, wchodząc w świat, który wykreowała Maas musicie się na to przygotować, nie ma innej opcji. Z ręką na sercu mogę wam powiedzieć, że jeśli przeczytacie to nie będziecie żałować i będziecie chcieli więcej. Ta część chociaż zostawi was z niesmakiem na koniec to i tak z czasem pokochacie bardziej drugą. 


Czas na drugą część, gdzie dzieje się o wiele więcej!





"Księżycowe miasto. Dom ziemi i krwi cz.2"- Sarah J. Maas

Opis:
 Bryce Quinlan w połowie jest człowiekiem, a w połowie Fae. Traci niemal wszystko, co kochała, gdy w Lunathionie pojawia się nieznany demon siejący spustoszenie. Upadły anioł Hunt Athalar otrzymuje od Gubernatora propozycję nie do odrzucenia – ma pomóc Bryce wytropić złoczyńcę. W zamian odzyska swoją wolność. Bryce i Hunt zagłębiają się w najskrytsze zakamarki miasta. Odkrywają mroczną siłę zagrażającą porządkowi wszechrzeczy oraz znajdują w sobie płomienną pasję, która może wyzwolić ich oboje, jeśli tylko jej na to pozwolą.

Opinia:
Chociaż podzieliłam recenzje na 2 części, to jednak uważam, że powinniśmy ją klasyfikować jako całość. W tej części dzieje się najwięcej. Jest on zdecydowanie grubszy od 1 części. Nie zliczyłam ile płakałam i się wzruszyłam. Czasami miałam takie zdenerwowanie na głównych bohaterów, że aż chciało się książkę odłożyć. Tą część zdecydowanie zapamiętam na bardzo długo. Jednak ktoś mi musi powiedzieć, czy niebawem wychodzi 2 tom, ponieważ to jest coś niebywałego co tam się działo. Nie muszę wam chyba mówić, że jeśli zostawicie pierwszą część i nie przeczytacie drugiej to będę na was bardzo zła? No to już wiecie! W tej książce oczywiście nie obyło się bez książkowego męża i jest nim oczywiście Hunt. Tutaj wydaje mi się mi się, że nikogo nie zdziwię. Cała ta książka jest cudowna i autorka właśnie tutaj włożyła najwięcej niespodzianek i niedokończonych wątków. Co prawda jestem ciekawa, co autorka wciśnie do drugiego tomu, ale zakończenie wydaje mi się, że zadowoliło by wszystkich. W tej części autorka już tak bardzo nie skupia się na wulgaryzmie i scenach erotycznych. Chociaż te sceny to tez tak średnio wychodzą Maas i wydaje mi się, że też to zauważyliście. 




Podsumowanie:

To zdecydowanie Maas jakiej jeszcze nie widziałam. Ale było to bardzo miłe zaskoczenie i aż chce się czytać, jeśli byłby kolejne części, jestem pierwsza do ich czytania! Pamiętajcie, że to książka dla dorosłych, więc musicie się tutaj spodziewać wulgaryzmu oraz scen erotycznych. Całą tę książkę kocham i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Przeczytajcie, a sami się przekonacie, że książka jest cudowna i warta przeczytania. Chociaż wydaje się taka gruba. Nie widziałam, jeszcze na żywo wydania finalnego, ale podobno jest cudowne. Także nawet się nie zastanawiajcie i czytajcie ten cudowny świat Bryce i Hunta. To jedyne co wam zostaje, bo uważam, że nie warto długo czekać. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki, dziękuję ślicznie wydawnictwu Uroboros.




poniedziałek, 25 maja 2020

Recenzja książki: "Papierowy Mag"- Charlie N. Holmberg

Pierwsza książka, którą czytam od wydawnictwa kobiecego. Sprawdźmy czy była dobra i czy spodobała mi się.


Opis:
Ceony Twill całe swoje życie marzyła o tym, aby zostać Wytapiaczem – specjalistką od magii metalu. Zdeterminowana ukończyła Szkołę Magów Tagis Praff z wyróżnieniem. Nie tak wyobrażała sobie jednak dalszy rozwój kariery.
Okazuje się, że brakuje magów władających magią papieru. Wobec tego szkoła musi wyznaczyć jedną osobę, która zostanie skierowana na staż do papierowego maga, by kontynuować specjalizację pod jego czujnym okiem.
Takim sposobem ambitna, choć zrezygnowana Ceony trafia do ekscentrycznego Emery’ego Thane’a. Dzięki niemu zaczyna jej się podobać wizja zostania Składaczem. Jednak dobra passa nie trwa długo. Ceony szybko przekonuje się, że istnieje też magia zakazana. Jej nauczyciel pada ofiarą Wycinacza. Od teraz młoda praktykantka jest zdana tylko na siebie. Zaczyna niebezpieczną walkę z nieznanymi wcześniej mocami.

Opinia:

Jest to pierwsza książka, którą przeczytałam od tej autorki. I nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Z jednej strony byłam ogromnie ciekawa, bo nigdy takiej fantastyki nie czytałam. Również ciekawy pomysł na wątek z papierem. 

Nasi główni bohaterowie są, Ceony oraz Emery, są związani już do końca życia z papierem i magią z nią związaną. Co prawda Ceony idzie do Maga na praktyki jednak cała fabuła jest napisana i opowiedziana wokół nich. Ceony to bardzo sympatyczna i pracowita bohaterka. Nie chce nic dostawać za darmo, na wszystko chce zapracować. Co prawda uważam, że troszkę główna bohaterka jest za idealna, ale wydaje mi się, żę jakoś to ogromnie w oczy się nie rzuca. Oczywiście pojawia się tutaj zauroczenie Ceony, jednak gdybym podała imię bohatera byłby to spoiler. Czasami irytowała mnie swoją postawą do świata i nagminnym wchodzeniem w ludzką przestrzeń. Chciała wszystko wiedzieć  i wszędzie być, czyli jest po prostu ciekawska. Irytacja była jeszcze wyższa, gdy zaczął pojawiać się motyw podróży i serca. A co do naszego Emery'ego to uważam, że bardzo miły i sympatyczny bohater. Nie wydaje mi się, aby był problem tutaj. Chociaż czasami miał swoje humorki, których nie potrafiłam zrozumieć to dało się to jakoś przeżyć i nie było to coś strasznego. Jak na naszą dwójkę głównych bohaterów uważam, że super wykreowani i w bardzo łatwy sposób nawiązywało się z nimi relacje. 



Sama w sobie ksiażka bardzo przypominała mi serie Martyny Raduchowskiej "Szamanka od umarlaków". Tutaj również były momenty, urocze, zabawne, ale również wzruszające i pełne szoku. Ta książka daje nam pełną barwę emocji jakie możecie otrzymać od książki. Chociaż miałam wrażenie, że książkę czyta się bardzo szybko, to jednak były momenty opisów, gdzie dosłownie wynudzałam się. Musicie nastawić się, że nie będzie to jakaś super ciekawa książka, która może was zaskoczyć od pierwszych stron. Troszkę trzeba odczekać, aby dobrze poznać bohaterów. Cieszę się, że autorka nie rzuca nas na głęboką wodę. Nie podaje nam od razu wszystkich imion i nazwisk co powoduje, że książkę czyta się bardziej przyjemnie. Ja mogę powiedzieć od siebie, że nawet jeśli książkę czyta się szybko i wydaje się niezobowiązująca, to jednak trzeba troszkę nad nią posiedzieć, być skupionym, aby więcej wątków zrozumieć i odczytać dosłowne wrażenie. Chociaż książka na swój sposób lekka. Osoby, które czytają fantastykę to wiedzą, że książką z tego gatunku można się bardzo łatwo zmęczyć i odłożyć. Tutaj nawet można przeczytać ją na raz. Jest bardzo sympatyczna i miła w odbiorze. Mogę wam książkę polecić z czystym sumieniem. Okładka równie piękna i idealnie pasuje do niej twarda oprawa. Z tego co zdążyłam zauważyć, są kolejne części, więc mam nadzieję, że wydawnictwo będzie chciało wydać kolejne tomy. Jestem ogromnie ciekawa co wydarzy się dalej. 

Co mogę wam powiedzieć od siebie, książka jest dobra, ale nie jakaś wybitna. Były czasami niedociągnięcia, które da się naprawić i pozycja byłaby jeszcze lepsza. Mogę wam tylko powiedzieć, że jeśli szukacie, lekkiej fantastyki z lekkim wątkiem romantycznym to polecam. Chociaż czasami można się czuć, że ten wątek wychodzi aż za bardzo poza fabułę fantastyczną. Co serce, które możecie zobaczyć na okładce, ma 2 wydźwięki,o których możecie przekonać się gdy zaczniecie czytać książkę. Chociaż bohaterowie irytujący od czasu do czasu, to jednak myślę, że warto po nią sięgnąć i zaznajomić się z niebywałym wątkiem jakim jest po prostu papier. Wydaje się, że jest on zwykły, a jednak kryje za sobą moce o jakich nigdy nie marzyliśmy. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki, dziękuję ślicznie wydawnictwu Kobiecemu.



poniedziałek, 18 maja 2020

Recenzja książki: "Ocalało tylko serce"- Klaudia Bianek

Kolejna cudowna książka od tej autorki wpadła w moje ręce, a co to oznacza? Same zachwyty, ale troszkę ponarzekam. 



Opis: 
Autorka „Jedynego takiego miejsca”, uwielbiana przez czytelników, Klaudia Bianek, powraca z historią, która rozgrzeje Twoje serce!

Klara to dziewczyna potrafiąca zauroczyć niejednego chłopaka: bystra, piękna, niebojąca się czerpać z życia garściami, a jednocześnie bardzo niepewna siebie. Jest zagubiona i stoi na życiowym rozdrożu, zastanawiając się, czy prawdziwa miłość istnieje i czy kiedykolwiek uda jej się odnaleźć prawdziwe uczucie. Niespodziewanie spotyka kogoś, kto wywróci cały jej świat do góry nogami.

Aleksander jest prawdziwym bohaterem, który ocalił niejedno życie, przy okazji narażając swoje własne. Uważany za tajemniczego i aroganckiego, ukrywa przed wszystkimi swoją historię, nie mając nadziei na lepsze jutro. Nie spodziewa się, że na świecie jest jeszcze ktoś, kto może pokochać go takim jakim jest. Każdej nocy zadaje sobie pytanie: czy było warto? I doskonale wie, że tak.

Czy bolesne wspomnienia pozwolą Aleksandrowi powrócić do normalnego życia? Czy Klara odkryje, co tak naprawdę wydarzyło się w jego życiu i przebije się przez mur, który zbudował wokół swojego serca? Czy oboje mają szansę na ocalenie?


Opinia: 

Nie wiem jakie mam odczucia względem tej książki. Jak wiecie bardzo lubię Klaudie Bianek, ale czasami jednak trafi się pozycja, która mnie zaskoczy w troszkę średni sposób. Warto również wspomnieć, że jest to kontynuacja trylogii "Jedyne takie miejsce". Zresztą doskonale wiecie jak rozpływałam się nad pierwszą książką.

Klara i Aleksander, czyli dwójka głównych bohaterów. Tutaj autorka zasięgła oryginalności, ponieważ najczęściej w takich książkach główna bohaterka ma przeszłość, która nie daje jej spokoju. W tym przypadku mamy Aleksandra, mężczyznę, który jest byłym strażakiem. Ocaliło nie jedno życie. Ja miałam mieszane uczucia, czy autorka poradzi sobie z problemem jaki stworzyła dla Aleksandra. jednak nie potrzebnie się martwiłam. Klaudia Bianek w sposób cudowny opisała to co zaistniało w życiu głównego bohatera. Chociaż 2 razy była opowiedziana ta historia i to mogło być męczące, to jednak nie wpłynęło to na ocenę końcową. Aleksander ma bardzo ciężki charakter, czasami sam nie wie czego chce, ale gdy chce o coś zawalczyć ma do tego siłę i determinacje. Nasza kochana Klara, tutaj miałam momentalnie złapałam nić porozumienia. Czułam się czasami jak bym wiedziała o niej wszystko. Niektóre jej zachowania były bardzo podobne do moich. Również czasami jej niezdecydowanie było irytujące. Uczucie jakie między nimi się rodzi jest tutaj idealnie dobrane. Nie dzieję, się to za szybko, ale też miałam wrażenie, że troszkę za wolno (więcej w dalszej recenzji książki). Ich niezdecydowanie działało mi na nerwy gdy wiedziałam, że obydwoje coś do siebie czują. I tutaj mogę się mylić. Zdaje sobie sprawę, że w prawdziwym życiu może tak być. Jednak osoba ma ciężko zaufać drugiej otworzyć się przed nią. Ale tutaj to mi na prawdę działało na nerwy. Nie potrafiłam tego zrozumieć i dopiero pod koniec poczułam ogromną ulgę gdy zaczęło się normować. Jednym słowem chciało się to dalej czytać, nawet jeśli czasami bohaterowie potrafi zagrać na nerwach. 



Cała fabuła i ukazanie tej akcji między bohaterami, bardzo mi się spodobało. Chociaż mam pewne "ale". Pod koniec historii naszych bohaterów miałam wrażenie, że autorka chce to jak najszybciej skończyć. Tak to szybko wszystko się działo, że miałam dziwne wrażenie jak by autorce dalej nie chciało się tego pisać. Oczywiście wiemy jak całą historia się skończy, jednak w takich książkach jest to normalne. Każda książka Klaudii Bianek jest lekka, przyjemna i potrafi zdziałać cuda jeśli nie mamy ochoty na nic ciężkiego i zobowiązującego. Bardzo szybko się czyta i można ją przeczytać w dosłownie 1 dzień. Ja bardzo często właśnie tak robię. Nie da się odejść od książki, jeśli ją zaczęliście. Książka jest na prawdę warta uwagi. Co do nawiązań z poprzednim tomem. Nie jest to nic poważnego. Więc uważam, że książki można czytać w różnej kolejności. Może w kilku rozdziałach jest mowa o bohaterach z "Jedyne takie miejsce", jednak autorka napisała to w taki sposób, że nie jest to spoiler. 


Przeczytajcie książkę, a sami sprawdzicie czy książka jest dla was. Oczywiście serdecznie odsyłam do pierwszego tomu, ponieważ tamten troszkę bardziej skradł moje serce. Jednak tutaj również może pokochać głównych bohaterów i ich uczucia do siebie. Bardzo szybko się czyta, fabuła jakoś się nie ciągnie, a wręcz na samym końcu tak przyśpiesza, że wydaje nam się to troszkę za szybkie. Klara i Aleksander urzekną was swoją historią, a z tego co wiem to w lipcu (nie jestem pewna) wychodzi 3 tom, także macie co nadrobić. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu We need Ya.


piątek, 15 maja 2020

Recenzja książki: " Bogaty i grzeszny"- Meghan March

Pierwsza książka do tej autorki, którą czytam. I przyznaję, chyba mam kolejną dobrą autorkę od tego wydawnictwa!




Opis:

Przesiąknięta nienawiścią wspólna przeszłość od lat zatruwa życie Riscoffów i Gable’ów. Wojna między rodzinami przeszła już do legendy. Nawet mieszkańcy miasta byli zmuszeni opowiedzieć się po jednej ze stron. W takich warunkach związek kogokolwiek z Riscoffów z kimkolwiek z Gable’ów nie miał najmniejszych szans powodzenia. Kiedy więc wbrew zdrowemu rozsądkowi Lincoln Riscoff dał się oczarować idealnie pięknej Whitney Gable, na drodze do ich szczęścia stanął cały świat. W rodzinie Riscoffów wszystko, łącznie z najbardziej osobistymi sprawami, było podporządkowane pomnażaniu majątku i dbaniu o władzę.

I Whitney, i Lincoln prędko zrozumieli, że łącząca ich więź to prawdziwa miłość. Byli gotowi na przeciwstawienie się presji obu klanów. Ale w grze niespodziewanie pojawił się ten trzeci. Ricky Rango, wschodząca gwiazda rocka i bożyszcze nastolatek, mógł mieć niemal każdą kobietę, jednak za cel postawił sobie zatrzymanie przy sobie Whitney. Musiała być jego, chociaż w sercu Ricky’ego nie było wobec niej szczerych uczuć...



Opinia: 

Pierwsze spotkanie z autorką więc właściwie nie wiem czego miałam się spodziewać. Wiedziałam tylko, że to może być kolejny dobry romans skoro wydawnictwo, które kocham zawsze mnie nie zawodzi. Nowi bohaterowie, I z tego co wiem, to również jest nowa seria autorki. A dokładniej trylogia. Przyznaję, ze jestem ciekawa co wydarzy się w kolejnych tomach. 

Nasza para bohaterów, czyli Whitney i Lincoln, doskonale wiedzą, że połączyła ich więź, które już nie da się zniszczyć, Pewne sytuacje powodują jednak, że para kochanków musi się rozłączyć i przez 10 lat się nie widzą. Pierwsze ich spotkanie zmieni wszystko. Tutaj bohaterowie wywołali we mnie mieszany stosunek. Autorka miała taki styl pisania, że bardzo szybko można było się z nimi zaprzyjaźnić, ale z drugiej strony miałam mieszane uczucia co do Whitney. Wiadomo, że w takich książkach najczęściej główna bohaterka ma mieszane uczucia co do miłości i związku, ale gdy poznajemy ją z perspektywy jak była młodsza i doszło do ich pierwszego spotkania. To robi jedno, a myśli drugie.Zawsze takie coś mnie irytuje, ponieważ autorka tworzy bohaterkę, która nie jest zdecydowana tego co chce od życia. Czy nawet od samego Lincolna. To imię też brzmi dostojnie prawda? Oczywiście tutaj nie może być inaczej jeśli autorka daje nam bohatera, pewnego siebie aroganckiego. Meghan March wykreowała schematycznych bohaterów aż do bólu i właściwie to mnie najbardziej zabolało. Bo uwierzcie mi, że znam książki, gdzie da się wykreować bohaterów łagodnych, miłych i spokojnych, ale zarazem mogą przejawiać pewność siebie itd. Tutaj pod względem bohaterów niestety daje ogromny minus. Byłam przekonana, że jednak będzie tutaj troszkę inaczej z bohaterami. Szanuje natomiast za okładkę, bo chociaż mamy tors to jednak barwy bardzo mi się podobają i ukazują w sobie skrawki intrygi. Zresztą uważam, że okładka tutaj najbardziej przyciąga i jesteśmy ją w stanie zauważyć w księgarni na półce. Zauważyłam, że wiele romansów czy erotyków jest w barwach ciepłych.

Książkę czyta się bardzo szybko i jest idealna na jeden wieczór. Chociaż ja poświęciłam jej troszkę więcej czasu, ponieważ zawsze staram się wyłapać coś co mi się nie spodoba. Spodobało mi się to,że autorka tutaj zdecydowanie postawiła na uczucia, nie zaczęła pisać jakiś ogromnie, trudnych i skomplikowanych opisów. Chociaż czasami mnie irytowało wracanie do przeszłości, to zauważyłam, że jest to akurat tutaj potrzebne. Wiedzieliśmy chociaż co wydarzyło się przed rozłąką na 10 lat. Przyznam, że przez długi czas gdy skończyłam książkę zastanawiałam się jak to wyszło, jak to możliwe, że książka tak się skończyła. Również ciężko było mi się połapać w tym wszystkim co dostałam od autorki. Bardzo szybko dostałam wiele nazwisk i imion co spowodowało, że nie mogłam się połapać kto z kim rozmawia i w jaki sposób tak szybko ta akcja idzie. Musicie na samym początku książki się skupić aby zapamiętać nazwiska i imiona. Później będziecie mogli się cieszyć lekturą. Książka była dobra, jednak uważam, że troszkę jej brakowało abym oceniła ją jakoś wysoko.



Książka w moim odczuciu wydawała się dobra, jednak nie aż tak zachwycająca. Myślę, że kolejne książki od tej autorki będę czytać i będę na nie czekać. Bohaterowie byli za bardzo schematyczni, czasami ciężko było się połapać w nazwiskach. Pozycję czytało się bardzo szybko i była bardzo przyjemna. Jestem ciekawa kolejnych tomów, ponieważ autorka nie zostawiła nas tylko z jednym. Historia dalej będzie się ciągnąć, chociaż nie wiem czy przy 3 tomie nie będę miała dosyć bohaterów. Przeczytajcie i sprawdźcie czy wam się spodoba. Przypomnę, że książka byłą w porządku, ale nie była zachwycająca. Gdyby książka była grubsza chyba bym nie dała rady jej dalej doczytać. Książkę oceniłam 6 na 10 gwiazdek.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Editiored


środa, 29 kwietnia 2020

Recenzja książki: "Te wiedźmy nie płoną"- Isabel Sterling

Książka, która miała być świetna, a wypadła bardzo słabo. Co ciekawe nie wiem czy będę czytać kolejne części. Jeśli oczywiście się pojawią.


Opis: 
Hannah to czarownica z krwi i kości, z umiejętnością kontrolowania ognia, ziemi, wody i powietrza. Choć mieszka w Salem, jej magia jest tajemnicą, którą musi zachować dla siebie. W innym przypadku może ją stracić. Na zawsze. Hannah spędza więc większość czasu, unikając swojej eks, Veroniki, i pracując w lokalnym sklepie z magicznymi obiektami. Gdy przerażający rytuał krwi przerywa zabawę pod koniec roku szkolnego, a dowody na istnienie mrocznej magii zaczynają pojawiać się w całym Salem, Hannah jest pewna, że to dzieło śmiertelnie groźnej Krwawej Czarownicy. Na domiar tego, w mieście pojawia się nowa dziewczyna, Morgan, która skrada serce nastoletniej czarownicy. Chcąc ocalić swój sabat i zdobyć serce dziewczyny, Hannah będzie musiała przetestować granice swojej mocy.

Opinia:

Książka była bardzo znana i gdy wydawnictwo ogłosiło, że będzie wydawana w Polsce, od razu wszyscy fani książek fantastyki ucieszyli się. Ja również, ponieważ od czasu do czasu lubię przeczytać książki z tego gatunku. Postanowiłam również, że podejdę do tej książki na neutralnym gruncie, ale powiem wam, że nie dało się. Na prawdę myślałam, że będzie to cudowna fantastyka, tak jak była zachwalana. A dostałam coś innego.

Hannah to czarownica z krwi i kości, a ja nigdy nie czytałam książek związanych z czarownicami. Nigdy ten temat mnie jakoś nie kręcił, ale tutaj nadarzyła się okazja i czytałam. I powiem tak. Jeśli główna bohaterka lub bohater was denerwują to jaki jest sens czytać książkę dalej. Nie dało się tego przeczytać jeśli nasza bohaterka czasami działała bezmyślnie. Ja zdaję sobie sprawę, że czasami ciężko wytrzymać niektóre momenty i człowiek będzie płakał. Tylko autorka właśnie zrobiła z niej taką płaczkę. Właściwie ciągle chciało jej się płakać i nie wiedziała co chce od życia. Ale przyznam, że czasami zachowywała się przyzwoicie i właśnie wtedy książkę chciało się czytać. Nie wiem, ale jakoś do Hannah pałać miłością i znajomością nie będę. I teraz zastanawiam się gdyby tak dać na główną bohaterkę Veronike, to chyba czytałoby się książkę o wiele lepiej. Jednak to tylko moja opinia. Ale też nie mogę powiedzieć, że Hannah była to jakaś straszna bohaterka, bo jeszcze dało się znieść. Tak jak mówiłam, że nie rozumiem głównej bohaterki , tak drugoplanowych czasami również. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego działali tak, a nie inaczej. Książkę możliwe, że byłaby o wiele lepsza. 

Co do głównego wątku, który mogliście tam zobaczyć i możliwe, że nie przewidzieć (bo ja nie przewidziałam), to był i tak słaby. Z jednej strony wiedziałam co się wydarzy, a z drugiej już nie chciałam kombinować i stwierdzam, że czytałam bo chciałam skończyć. Ja nie przewidziałam głównego wątku, ale wydaje mi się, że dla innych osób będzie on łatwy do zrozumienia i wyłapania. Miałam problem z wątkiem LGBT. Był w porządku, ale z drugiej strony na siłę. Wrażenie moje było takie, że Hannah jest raczej biseksualna, niż homoseksualna. No był on tutaj troszkę wciśnięty na siłę i właściwie co tutaj dużo będę mówić, to nie za dobry pomysł, żeby dawać wątek innej orientacji do tej książki. Bardzo popularna, a jak na razie piszę samie minusy o niej. To była jedna z najsłabszych książek tego miesiąca. Wiecie, że to była moja pierwsza książka z Wiedźmami? To teraz już wiecie. A co mnie uraziło to dużo o tym jak to wszystko funkcjonuje i się odbywa nie było. Może troszkę było magii, i magicznych elementów, ale... No nie było to nic spektakularnego. To był na prawdę dobry pomysł na fabułę, ale nie mam pojęcia czemu nie wyszedł. Czemu autorka potrafiła tak to zepsuć, fantastykę, której byłam na prawdę ciekawa. No najwidoczniej nie było mi dane dobrze zacząć fantastyki z tego gatunku. Znacie jakieś książki, które byłyby o wiedźmach? 

Nie powiem wam, że to dobra książka. Nawet powiedziałabym, że słaba i mało pokazująca świat magii i wiedźm. Zawsze po książkach z tego gatunku chciałoby się dowiedzieć troszkę więcej o świecie, który proponuje autor. Zdecydowanie było to słaba książka, a zapowiadało się bardzo dobrze. I tutaj pierwszy raz mogę powiedzieć, że książka była średnia. Ani dobra, ani zła. Przejawiała momenty gdy na prawdę się wciągnęłam, ale niestety one szybko uciekały i miałam ochotę książkę zamknąć. Bardzo szybko się czyta, więc tak na dłuższą metę nie poznajecie głównego bohatera, tylko to, że bardzo lubi płakać. Książka zdecydowanie nie była dla mnie, ale też po innych opiniach widzę, że nie była ciekawa. W ogólnym rozrachunku z tą książką oceniłam ją 5/10 i jak na razie zdania nie zmienię. Może kiedyś przeczytam ja drugi raz aby sprawdzić czy na pewno była taka słaba, ale to może dopiero za kilka lat. Na dzień dzisiejszy nie chciałabym do niej wracać. Duży rozgłos, ale wykonanie bardzo kiepskie. I z tą oceną was zostawiam.

Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu We need Ya.






poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Recenzja książki: "Cinder i Ella"- Kelly Oram

Kolejny retelling kopciuszka, który niestety nie wypadł za dobrze, ale z miłą chęcią to przeczytałam. Więcej znajdziecie niżej w opinii. 



Opis: 
Niespełna rok temu osiemnastoletnia Ella uległa tragicznemu wypadkowi, w którym zginęła jej mama, a ona sama odniosła bardzo poważne obrażenia. Powrót do zdrowia jest trudny, dlatego dziewczyna trafia pod opiekę dawno niewidzianego ojca i jego nowej rodziny… na drugim końcu kraju! [za którą szczerze nie przepada!] Teraz Ella musi musi przekonać innych, że potrafi żyć samodzielnie…. i po dłuższej przerwie ponownie nawiązuje kontakt z kimś, kto jako jedyny jest gotów jej pomóc… I bardzo wiele dla niej znaczy… Anonimowy przyjaciel poznany na blogu. Cinder.

Opinia: 

Sami doskonale wiecie, że lubię retellingi i mogłabym je czytać zawsze, ale jeśli będą na prawdę dobre i się wciągnę. Tutaj niestety miałam troszkę problem, bo z każdą kolejną stroną, wiedziałam, że nie będzie to coś świetnego.

Zacznę od tego, że każda z głównych bohaterów w jakiś sposób mnie irytowała. Przez pierwsze 70 stron ja nie wiedziałam czy książek jest sens czytać dalej. Najbardziej mnie irytowała główna bohaterka, która nawet nie wiem czego chciała. Z czasem nie chciałam myśleć nawet, że Ella to Ella (wiem jak to głupio brzmi). Wyobrażałam sobie na jej miejsce jakąś inną bohaterkę. Ciągłe narzekanie i wprowadzenie siebie w kłopoty do niczego to nie prowadziło, a jeszcze bardziej potęgowało moją irytację. Później było coraz lepiej, mogłam się jakoś odnaleźć w fabule. Nawet zaczęłam lubić Elle na swój sposób. Chociaż wydawała okropną bohaterką. I przyszedł czas na... Oczywiście drugiego głównego bohatera. Tutaj miałam już troszkę inaczej. Bardzo szybko polubiłam się z Cinder bo uważałam, że patrzy na świat realistycznie. Nie boi się tego co dostał od życia, chociaż czasami przerasta go. Wydawał mi się sympatycznym facetem, ale do czasu. Na końcówce byłam poirytowana jego zachowaniem. Strasznie głupio myślał i nawet nie chciałam pomyśleć co mogło się stać gdyby... Mam jednak ogromną nadzieję, że w drugiej części troszkę się to zmieni.

No właśnie... Ja mam jakieś dziwne poczucie, że 2 część jest tutaj nie potrzebna. No bo po co robić kolejną część skoro tutaj idealnie się wszystko zakończyło (prawie idealnie). Miałam wrażenie czasami, że autorka pisze na siłę i chce tylko zarobić "bo tamto się cudownie sprzedało". Świetnie, cieszę się, że sprzedaż była ogromna, ale jaki sens tworzyć kolejną część? Właściwie wszystkie możliwe wątki został zakończone i na siłę nic bym tutaj nie pisała. Jednak nie jestem autorką tej książki i nie będę decydować. Niestety kolejny minus to bardzo duże podobieństwo do "Geekerella"- Ashley Poston. Właściwie większość tam było podobne co nudziło mnie strasznie. Co ciekawe, "Cinder i Ella" została wydana wcześniej niż "Geekerella", przypomnę, że nikogo o nic nie chce posądzić. Ale wydawało mi się troszkę dziwne i na razie uważam, że mogłam śmiało zrobić re-reading Geekerelli i dostałabym taką sama historię. Jak już wspomniałam wyżej po pierwszych 70 stronach mogłam widzieć sens w czytaniu tej książki dalej. Ale dopiero od 100 strony mogłam coś poczuć i popłynąć gdy czytałam książkę. Nie uważam, że fabuła była kiepska ale również nie jakaś fantastyczna. Miała swoje minusy i plusy. A ogromnym plusem w tym wypadku było szybkie jej czytanie. A co dziwne,  czasami nie wiedziałam o co autorce chodzi. Jakim prawem mogła tam wcisnąć taki i taki wątek (nie będę mówić aby nie spoilerować). Bardzo dobry retelling kopciuszka, ale nie porywający uważam, że mógł być napisany lepiej. 

Nie uważam, ze jest to słaba książka, ale też nie jakaś świetna. Raczej się zawiodłam i miałam większe oczekiwania względem niej. Ale przyznam, że była to bardzo miła młodzieżówka, którą szybko się czytało. Idealna na odstresowanie się, po długim weekendzie. Co do Retellingu to zdecydowanie polecam z kopciuszkiem, innego nie czytałam, ale ten jest miły. Główni bohaterowie chociaż irytujący to czasami dało się wytrzymać i miałam przyjemność z jej czytania. Ale jak już wspominałam nie było to coś świetnego. Idealna na odstresowanie się i lekki chill out. Książkę oceniłam dobrą 6/10, ale więcej nie dam. Co do drugiego tomu... Przeczytam zobaczę co się dalej dzieje, ale nie będę do niech podchodzić z wielką przyjemnością.

Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Dolnośląskie .




Najnowszy post

Witamy mój ukochany duet, czyli czy rozpływam się tak jak nad poprzednimi książkami?- Recenzja książki: "Park Avenue"- Penelope Ward i Vi Keeland

  Duet znacie, a ja kocham, więc uzupełniamy się nawzajem. Tym razem troszkę bardziej inna historia, ale również jest dobra. Zapraszam do pe...