marca 29, 2020

Recenzja książki: "Zabić Drozda"- Harper Lee

Recenzja książki: "Zabić Drozda"- Harper Lee
Na pewno słyszeliście o tej książce, zresztą w tej wersji zrobiła jeszcze większe zamieszanie. Ale nie tego się spodziewałam, gdy przeczytałam książkę.




Opis: 

"Zabić drozda" to przejmująca wizja Południa Stanów Zjednoczonych w latach trzydziestych XX wieku. Obrazy konfliktów rasowych i klasowych, hipokryzji i heroizmu, zderzenia tradycji z nieuniknionymi przemianami poznajemy z perspektywy dziewczynki dorastającej wraz z bratem, ojcem i nianią.
Komiksowa adaptacja była inspirowana i akceptowana przez spadkobierców dorobku Harper Lee. Warto dodać, że dziś, w dobie narastającej nietolerancji, "Zabić drozda" zniknęło z listy lektur obowiązkowych zarówno w południowych stanach Ameryki, jak i w Polsce…




Opinia: 

Nie czytałam książki w tej pierwszej wersji, jednak miałam na nią ogromną ochotę. I przyznam wam szczerze, że gdy zaczęłam książkę to oczekiwałam, że dostanę na prawdę dobrą książkę. Pojawiła się okazja aby ją przeczytać, więc zrobiłam to. Jednak nie tego się spodziewałam. Myślałam, że będzie to coś lepszego. 


Poznajemy tutaj historie, kilku bohaterów i co już na początku potrafiłam zauważyć, to mamy podane za dużo informacji na raz. Uwierzcie mi , że przez to musiałam książkę odłożyć na dłuższy czas. Starałam się nie wracać do poprzednich stron, ponieważ to nie miałoby sensu. Chciałam przeczytać ją tak, jak bym przeczytała normalną książkę. Możliwe, że ta książka dostanie ode mnie niższą ocenę, ponieważ nie czytałam tej pierwszej wersji. Smyk, Jem, Dziki Radley to nie wszyscy bohaterowie tej książki, ale osoby, które zdecydowanie pokazały mi problem jaki był w tamtych czasach, ale oczywiście i teraz on jest. Lata 30. XX wieku i to właśnie wtedy pojawiły się konflikty rasowe i klasowe. Coraz częściej można było usłyszeć hipokryzje i heroizm, a to nie wszystko. Dzięki Smykowi i Jem poznałam tę historię bardzo blisko. Chociaż są wiekowo młodsi ode mnie, potrafili to w bardzo mądry sposób przedstawić. Właściwie bohaterowie byli w porządku. Było ich dużo jak na sam początek, ale z biegiem historii dało się ich odróżnić. 
Tytuł "Zabić Drozda" właściwie dowiadujemy się o tym fakcie w kilku miejscach w książce. Przyznam, że fajny tytuł, który zawiera w sobie podwójne znaczenie. Nie powiem, bo książka była na swój sposób dobra. Zresztą pierwszy raz czytałam książkę w takie wersji i bardzo mi się to spodobało. Myślę, że muszę więcej takich przeczytać. Wracając do książki, gdy czytałam ją próbowałam zauważyć powiązania, aby szybciej odnaleźć prawdę tej historii. Jednak się nie dało. Autorka napisała to w taki sposób, że byłam w szoku tego co dowiedziałam się na samym końcu.  I właściwie mogłabym powiedzieć, że książka cudowna i ocenie ją 9/10 gwiazdek. Ale całą historia jakoś ogromnie na mnie nie wpłynęła. To znaczy zachęciła mnie aby czytać jeszcze więcej takich książek, bo temat bardzo mnie zainteresował. Ale Harper Lee napisała to w taki sposób, że niestety historia mnie nie porwała. Oczywiście bardzo ciekawy pomysł na napisanie książki. 
Co do wyglądu książki, jestem oczarowana. To jak pięknie i estetycznie te ilustracje wyglądają to szok. Bardzo szybko i w miarę zrozumiale książkę udało mi się przeczytać. Bardzo ciekawy pomysł na zrealizowanie książki i z miłą chęcią przeczytałam w takiej formie jakąś książkę fantasy. Może to wyglądać świetnie! 

Przyznam, że to dobra książka, ale nie super zachwycająca. Zrobiła dużo szumu koło siebie, ale chyba czytałam lepsze. Bohaterowie byli przyjemni i uważam, że świetnie wykreowani, autorka przypisała im rolę, która musieli spełnić i zrobili to w 100%. Warto przeczytać książkę żeby chociaż wiedzieć co się w niej dzieje. To jedna z takich książek, które są obowiązkowe i lepiej ich nie opuszczać. Przeczytajcie "Zabić Drozda" i będziecie wiedzieć o czym mówię. Komiks ma lekkie i stonowane kolory co jeszcze bardziej pokazuje kontrast między tym co chciała pokazać autorka. Kończąc uważam,że to książka, która ma swoje plusy i minusy, ale swoją historią i tym co autorka chciała przekazać zdobyła moje serce i polecam książkę. Książkę oceniłam 7 na 10 gwiazdek. 



Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję pięknie wydawnictwu Jaguar.



marca 24, 2020

Recenzja książki: "Kobieta w masce"- Dorian Zawadzki

Recenzja książki: "Kobieta w masce"- Dorian Zawadzki
Pierwsza książka od tego autora i właściwie, chyba nie ostatnia. Na razie jestem pozytywnie zaskoczona. Jest do dobre 500 stron. 


Opis: 
Nieodległa przyszłość. Świat zmaga się ze skutkami globalnego ocieplenia. Na terenie eksperymentalnego garnizonu w Fort Salem zostają znalezione zwęglone zwłoki młodej kobiety. Ofiarą jest słynna w armii snajperka, niedawno przydzielona do Bazy Korpusu Sił Powietrznych.
Makabryczną zbrodnię próbuje rozwikłać Leah Marsh z Wojskowego Wydziału Śledczego. Jednak jej dochodzenie napotyka na zmowę milczenia, z jaką nigdy w swojej karierze nie miała do czynienia. Co okaże się silniejsze: chęć znalezienia i ukarania sprawcy czy lojalność wobec sióstr broni i obawa przed osłabieniem autorytetu armii?
Wciągający thriller psychologiczny osadzony w realiach świata po katastrofie klimatycznej!


Opinia: 

Na moim blogu mało co możecie spotkać recenzje thrillera psychologicznego. Ale właściwie czasami nabierze mnie ochota i jestem ciekawa jak to wszystko wyjdzie. Tak samo było z tą książką. Gdy dostałam propozycję aby ją dla was zrecenzować długo się nie zastanawiałam. Opis z tyłu okładki był bardzo zachęcający, a też nigdy nic nie czytałam od tego autora. 

Już właściwie od pierwszych stron poznajemy główną bohaterkę Leah Marsh, która pracuje w Wojskowym Wydziel Śledczym. I właściwie bardzo spodobał mi się zamysł tego jak ona będzie prowadzić to śledztwo i co z tego wyniknie. Uważam, że dobre wykreowanie bohatera jest bardzo ważne i tutaj również się udało. Razem z Leah przechodziłam przez każdy problem jaki ją spotykał. Chociaż miałam wrażenie, że na szybko dostaliśmy dużo bohaterów i czasami ciężko było mi się połapać. Uwierzcie mi, lub nie, ale te 500 stron czasami już mnie męczyło. Było troszkę męczącej fabuły, ale dało się przebrnąć. Według mnie takim dosyć dużym minusem jest to, że dostajemy dużo gatunków książki. To znaczy, nie mamy jasno powiedziane co się zaraz wydarzy i jak to jest osadzone w czasie. Na lubimy czytać możecie przeczytać, że jest to sensacja, thriller i kryminał, ale właściwie dałabym temu jeszcze znaczenie SF, no bo czasami niektóre wątki takie były. Te 500 stron czasami potrafiło zaskoczyć, ale też znudzić i przez to miałam mniej chęci do czytania. Kolejny problem, który napotkałam to zdecydowanie za długie rozdziały i szybka zmiana narracji. No bo umówmy się, jeśli szybko się coś zmienia to nasz mózg też ma się ciężko na to przestawić. Czasami musiałam wracać specjalnie kilka stron wcześniej aby jeszcze raz zrozumieć sens książki i kolejnych rozdziałów. Przyznam wam,że fajnie by oglądało się serial lub film. Świetnie pokazanie niektórych aspektów i czasami nawet takie tajemnicze spojrzenie na rzeczywistość. A jeśli właśnie chodzi o rzeczywistość to świat mamy osadzony troszkę w przyszłości i chodzi mi tutaj o rzeczywistość książkową. Fajnie oderwanie od rzeczywistości pomaga jeszcze bardziej w książkę się wczuć. Oczywiście jak to w takich książkach pojawiają się konflikty i różne tego typu rzeczy, ale to właśnie o to chodzi. Nie zauważyłam jakiś wielki zwrotów akcji i właściwie mogę śmiało zaznaczyć, że to troszkę mnie irytowało. 
Podsumowując uważam, że autor świetnie to napisał i gdybym czytała prędzej Selekcjonera możliwe, że miałabym jakiekolwiek porównanie, ale niestety w tym wypadku tak nie ma. Przyznam, że z chęcią przeczytałabym drugi tom tej historii, chociaż wszystko zakończyło się tak, że wątki wszystkie zostały zakończone. Polecam wam książkę bo jest dobra, ma swoje plusy i minusy, ale to chyba jak każda książka. Zdecydowanie musicie się zabrać jeśli lubicie tego typu gatunki. Bo też nie ma co na siłę czytać. 

Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję ślicznie wydawnictwu Replika.






marca 19, 2020

Recenzja książek: " Save me" oraz "Save you"- Mona Kasten

Recenzja książek: " Save me" oraz "Save you"- Mona Kasten
Autorka, którą doskonale znacie zagościła w moich skromnych progach. Oto przed wami Mona Kasten i recenzja jej dwóch książek z trylogii Maxton Hall. 




Opis: 
Pieniądze, luksusy, imprezy i władza – dla Ruby Bell to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Odkąd dzięki stypendium może uczęszczać do elitarnego liceum Maxton Hall, robi co w jej mocy, by nie rzucać się w oczy innym uczniom.

A zwłaszcza Jamesowi Beaufortowi, nieformalnemu przywódcy szkolnej elity. Jest zbyt arogancki, zbyt bogaty, zbyt przystojny. O ile największym marzeniem Ruby są studia w Oksfordzie, on zdaje się żyć od imprezy do imprezy.

Jednak pewnego dnia Ruby poznaje starannie skrywaną tajemnicę; dowiaduje się o czymś, co zniszczyłoby reputację rodziny Jamesa, gdyby ta informacja została upubliczniona. I nagle James nie może jej dłużej nie zauważać. I choć Ruby nigdy nie chciała należeć do jego świata, ani James, ani jej uczucia nie zostawiają jej żadnego wyboru.


Opinia:
Jak już wspominałam na instagramie nie wiedziałam co się po tej książce spodziewać. Nowa autorka, za dużo nie było o niej słychać (dopiero później zrobił się bum na tą książkę), co to dużo mówić, miałam obawy. Ale nie potrzebnie. Książkę czytało się na prawdę szybko. Nie wiedziałam kiedy, a książka już została przeczytana. Lekki styl autorki pozwolił mi na szybkie zapoznanie się z bohaterami. Czy w końcu coś powiem o niej złego? Pod koniec troszkę zaczęła mnie nudzić, a przez całą książkę nie mogłam się oderwać. Ale za to zakończenie było wprost genialne. Nie wiem jak to się stało, ale autorka na prawdę dużo to napisała. Nie mam jakiś większych zarzutów do bohaterów. Ruby jak wiadomo jest spokojna, nie chce rzucać się w oczy. Można nawet powiedzieć, że taki szaraczek z niej. Może to troszkę denerwować, ale to właściwie jest cały sens tej książki. Natomiast jeśli chodzi o Jamesa, to wydaje nam się, że jest twardy. Jednak te wszystkie rzeczy,o których zaczynamy się stopniowo dowiadywać nie wróżą nic dobrego. Autorka miała na prawdę dobry pomysł na fabułę, jednak nie jakiś spektakularny. Już wiele książek takich czytałam, z podobną fabułą. Ale styl autorki zrobił swoje i na prawdę potrafiłam się w nim odnaleźć. Książkę w swoim odczuciu oceniłam 9 na 10 gwiazdek. 



Opis:
Nikogo dotąd nie obdarzyła takim uczuciem.
I n ikt dotąd tak boleśnie jej nie zranił.
Ruby najbardziej chciałaby wrócić do dawnego życia, do czasu, gdy w elitarnym Maxton Hall nikt jej nie znał. Nie może jednak zapomnieć o Jamesie. Szczególnie że chłopak robi wszystko, co w jego mocy, by ją odzyskać.
Kiedy rodzina Jamesa przeżywa trudne chwile, dziewczyna pojmuje, że ich miłość od początku nie miała szans. Bo zamiast szukać u niej wsparcia, James łamie jej serce.
Ruby postanawia skupić się na wymarzonych studiach w Oksfordzie, jednak James nie daje tak łatwo o sobie zapomnieć. Nie chodzi tylko o wspomnienia wspólnych chwil, które powracają, gdy Ruby najmniej się tego spodziewa. James wie, że zachował się niewybaczalnie, teraz stara się wszystko naprawić. Pytanie tylko, czy dziewczyna zdobędzie się na odwagę, by jeszcze raz podjąć ryzyko...



Opinia: 
Tutaj autorka skupiła się na uczuciach między bohaterami. Oczywiście mieliśmy również wątki między pobocznymi bohaterami. Co mogło wpłynąć na dalsze relacje między Jamesem a Ruby. Dalej mam wrażenie, że Ruby jest taką cichą myszką, ale przez to, że poznała Jamesa postanawia troszkę postawić się światu. I już nie być taką szarą myszką. Spodobało mi się to, że również mamy inną narracje, czasami zdarzało się, że była siostra Jamesa, a czasami przyjaciółka Ruby. Więc tą narracje mieliśmy zdecydowanie inną, co daje tej książce takie urozmaicenie. Od razu również możemy się dowiedzieć co inny bohater myśli o całej zaistniałej sytuacji. Oczywiście przez książki Mony Kasten po prostu się płynie. Nie da się tej książki odstawić, a nawet jeśli spróbujecie to dalej o niej myślicie. Zauważyłam również, że autorka czasami dużo chciała namieszać w rodzinach głównych bohaterów, aby pokazały się u nich jeszcze inne cechy. Czasami gdy czytałam tę książkę, myliłam fabuły z inną pozycją. Troszkę tego przeczytałam już, a autorka nic innowacyjnego nie wymyśliła. Ale jej styl pisania pokazał, że takie historie można opisać troszkę w inny sposób i nadać im barwę. Mona Kasten jest jedna i niepowtarzalna. Jej styl pisania bardzo ciężko podrobić. A nawet jeśli ktoś próbował to będzie to widać. I chociaż ta część jest słabsza bo jednak czegoś mi brakowało. Miałam dziwne wrażenie, że bohaterka na początku czegoś nie chciała i przeczyła temu, a później to robiła. Niestety takie zachowania troszkę mnie denerwowały i potem już nie chciało mi się czytać książki. Uważam, że to jest najsłabsza część z całej trylogii. Ciężko jest mi napisać tą recenzje, ponieważ spoilery by się sypały. Uważam, że książka zasługuje na takie dobre 8 na 10 gwiazdek. 


Bardzo serdecznie wam polecam abyście przeczytali trylogie Maxton Hall. I chociaż autorka nie wymyśliła nic rewelacyjnego to napisała to w troszkę inny, lekki i zrozumiały sposób. Musicie ją koniecznie przeczytać jeśli, macie taką okazję.

Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie. 


Za możliwość zrecenzowania i przeczytania dwóch pierwszych części z trylogii Maxton Hall, dziękuję ślicznie wydawnictwu Jaguar.



marca 17, 2020

Recenzja książki: " Piekielna Głębina"- Lindsay Galvin

Recenzja książki: " Piekielna Głębina"- Lindsay Galvin
Pierwsza raz czytałam taką książkę z dosyć nietypowa fabułą. Uwierzcie mi, że to co znalazłam w środku ogromnie mnie zdziwiło. 



Opis: 
Ekscytująca, pełna tajemnic fabuła. Niezwykle oryginalna powieść, łącząca elementy thrillera o walce o przetrwanie, realistycznej opowieści o eksperymentach genetycznych i fantastyki.

Kiedy Aster budzi się w samotności na tropikalnej wyspie, nie ma pojęcia, gdzie jest, jak się tutaj znalazła ani gdzie szukać swojej młodszej siostry Poppy. W tym sam czasie Sam, chłopak, z którym obie dziewczyny zawarły znajomość kilka dni wcześniej w samolocie, powiązuje ich niespodziewane zaginięcie z podejrzanymi wydarzeniami następującymi w jego życiu. Trójkę nastolatków łączy jedno – choroba nowotworowa dotknęła kogoś z ich najbliższej rodziny. Odpowiedzi, których szukają, okażą się spoczywać w tajemniczym podwodnym świecie – otoczonym bezludnymi wyspami, a mimo to zamieszkanym przez niezwykłe istoty…


Opinia:

Z tego co widzę na Polskim rynku, to pierwsza książka od tej autorki. I jestem ogromnie tym zdziwiona, ponieważ to jest tak świetnie napisane, że aż sama jestem w szoku. Wszystko było tak dopracowane i połączone ze sobą, że aż chciało się czytać. Uwierzcie mi, że te ponad 300 stron to nie dużo, bo książkę czyta się bardzo szybko. A autorka do końca trzymała nas w napięciu. 


Wszystko zaczyna się od samolotu i trójce bohaterów którzy właśnie tam się znajdują. Aster, Poppy oraz Sam. Każdy z nich ma w swoim domu trudną sytuację rodzinną. Ciężko jest się pozbierać i dziewczyny szukają ratunku u swojej cioci. Ale z czasem nie zaczynają się czuć bezpiecznie. Poppy ma dziwne wrażenie, że coś tutaj nie gra i chce przed tym ostrzec Aster. Jednak ona zauważa to gdy jest już za późno. Sam, chłopak którego dziewczyny poznają w samolocie zaczyna ich szukać, ponieważ nie może się z nimi skontaktować. Obawia się, że jest coś nie tak i zaczyna poszukiwania. Gdy była perspektywa Sama, doszłam do wniosku: "Kolejny wątek romantyczny, a już myślałam, że książka mnie czymś zadziwi". Autorka jednak tylko powiedziała kilka słów na temat uczuć, ale w dalszej części książki nie mieliśmy o tym ani słowa. Podoba mi się to, bo książka przez to jest inna i śmiało można powiedzieć, że wyróżnia się. Nagle Aster znajduje się na tropikalnej wyspie bez swojej siostry Poppy. Jest przerażona, nie wiem co się dzieje, ciągle w swojej głowie przywołuje matkę, która zmarła jej na raka, ale stara się jak najszybciej te myśli odgonić, aby tylko przetrwać na wyspie. Okazuje się, że nie jest sama i bohaterowie którzy tam są starają się przeżyć i czekają na pomoc. Dialogi były zrozumiałe między bohaterami. Właściwie mogę powiedzieć, że czytało się bardzo szybko i większość z fabuły dowiedzieliśmy się poprzez dialogi. 





Zdobienie stron w książce było świetne, każdy rozdział to różne morskie roślinki i stworzenia. Warto zauważyć, że jest to chyba powieść jednotomowa, a szkoda. Zakończenie pozostawiło ten niesmak i chciałabym wiedzieć co dalej się dzieje z Aster, Poppy i Samem. Styl książki jest lekki i przyjemny. Bardzo fajnie się czyta i można wywnioskować, że autorka postawiła na uczucia jakie "targały" bohaterami niż fabułę. Jeśli jest to debiut autorki to uważam, że świetny start i oby tak dalej. Bo książka napisana w sposób świetny i właściwie jest mi ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Właściwie okładka książki na początku wydawała mi się tandetna i taka prosta. Ale kolor tutaj odgrywa główną rolę i właściwie to pierwsza taka książka na mojej półce, która ma takie ostre kolory. Jestem bardzo ciekawa jak ona wygląda w oryginale.


Książka to mistrzostwo. Czyta się bardzo szybko. Właściwie nie wiesz kiedy a już masz skończoną. Przeczytałam ją w 3 dni więc coś o tym świadczy. Bohaterowi bardzo fajnie wykreowani. Właściwie dużo o ich cechach charakteru nie mamy powiedziane w prost, a wręcz przeciwnie. Musimy się troszkę domyślić. Chociaż jeden bohater o drugim też coś powiedział. Chociaż opisów było dosyć dużo, to swoją wielkością nie przytłaczały. Były zrozumiałe i szybko się czytało. Dzięki stylowi autorki było to możliwe jak najbardziej. Musicie przeczytać książkę aby przekonać się jaka jest świetna. Szybko lektura i nawet format książki jest mały więc w podróż jest idealna. Gorąco polecam i to był ogromny strzał w 10!


Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki "Piekielna Głębina"- Lindsay Galvin. Dziękuję ślicznie wydawnictwu YA!




marca 09, 2020

Recenzja książki: "Życie po tobie"- Klaudia Bianek

Recenzja książki: "Życie po tobie"- Klaudia Bianek
To już 3 książka tej autorki, którą przeczytałam. Jedną recenzję znajdziecie na blogu, natomiast dziś spotkamy się z literaturą obyczajową, a nie młodzieżową.




Opis: 
Czy można kochać więcej niż raz?

Kiedy Eliza traci ukochanego męża, cały jej świat trzęsie się w posadach. Mimo dławiącej rozpaczy kobieta musi stanąć na nogi i żyć dalej, by zapewnić bezpieczeństwo swoim dzieciom.

Spokoju i zapomnienia szuka na wsi, wśród rodziny i przyjaciół. Uciekając od miejskiego zgiełku odnajduje nie tylko ukojenie, ale i przyjaźń, która być może przerodzi się w nowe, silne uczucie. Filip, sąsiad Elizy, okazuje się czułym i wartościowym człowiekiem oferującym zrozumienie, wsparcie i spojrzenia, które stają się coraz czulsze.

Wzruszająca opowieść o kobiecej sile, samotności i miłości, której mimo wszystko zawsze warto wypatrywać…




Opinia:

Myślę, że autorki nie muszę przedstawiać. Zadebiutowała na Polskim rynku dzięki książce "Jedyne takie miejsce" I od tamtego czasu pokochałam autorkę. Czasami nawet czekam z utęsknieniem na jej kolejne książki (a będzie ich bardzooo dużo). Dziś jednak chciałabym wam przedstawić książkę, troszkę z innej kategorii. Tym razem autorka poszła w literaturę obyczajową, sprawdźmy jak jej z tym poszło. 

Gdy poznajemy Elizę jest to dla niej bardzo trudny czas. Straciła ukochanego męża i jest to jej 3 rocznica śmierci. Mimo tego, że jej żałoba bardzo długo trwa musi zająć się dziećmi i domem. W końcu ma ich dwójkę i to one są dla niej ratunkiem przed kompletnym upadkiem. I chociaż w taki sposób ją poznajemy to uważam, że później est coraz lepiej. Autorka robi z niej żywą kobietę, która powoli wychodzi z żałoby. Poznaje wielu wspaniałych ludzi, którzy ją kochają i uważają za autorytet. To ona jest jedną, niepowtarzalną kobietą, która potrafi znieść aż tyle. A co do dzieci to jej synek choruje na zespół Downa, co może wydawać się uciążliwe. Jednak nie dla niej. Robi wszystko aby mu nie brakło, ale również żeby Emilka nie czuła się zaniedbana. Uważam, że Eliza to taki autorytet, osoba, która niczego się nie boi i dąży do celu. Miałam jakieś dziwne wrażenie, że Eliza może być troszkę podobna do Leny ( z charakteru) z "Jedyne takie miejsce". Autorka jednak postawiła na troszkę odmienne charaktery. Eliza nigdy się nie poddawała, nawet jeżeli ból był ogromny. Mamy też Filipa, wprowadził się do ich miejscowości, stara się stworzyć nowe, lepsze życie. Troszkę co do jego przeszłości się dziwiłam. To znaczy miałam pewne wyobrażenia, ale tylko część z nich się spełniła. Również ma za sobą ciężką przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. Jest bardzo pewny siebie, ale również jak na dżentelmena przystało troszczy się o Elizę i jej dzieci. I gdyby nie to, że mamy tych głównych bohaterów to można powiedzieć, że sprawę Elizy i Filipa zakończymy. Ale według mnie w tej książce dużą rolę odgrywa siostra Elizy, Milena, bardzo rezolutna, pewna siebie dziewczyna, która ma już swoje 30 lat, a dalej uważa się za nastolatkę. Wiele odgrywa, ponieważ... To ona pierwsza zakochuje się w Filipie i wszystko ją do niego ciągnie. Właściwie można powiedzieć, że przez całą historię Milena nieźle namiesza i to jest ten właśnie huragan, który przejdzie nad życiem Elizy. 





Książkę czytało się bardzo szybko. Miałam wrażenie jak bym książkę czytała w jeden dzień. Szybka akcja, nie dużo opisów, wszystko na swoim miejscu. I mogę wam powiedzieć śmiało, że książka idealna na jeden wieczór zimowy czy letni to nie ma znaczenia. Pory roku w tej książce są tak zmienne, że ciężko czasami cokolwiek ogarnąć. I raz tęskni się za wiosną, latem, a czasami mamy tą zimę czy jesień. Czytałam książkę i tak się zastanawiałam czy pozycja ta jest przewidywalna. Dużo dostaje od was takich wiadomości właśnie z takim tekstem. Uwierzcie mi na słowo, że absolutnie nie jest. Chciałam się gdzieś doszukać tego zakończenia jakie będzie, ale nie zgadłam ( to też nie na tym polega). Uważam, że takie książki powinny być dla nas przyjemnością i raczej nie powinniśmy się tutaj niczego doszukiwać. Co prawda tutaj mogłam się domyślić tego, że zakończenie będzie na niekorzyść bohaterki, ponieważ tak jest najczęściej w książkach z tego gatunku. Ale czy to wpłynęło na ocenę końcową? Absolutnie nie, ponieważ tak jak mówiłam wyżej, nie ma co się doszukiwać. Co prawda w 1 i 2 książce od tej autorki zakończenie bardziej złamało mi serce niż tutaj. Mam wrażenie, że wiem jak autorka będzie kończyć swoje książki, więc jestem na to przygotowana. Za pierwszym razem byłam ogromnie zszokowana i chciałam więcej. 

Tutaj jest ciężko cokolwiek podsumować. Bohaterowie byli świetni i uważam, że wykreowanie ich stoi na wysokim poziomie. Autorka wiedziała co chce napisać więc świetnie jej to wyszło. Chociaż uważam,że zakończenie było słabsze niż w poprzednich książkach to nie skreślam dalszej działalności tej autorki. Chce wiedzieć więcej o bohaterach nie tylko tej książki, ale i kolejnych. Nie ważne jaką książkę wezmę Klaudii Bianek zawsze będzie świetna i przeczytam na raz. To już 3 w mojej kolekcji i na pewno nie ostatnia. Uwierzcie mi, że jestem ogromnie ciekawa. Oceniając te książkę na gwiazdki, dałam jej 8 na 10. Wydaje mi się, że jest dobry wynik i czekam gdy się podwyższy.


Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki "Życie po tobie"- Klaudii Bianek dziękuję ślicznie wydawnictwu Czwarta Strona.



marca 01, 2020

Recenzja książki: "Księżniczka Incognito"- Connie Glynn

Recenzja książki: "Księżniczka Incognito"- Connie Glynn
Która z nas nie chciała zostać księżniczką? Każda! Zamek, książę na białym koniu itd. Tym razem przeniesiemy się do takiego świata i zobaczymy czy warto być księżniczką. 


Opis:
Lottie Pumpkin to zwyczajna dziewczyna, która marzy, żeby być księżniczką. Dostaje się do prestiżowej szkoły Rosewood Hall w ramach programu stypendialnego.

Ellie Wolf to księżniczka, która marzy o zwyczajnym życiu. Szkołę Rosewood Hall wybiera przede wszystkim dlatego, by uniknąć obowiązków, jakie musi wypełniać w królestwie Maradawii.

Kiedy los rzuca obie czternastolatki do tego samego internatu, zamiana tożsamości wydaje się najprostszym rozwiązaniem. W końcu wszyscy i tak przez pomyłkę biorą Lottie za księżniczkę.

Tymczasem ktoś odkrywa ich sekret, a w Rosewood nic nigdy nie jest takie, jak się wydaje…



Opinia:

Z tego co pokazuje mi platforma Lubimy czytać jest to pierwsza książka od tej autorki, która została wydawana w Polsce. Oczywiście zagraniczna autorka, ale bardzo dużo udziela się w social mediach. Możemy w opisach znaleźć jej linki do wszystkich portali. Autorka wydaje się sympatyczna i jej kolor włosów jest cudowny. 

Jest tutaj tak dużo bohaterów, że ciężko właściwie od jakiegokolwiek zacząć. Właściwie autorka skupia się na dwóch dziewczynach, które dostały się do szkoły w Rosewood. Zasady dostania się tam są bardzo wysokie i nie wszystkim się to udaje. Jednak nasza niezawodna Lottie Pumpkin dzięki stypendium jest przyjęta do tej szkoły. Okazuje się, że dzieli pokój z Ellie Wolf, Maradawską księżniczką, która jest właśnie naszą tytułową "Księżniczką Incognito". Niestety tajemnice wychodzą na jaw i już nie bardzo można mówić, że jest ona Incognito. Bardzo dużo odgrywa tutaj przyjaźń między naszymi głównymi bohaterkami. To one odgrywają ważną rolę i dzięki ich znajomości wszystko potoczy się inaczej. Z czasem poznajemy coraz to więcej bohaterów i można naprawdę się pogubić. Nawet ja po kilku rozdziałach musiałam chwilkę pomyśleć jaki bohater skąd itd. Lottie wydaje się bardzo sympatyczną dziewczyną, która ciężko pracuje na swoje oceny i stara się aby wszyscy byli z niej dumni w szczególności mama. Wszystko jednak komplikuje się gdy musi wykonać jedną ważną rzecz dla Ellie. Obiecuje swojemu przyjacielowi Olliemu, że nie wpadnie w żadne kiepskie sytuacje. Jednak na końcu troszkę się to wszystko komplikuje. Natomiast Elli od samego prologu jest pokazana jako twarda i niezależna osoba, i jakimś dziwnym trafem zbiegiem całej fabuły dowiadujemy się jeszcze więcej, i nagle zmienia się w przyjemną księżniczkę. Tutaj już mniej mi się to podobało i odniosłam wrażenie, że troszkę za szybko autorka chciała ją pokazać w tym cudownym świetle. Bohaterowie (całe szczęście) nie byli wcale idealni. Wydaje mi się, że autorka wykreowała ich na takie osoby, jakie można spotkać w szkole. Myślę, że nie jedna z nas oglądała film czy serial, że zawsze w takich szkołach są 3 pewne charaktery: osoba zła, która jak zawsze chce zrobić na złość głównym bohaterką, osobą która jest tzw. "Kujonem" i właściwie same 4 i 5 pod góry do dołu. I już ostatnia osoba to przystojny chłopak. on w tej książce pojawia się w połowie, ale sam fakt,że jednak autorka postanowiła na takie standardowe rozmieszczenie bohaterów w hierarchii szkolnej. 

Książkę czytało się bardzo szybko. I chociaż czytałam ją tydzień to nie ma się co sugerować, ponieważ szkoła i inne przykre obowiązki niestety, ale przeszkodziły mi w jej czytaniu. Gdy zostało mi do końca książki jakieś 100- 150 stron to napięcie zrobiło się ogromne. Bałam się co może się wydarzyć z naszymi głównymi bohaterkami. Przyznam, że dopiero tak po 60- 70 stronach książka się rozwija. Nie możecie się do tego zrazić, ponieważ będziecie później żałować, że dalej jej nie przeczytaliście. Czasami mogą opisy was przytłoczyć, ale dialogi to naprawią. Pozycja ta ma prawie 400 stron, ale uwierzcie mi, że tego nie odczujecie. A przez ostatnie 100 stron po prostu się płynie.

To jest książka, którą warto przeczytać i się z nią zapoznać. Świetna fabuła, a jeśli wydawnictwo Insignis będzie wydawało dwie kolejne książki to już teraz warto przeczytać pierwszy tom. Szybkie nawiązanie relacji z bohaterami, szybkie czytanie fabuły to na prawdę coś świetnego. Warto przeczytać książkę i przenieść się do świata Rosewood, odkryjesz różne tajemnice i spotkasz świetnych bohaterów. 



Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki: " Księżniczka Incognito"- Connie Glynn dziękuję ślicznie wydawnictwu Insignis.

lutego 24, 2020

Recenzja książki: "Payback"- M.A. Griffin

Recenzja książki: "Payback"- M.A. Griffin
Książka ma cudowną okładkę, te elementy złotego odgrywają tutaj ważną rolę i ma duży udział w tej okładce. Mała, cienka książka, ale warto zajrzeć do środka!


Opis:

Rabują bogatych, obdarowują biednych
Payback – tajemnicza antykapitalistyczna grupa złożona z nastolatków, ma jeden cel: okradać bogatych i obdarowywać biednych. Ich upubliczniane na Youtubie napady i akcje przekazywania pieniędzy potrzebującym szybko stają się elektryzującą sensacją w Internecie.
Jednak kiedy do organizacji dołącza jej fan Tom, nieświadomie naprowadza on na trop grupy policję oraz okradzionego przez nią nieuczciwego biznesmana Ruiza. A to tylko niektórzy spośród wrogów, z jakimi przyjdzie się zmierzyć członkom Paybacku.
Przed piątką nastolatków walka o to, aby pozostać przy życiu, która skonfrontuje ich z prawdą o tym, czy ich motywacje w rzeczywistości są bezinteresowne.


Opinia:

Nigdy nie czytałam książki, która miałaby w sobie taki motyw. To znaczy może gdzieś mi się tam przewinął, ale to prędzej w filmach czy serialach. Tak a propo, świetny byłby z tego film lub serial. Jestem pod ogromnym wrażeniem i właściwie bardzo się cieszę, że mogłam taką książkę przeczytać. 

Wszystko zaczyna się do tego, że nasz główny bohater chce przynależeć do paczki Paybacku. Co może wydawać się troszkę dziwne sam był ofiarą kradzieży i widział ich na żywo. Swoje dokonania próbują pokazać na swoim kanale na youtube. Pragną aby ludzie zobaczyli co tak na prawdę nimi kieruje, a nie, że wszystko zagarniają do siebie. Tom chce nawiązać z nimi nić porozumienia, jednak jest to dosyć trudne z uwagi na okoliczności. Niestety, ale główny bohater przypadkowo wprowadza ich w jeszcze większe kłopoty. Sprawy niestety toczą się tak, że każdy z tej grupy wpada w kłopoty. Tom oczywiście nie robi tego specjalnie. Wydawałoby się, że na samym początki ksiązki dostajemy cichego i spokojnego chłopaka. Który swoje w życiu przeszedł, a w dodatku jeszcze brat nie daje mu spokoju i jeszcze bardziej komplikuje sprawę. W książce również często przewija się motyw Robin Hooda, w końcu podobny motyw. Uważam, że z naszym głównym bohaterem można by złapać świetną nić porozumienia. Na samym początku był spokojny. Nie wyróżniał się i chciał aby świat dał mu troszkę spokój. Przeszedł diametralną zmianę podczas czytania. I gdy już byłam na końcówce książki tak zdałam sobie sprawę, jak główny bohater mógł tak szybko się zmienić. Wystarczył jeden moment aby wszystko pozmieniać i spojrzeć na świat z innej strony. 




Czytało się na prawdę szybko i język był zrozumiały. Książka nie jest gruba i mniejszych formatów co może sprawić, że szybciej ją przeczytamy i wszędzie zabierzemy. Właściwie gdy zaczynałam czytać nie wiedziałam czego mam się spodziewać, opis był na prawdę intrygujący i zaciekawił mnie, ale jak autor to wszystko opisze w środku to nie mam pojęcia. Dostałam miłą młodzieżówkę, którą się super czytało. Początki nie były jakieś świetne i porywające. Raczej końcówka najbardziej mnie wciągnęła i pokazała na co stać autora. Książka skończyła się w bardzo dziwny sposób i mam jakieś dziwne wrażenie, że może powstać z tego drugi tom. Jednak jak na razie nic nie słychać. Jak już mówiłam wyżej okładka jest cudowna i tutaj wydawnictwo ogromny plus, skoro można stworzyć taką świetną okładkę. 


Jak najbardziej warto się skusić, nie oczekiwałabym, że będzie to jakaś super porywająca historia, ale zdecydowanie coś nowego trafiło na rynek Polski. Zauważyłam, że książkę przeczytało mało osób i nie było wokół niej głośno, ale warto się skusić. Gdyby powstał na podstawie tej książki film czy chociażby serial byłabym na prawdę szczęśliwa. Motyw lisich masek przejawia się tutaj bardzo często, bo w końcu jakoś muszą się maskować. W całej tej historii jednak nie dowiedzieliśmy się o co w nich chodziło i dlaczego akurat one. Co do bohaterów i samej fabuły nie mam się co przyczepić. Książka warta uwagi, ale też nie dostaniecie niczego wspaniałego. O książce bardzo trudno zapomnieć. 

Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania "Payback" M.A. Griffin, dziękuję ślicznie wydawnictwu YA!.






lutego 21, 2020

Recenzja książki: " Wszystko albo nic"- M.S. More

Recenzja książki: " Wszystko albo nic"- M.S. More
Kolejna książka od tego wydawnictwa! Chyba nie dam wam spokoju. Jednak co do tej książki mam mieszane uczucia. Czyżby tym razem wydawnictwo mnie zawiodło? 



Opis:
Natalie ma bogatego ojca, przyjaciółkę Gen, która poszłaby za nią w ogień, i krąg znajomych, z którymi spędza czas na zabawie, plotkach i wygłupach. Na pozór: nastolatka jakich wiele. Co prawda niedawno rozstała się ze swoim chłopakiem Aaronem, ale na horyzoncie pojawił się właśnie tajemniczy brunet Blaise. Natalie jeszcze nie wie, czy Blaise bardziej ją irytuje, czy fascynuje... Bo intryguje na pewno. Wydaje się, że dziewczyna przeżyje wkrótce płomienny romans. Jednak życiowe ścieżki nie zawsze biegną prosto, a powierzchowne sądy nie w każdym przypadku okazują się trafne...
Każdy z głównych bohaterów powieści M.S. More skrywa jakieś sekrety, czasem bolesne. Nie pozostaną one bez wpływu na dokonywane przez nich wybory. To nie bajka, to życie — więc o happy end nie będzie łatwo!
Czy uczucie dwojga młodych ludzi zdoła rozkwitnąć w cieniu mrocznej przeszłości? Czy ma szanse przetrwać?


Opinia:

Było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem gdy dowiedziałam się, że tak na prawdę nazwę autorki którą dostajemy na okładce. To tak naprawdę pseudonim artystyczny na potrzeby aplikacji Wattpad. Tak na prawdę książkę napisała nasza Polska autorka Magdalena Łopąg. Byłam pod ogromnym wrażeniem gdy zobaczyłam taką informację na skrzydełku książki. Ale również przez to jestem dumna, że przeczytałam coś od Polskiego autora.

Oczekując od tej książki czegoś wspaniałego i niebywałego bardzo mocno bym się zawiodła. Za każdym razem gdy zaczynam książki z gatunku romans, obyczajówka nie oczekuję, że jakoś mocno to wpłynie na moje życie. Raczej podchodzę do tego w taki sposób, że książka dobra na odstresowanie, po długim tygodniu w szkole. I tutaj również takie coś dostałam. Natalie z pozoru wydaje się spokojną i nierzucającą w oczy nastolatką. Jednak pewne zdarzenia (jak zawsze) doprowadzają do tego, że na jej drodze staje Blaise. Który (jak sama bohaterka twierdzi) jest zabójczo przystojny. I tutaj ogromny plus, że na okładce nie ma twarzy, jakiegoś przystojniaczka. Bardzo często w takich książkach, od razu rzucają na okładkę twarz. Ale niepotrzebnie dlatego, że można stworzyć również taką, którą chociaż troszkę przypomina romans czy młodzieżówkę. Na samym początku książki wywnioskowałam, że główna bohaterka jest troszkę głupiutka. Nie wie czego chce. Raczej nie chce być jakoś zauważona, a poprzez imprezy robi to i doskonale o tym wie. Czasami właśnie Natalie mnie irytowała swoim zachowaniem. Jak to Blaise jest bardzo pewny siebie, i chociaż właściwie w końcowej części dowiadujemy się o jego tragedii rodzinnej i co przechodził to jak na tamte chwilę potrafi być arogancki, pewny siebie i jak już postawi na swoim to zrobi to. Jako ten duet w książce zdecydowanie do mnie trafia, ale nie jakoś super świetnie. Dużo tutaj od nich nie oczekiwałam i też mało dostałam. Bardzo szybko da się nawiązać kontakt z głównymi bohaterami, jak i również z drugoplanowymi. Bardzo mi się spodobała przyjaciółka Natalie. 




Książkę czytało się na prawdę szybko. Właściwie skończyłam ją w dwa dni. Dzięki temu, że autorka książki ma bardzo delikatny i przyjemny styl pisania. Uwielbiam takie książki, ponieważ to świadczy też, że autorka za bardzo nie popłynęła. Potrafiłam śmiało w tej fabule się odnaleźć. Książka ta skończyła się tak szybko, że nie wiedziałam kiedy a już byłam na epilogu. Z zakończenia można było wywnioskować, że chyba poznamy dalszą część tej historii. Zakończyła się w dosyć niefortunnej sytuacji. Mam ogromną nadzieję, że tak się stanie, ponieważ jestem ogromnie ciekawa jak potoczy się dalsza historia Blaisa i Natalie. 

Ta książka naprawdę nie jest zła, ale nie jakaś super. Nie oczekiwałabym od niej czegoś świetnego. Bardziej jest to książka na odstresowanie się i zregenerowanie po długim i męczącym tygodniu w szkole, uczelni czy pracy. Bardzo łatwo można polubić się z głównymi bohaterami i to jest ważna rzecz, ponieważ dzięki niej możemy swobodnie przepłynąć przez książkę. Może was opis nie zachęcić jednak na odnoszę wrażenie, że nie ma co oceniać po opisie i okładce. Dajcie szansę tej książce i koniecznie musicie wyrobić swoją opinie na ten temat. I jak na książkę, którą autorka jest bardziej na Wattpadzie to nie jest aż tak źle. Chociaż takie historie czytałam gdy miałam 14-16 lat. Mam wrażenie, że wolę troszkę poważniejszą lekturę.


Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki "Wszystko albo nic"- M.S. More dziękuję ślicznie wydawnictwu Editiored.

lutego 08, 2020

Recenzja książki: "Milioner i Bogini"- Vi Keeland oraz Penelope Ward

Recenzja książki: "Milioner i Bogini"- Vi Keeland oraz Penelope Ward
Czy była tak dobra jak "Słodki Drań"? Czy dalej będę czytać książki tego duetu? Co mi się spodobało, a co nie? O tym dowiecie się czytając ten posty.



Opis:
Choć Bianca George i Dex Truitt po raz pierwszy spotkali się w zepsutej windzie, ich historia zaczęła się wiele lat wcześniej. Tylko wtedy jeszcze nie zdawali sobie z tego sprawy. Bianca śpieszyła się na ważny wywiad, który miała przeprowadzić z właścicielem finansowego imperium, biznesmenem Dexterem Truittem, a Dex... Cóż, właśnie wracał do pracy po siłowni.

Dex od razu zrozumiał, że przypadek zetknął go z absolutnie wyjątkową kobietą. Była śliczna, odważna i pełna ognistego temperamentu, a dodatkowo doskonale wiedziała, czego chce. Przy okazji zdradziła mu, że nie znosi ludzi pokroju Dextera Truitta — zbyt bogatych i snobistycznych, a przy tym bezwzględnych i zapatrzonych tylko w siebie. Mężczyzna co prawda miał inną opinię na swój temat, ale nie chciał ryzykować konfrontacji w windzie: przedstawił się jako Jay i skłamał, że jest kurierem.

Opinia:

Tego duetu nie da się zapomnieć. I chociaż bardzo bym chciała to się po prostu nie da. Każda książka to jedna wielka niespodzianka i bomba emocjonalna. Tak jak mogliście kiedyś zobaczyć na moim blogu recenzję Słodkiego drania to dziś przychodzę z kolejną książką, którą mają bardzo podobną szatę graficzną i mam wrażenie, że jest to jakaś seria.

W tej książce poznajemy naszych bohaterów, czyli Dexa i Biance. Ogólnie bardzo lubię imię Bianka więc może dlatego bardziej ją polubiłam. Jak to każda kobieta w romansach uważa, że taki facet jak Dexter nie powinien jej się w ogóle pokazywać. Nie lubi facetów, którzy są zbyt bogaci i snobistyczni. Dlatego Dex postanawia troszkę namieszać. Z dnia na dzień zostać kurierem? Czemu nie! No i właśnie w taki sposób bohater postanawia zbliżyć się do Bianci. Ale niestety Jay i Dex długo nie mogą w tym kłamstwie wytrzymać. A w tym wszystkim jest nasza Bianca, która nie miała nawet ochoty, aby kogoś poznawać. Uważała, że udało się i nie ma co tego za bardzo rozgrzebywać. Mogę wam powiedzieć, że właśnie z Biancą najbardziej poczułam tą więź, ponieważ ja po części też taka jestem. George jako bohaterka jest przedstawiona za troszkę taką "Kobieta zmienną jest". Chce pokazać, że jest stanowcza i wyznacza granice, ale z drugiej strony również gdzieś chce znaleźć w końcu tą miłość i nie chce się w tym wszystkim zagubić. Miałam wrażenie, że autorki troszkę mniej się postarały względem kreowania Dexa i Jaya. Właśnie bardziej skupiły się na naszej główniej bohaterce i jej uczuciach względem mężczyzn. Oczywiście to nie jest jakiś ogromny minus, jednak przez to Vi Keeland i Penelope Ward odebrały nam troszkę frajdę z czytania. Chociaż później już tak pod koniec dostajemy takiego prawdziwego mężczyznę, którego chcieliśmy mieć przez całą książkę.

To zdecydowanie książka pełna intrygi, kłamstw i zawirowań. I gdy ją czytałam to przyznaję się troszkę porównałam ją do Słodkiego drania. Bo uważałam, że jeśli tamta książka była tak genialna to i ta musi być. Dostałam troszkę coś innego. Miałam wrażenie, że autorki bardziej poszły właśnie w tą intrygę i kłamstwa. Właściwie dopiero na tych końcowych rozdziałach dostaliśmy coś dobrego. Oczywiście jak nastało na autorki również skupiają się na emocjach. Starają się pokazać czytelnikowi, że nie wszystko sprowadza się do seksu. Czasami są momenty w naszym życiu, które powodują, że musimy mieć tą drugą osobę przy sobie i pokonać problemy. W takich książkach nie ma za dużo opisów, a jeśli już są mówi się w nich o uczuciach bohaterów. W zależności jaką ma się narracje. 

Książka nie jest zła, fatalna itd. Ale czegoś mi niestety brakowało. Miałam chwile gdy chciałam książkę odłożyć i powiedzieć sobie, że kiedyś do niej wrócę (a uwierzcie mi, że bardzo rzadko się tak dzieje, że wracam do jakiejś książki). Autorki troszkę bardziej postawiły na naszą główną bohaterkę niż na Dexa i Jaya. Czasami na książce potrafiłam uśmiać się do łez, a czasami już prawie łezka w oku mi się zakręciła ze wzruszenia. Takie książki warto czytać, chociaż ta aż tak nie powala jak Słodki Drań. Czy dalej będę chciała czytać książki tego duetu? Oczywiście, że tak. Mogę wam śmiało powiedzieć, że czekam na kolejne książki i mam nadzieję, że będą tak dobre jak Słodki drań. Możliwe, że kiedyś wrócę do historii Dexa i Bianci. Czasami lubię wracać do takich książek. Idealne na odstresowanie. Książkę oceniłam 

Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie. 


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania na prawdę dobrego romansu, dziękuję ślicznie wydawnictwu Editiored .





lutego 05, 2020

Recenzja książki: "Strażnik"- Paulina Hendel

Recenzja książki: "Strażnik"- Paulina Hendel
To kolejna książka Pauliny Hendel, nowa okładka, nowe wątki, nowa historia. Sprawdźmy czy na pewno mi się spodobała. Czytaliście? Czy macie dopiero w planach? Na pewno o niej słyszeliście!



Opis:
Hubert budzi się w ciemnym i zamkniętym pokoju, ubrany w starą koszulę i poprzecierane dżinsy. Zamiast w Paryżu, znajduje się teraz sto kilometrów od morza… w Polsce. Dodatkowo, jest ranny i wygląda zupełnie inaczej niż powinien. Okazuje się, że od feralnego wyjazdu do Francji minęło siedem lat, a on nie jest już zwykłym nastolatkiem. W tym czasie świat bardzo się zmienił – zarazy i epidemie przetrzebiły ludzkość, potężny impuls elektromagnetyczny zniweczył zdobycze techniki a z ukrycia wyszły demony znane z ludowych opowieści… Hubert musi teraz nie tylko rozwikłać tajemnicę własnej przeszłości, ale i odnaleźć się w nowym dziwnym świecie. Niemal wszystko, co znał, przepadło. Ale czy bezpowrotnie?


Opinia:


Bardzo lubię serię Żniwiarz. Ma to w sobie taki urok, którego żadna książka nie zabierze. Natomiast seria Zapomniana księga to tak na prawdę debiut autorki, ale mamy ładniejsze okładki. Mam na prawdę mieszane uczucia. I chociaż pierwszy tom bardzo mocno mi się podobał to reszta tak nie koniecznie.

W tej książce naszym głównym bohaterem jest Hubert i właściwie nie rozstajemy się z nim wcale. Autorka nie zmienia narracji. Ciężko jest mu odnaleźć się w prawdziwym życiu jakie go spotkało. Tak na prawdę walczy o przeżycie. Ale podczas tych pierwszych kilku rozdziałów możemy dowiedzieć się jak szybko bohater się zmienił i co wpłynęło na jego zmianę. Teraz musi o siebie zwalczyć,a w około szaleją w dodatku demony, przecież on totalnie nic o nich nie wie. W końcu minęło 7 lat i troszkę można było się zmienić. Ale on budzi się w totalnie innym ciele, zakrwawiony i nie wie co się dzieje. No ja, nie wiem jak wy, ale bym panikowała w końcu to niecodzienna sytuacja. W trakcie swojej wędrówki poznaje innych przyjaciół, ale są do niego sceptycznie nastawieni. Ciężko jest mu żyć gdy nie wie co się dzieje z Ernestem (jego najlepszym przyjacielem) i rodziną. Czasami na prawdę książkę czytało się ciężko i troszkę by się chciało popłakać. To smutne gdy nie możesz odnaleźć się w nowym środowisku i nie masz przy sobie nikogo ci bliskiego. Hubert jako postać gdy już się odnajdzie w tym świecie jest dosyć pewny siebie. Stara się zdobyć zaufanie innym i dążyć do prawdy, która coraz bardziej go nurtuje. Główny bohater próbuje znaleźć jakaś paczkę osób, którzy staną za nim murem w każdej sytuacji.



Książkę czytało się na prawdę szybko. Fabuła pędziła nieustannie. Ciężko było się do książki oderwać. Miałam co do niej dosyć duże oczekiwania, w końcu Żniwiarz to jedna z moich ulubionych serii. Gdy wracam do świata Huberta już wiem, że będą to niezapomniane wrażenia. Szczerze wam powiem ciężko jest mi tutaj do czegokolwiek się przyczepić. Jest to dopiero początek serii więc może kolejne tomy bardziej się rozkręcać. Ciężko mi było się rozstawać z tymi bohaterami. I gdybym nie wiedziała, że jest kontynuacja to chyba bym pisała jakąś petycje do autorki. No bo książki nie wolno tak kończyć. Oczywiście muszę tutaj pochwalić okładkę bo jest obłędna. Złote wykończenia to coś pięknego, a i okładka jest matowa więc już jestem w niebie. Minusem jest na pewno to, że zostawia odciski, ślady, ale ja praktycznie przez całe czytanie trzymałam ją w obudowie więc dużych śladów użytkowania nie ma. 

Pozycja na prawdę warta uwagi. Przestrzegam zakończenie może was na prawdę zabić i pokazać totalnie inną Paulinę Hendel niż zobaczyliście w Żniwiarzu. Z Hubertem bardzo szybko da się nawiązać kontakt i uważam, że to jest właśnie jeden z takich dużych plusów tej książki. Gdy ją czytałam czułam się jak bym to ja była najlepszą przyjaciółką Huberta i byłoby nam ciężko się odnaleźć itd. Nie zauważyłam aby w tej części wybijał się wątek romantyczny. Chociaż może to i dobrze, w końcu dostaliśmy książkę, która jest konkretnie skupiona na fantastyce. Książka warta przeczytania, jeśli czytaliście Żniwiarza to i ta seria wam się spodoba. Pozycję tę oceniłam 8 na 10 gwiazdek.



Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie.


Za możliwość przeczytania kolejnej książki Pauliny Hendel, dziękuję ślicznie wydawnictwu We need Ya.



lutego 04, 2020

Recenzja książki: "Małe Licho i anioł z kamienia"- Marta Kisiel

Recenzja książki: "Małe Licho i anioł z kamienia"- Marta Kisiel
To już druga książka Marty Kisiel, którą przeczytałam! A ciągle jestem nią zachwycona. Może i tym razem się udało.


Opis:
Wydaje się, że zwyczajność na dobre zagościła w życiu Bożka. Nie na długo. Po tym, jak nad wyraz udana impreza, taka z planszówkami, popcornem i francuskimi tostami na słodko, kończy się zbiorową kwarantanną, Bożek wraz z Tsadkielem i Guciem muszą spędzić ferie u ciotki w samym sercu przedziwnego lasu. Wkrótce odkrywają, że z pozoru nudne, zaśnieżone odludzie kryje wiele niespodzianek...

Opinia:

Jak mogliście widzieć po wstępie, po raz drugi spotykam się z Martą Kisiel i Małym Lichem. I znowu po raz kolejny jestem oczarowana tym światem. I chociaż książka jest przewidziana na troszkę mniejszy wiek od mojego to uważam, że i tak jest cudowna.


Jak zawsze Małe Licho jest przezabawne i ciągle jestem nim zauroczona. Chciałam aby tak książka była oceniona z perspektywy dzieciaka w wieku 12-13 lat. I mam wrażenie, że udało mi się. Z każdą przeczytaną stroną bawiłam się świetnie. I gdyby dostała taką książkę do czytania w wieku 10 lat, może troszkę więcej, bawiłabym się niesamowicie. Marta Kisiel ma to do siebie, że każda kolejna jej książka jest dobra, ponieważ styl języka jaki wykorzystuje jest cudowny. Właściwie używa takiego zrozumiała języka w którym mówili u mnie w domu. Dzięki tej książce mogłam w końcu wrócić do krainy dzieciństwa. Cała ekipa Bożka: Tsadkiel, Gucio i nasze niezastąpione Małe Licho, które wszystkiego się boi. To tak na prawdę przedstawienie zgranej ekipy przyjaciół, w której zdarzają się marudy, ale też tzw. "Głos rozsądku". Dzięki takim bohaterom, młodszy czytelnik poznaje jak powinno się zachowywać w danej sytuacji. Poprzez zabawę dziecko również może się czegoś nauczyć. Co również bardzo mi się spodobało to fakt, że są bardzo duże litery. Gdy nasz mały czytelnik dopiero zaczyna przygodę z książkami, może ułatwić to, aby na samym początku się nie zrażał do czytania ( a doskonale wiem, że o takie coś łatwo). Magiczne momenty w książce to również ilustracje do książki. Dzięki cudownej Paulinie Wyrt, możemy jeszcze bardziej wejść do świata Bożka i jego kolegów. Tak wam przyznam szczerze, że momentami wyobrażałam sobie naszego głównego bohatera troszkę inaczej, ale dzięki ilustracją wszystko zostało naprawione. Nie są długie opisy, co O ZGROZO w wieku 10 lat była to dla mnie zmora, i właśnie przez nie najbardziej zrażałam się do czytania. Uważam, że książka ma ogromny potencjał i został on wykorzystany. Elementy fantastyki w każdej z części poruszają naszą wyobraźnie i możemy znaleźć się w innym świecie. Autorka stosuje bardzo dużo zdrobnień co może się wydawać bardzo słodkie i miłe w stosunku do całego ogółu książki. Za każdym razem gdy dostaję sygnał od wydawnictwa, że nowa książka od Marty Kisiel będzie wydawana i w roli głównej będzie to nasz cudowny Bożego i jego ekipa, to od razu zapisuję sobie datę w kalendarzu i wiem już, że będzie na mojej półce. Bardzo się cieszę, że autorka w książce przywróciła śnieg. Niestety jak na razie nie zapowiada się by jakikolwiek spadł u nas w Polsce. Może chociaż tą książka da się dziecko udobruchać.






O tak to jest właśnie ta książka na którą czeka się długo, ale gdy już się ją dostanie to nie chce się jej puścić. Przez to jak bohaterowie między sobą rozmawiają i jaka jest przyjazna atmosfera w książce uważam, że warta uwagi dla młodszych czytelników, ale i nie tylko! Za chwilkę na karku będę miała 18 lat, a dalej zachwycam się jak dziecko i nie mogę się od niej oderwać. Po recenzjach na lubimy czytać widzę, że czytają książkę osoby, które mają 30 wiosen. Co jest wspaniałe, ponieważ każdego ta książka może tak na prawdę połączyć. Ja zdecydowanie jestem zauroczona i nie wyobrażam sobie, żeby nie było kolejnych tomów. Oby takich więcej wspaniałych książek na rynku wydawniczym dla dzieci. Książkę bezapelacyjne oceniam 8 na 10 gwiazdek i czekam z niecierpliwością na kolejne książki.



Dziękuję wam, że byliście ze mną w tej recenzji. Zapraszam do sekcji komentarzy aby wyrazić swoje zdanie.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania wspaniałej książki dla dzieci dziękuję pięknie wydawnictwu Wilga.






Copyright © 2016 Okularnica czyta , Blogger