września 14, 2019

Recenzja książki: "Czekałam na Ciebie"- Magdalena Krauze

Recenzja książki: "Czekałam na Ciebie"- Magdalena Krauze
Hejka Moliki!

Oficjalnie zaczął się rok szkolny więc jest o wiele mniej czasu na przyjemności. Wydaje mi się, że dobra organizacja do połowa sukcesu gdy idzie się do II klasy liceum. Na swoim instagramie już ogłosiłam jak będzie ze zdjęciami i postami tutaj. Na blogu posty (recenzje) będą się pojawiać w każdą sobotę br. miesiąca. Wydaje mi się, że jest to w porządku opcja i będziecie mieli czas tutaj wpaść. 
Dziś jednak nie o tym. Jak zawsze zapraszam was na recenzję książki. Tym razem na fantastyczną książkę, która pokazuje taką prawdziwą polską rodzinę. Serdecznie zapraszam.


Opis:
Paulina prowadzi spokojne życie: ma czułych rodziców, wspaniałych przyjaciół, satysfakcjonującą pracę. Jest zatwardziałą singielką i dotychczas żaden mężczyzna nie poruszył jej serca do głębi. Paulina wierzy jednak, że gdzieś tam czeka jej własne szczęśliwe zakończenie. Wierzy nawet wtedy, gdy jej najlepsza przyjaciółka Malwina zostaje nieoczekiwanie porzucona przez narzeczonego, a koleżanka z pracy popłakuje ukradkiem nad klawiaturą z powodu problemów małżeńskich. Nieoczekiwanie na progu redakcji i uporządkowanego życia Pauliny staje ON – Igor Gradecki, który w czasach szkolnych był jej wielką skrywaną miłością. Wtedy najfajniejszy chłopak w szkole, dziś przystojny interesujący mężczyzna, wywróci życie Pauliny do góry nogami.


Opinia:

Po tej książce już wiem, że warto doceniać polskich autorów. I chociaż niektóre książki nie są dobre to i tak mówi się, żeby czytać polską literaturę. I teraz z czystym sercem mogę wam powiedzieć, że to prawda. Zaraz sami się przekonacie dlaczego, a ja powiem tylko tyle. Musicie ją przeczytać, choćby kilka rozdziałów i jeśli wam się nie spodoba to odpuszczam. 

Nasza główna bohaterka Paulina jest cicha i spokojna. Nie chce się nikomu rzucać w oczy. Pracuje, ma świetną rodzinę. Jednak gdzieś w głębi serca poszukuje tej swojej drugiej połówki. I nawet gdyby nie chciała o tym myśleć, to gdy wraca do pustego mieszkania jest jej ciężko. Jej odczucia jakie poznajemy podczas czytania wiążą się z niebywałymi emocjami na czytelniku. Tyle ile ja razy się wypłakałam to szkoda gadać. Natomiast to jak świetnie radzi sobie w pracy, w życiu rodzinnym pokazuje jak jest silna psychicznie i ile na to pracowała. Ciągnie ze sobą ogromny bagaż emocjonalny i jest jej ciężko sobie to wszystko poukładać. Prawie nikt nie wie co się u niej działo i co przeżywała. Jednak to również pokazuje, co może zrobić człowiek z drugim. Do jakiego stanu może go doprowadzić, że później ciężko jest jej o tym zapomnieć. I nawet rozmowa z bliskimi nie pomaga, musisz sama ze sobą to wszystko poukładać. Pamiętajcie, że jest to książka i nie działo się w to prawdziwym życiu, ale dokuczanie psychiczne jest jeszcze gorsze niż fizyczne. Bardzo mocno się z nią zżyłam. Ciężko mi było się z nią rozstawać. Jest to jedna z tych książek, gdzie bohaterowie i relacje jakie są między nami stają się jak rodzina.
A co z naszym Igorem? Wydaje się bardzo mocno zaangażowany w pracę i o dziwo to co się dzieje z czasem między Igorem i Pauliną jest do przewidzenia, ale nie da się tych emocji przewidzieć. Czasami jest za bardzo pewny siebie, jednak niektórzy twierdzą, że jest to dobra cecha u mężczyzny więc do tego się nie przyczepiłam. Bardzo łatwo nawiązywał kontakt, jego urok osobisty nie mógł przejść bez rozgłosu. Tutaj już mniej się z nim zżyłam, ale jednak gdzieś ciężko mi było czytać to co się miedzy nimi działo. 

Przyszedł czas na naszą fabułę, akcję i niektóre wątki. Przede wszystkim książkę czyta się w zastraszającym tempie. Nawet nie wiem kiedy się skończyła i pozostał smutek po bohaterach. Zakończenie jest ciężko przeżyć. Zostało w takim momencie ucięte, że byłam w szoku i nie wiedziałam jak to jest możliwe. Próba dopowiedzenie sobie jak by to miało wyglądać było bardzo ciężki i szczerze? Szybko odpuściłam. Nie byłam za bardzo za aby coś sobie domyślać, potem się rozczaruje przy czytaniu kolejnej części. Jak już wspominałam autorka bardzo mocno skupiła się na emocjach bohaterów. Mieliśmy wszystko ładnie opisane i mogliśmy to sami odczuwać jak bohaterka się czuje. To jest jedna z tych książkę, gdzie można było się popłakać. I nie da się nic na to poradzić. Oczywiście brakowało mi czasami aby więcej wątków zostało pociągniętych. Bohaterowie nie byli idealni, mieli swoje wady, więc tutaj ogromny plus. Czasami jeśli mamy takich idealnych bohaterów nie da się czytać książki.

Moje podsumowanie powinno się skończyć na podaniu oceny końcowej, ale również to wiecie, więc ciężko tutaj cokolwiek napisać. Trzeba przeczytać tę książkę, nie tylko z uwagi na to, że jest to polska autorka, ale również na historię jaką tam możemy znaleźć. Romantyczna, smutna, ale przede wszystkim życiowa. To właśnie takich bohaterów i takie historię można znaleźć w codziennym życiu. Daleko nie musimy szukać. Wystarczy rozejrzeć się na boki i będziecie wiedzieć o co chodzi. Jeśli męczenia psychicznego nie doświadczycie na własnej skórze (oczywiście nie życzę wam tego) to ciężko wam będzie to zrozumieć, nie mówię, że mi nie było. Oczywiście książkę oceniam 10/10 i jeszcze 2 razy więcej. Bardzo mocno czekam na kolejną część. Ogromnie chce już przeczytać.


Dziękuję wam, że nadal jesteście ze mną i mnie czytacie. Jeśli czytaliście albo jesteście przed książką to zapraszam do komentarzy z miłą chęcią porozmawiam z wami o tym. Oczywiście będzie mi bardzo miło jeśli zaobserwujecie. Tymczasem ja się z wami żegnam i do zobaczenia w następną sobotę.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Jaguar.

sierpnia 30, 2019

Recenzja książki: "Świat miniony"- Tom Sweterlitsch

Recenzja książki: "Świat miniony"- Tom Sweterlitsch
Hejka Kochani 
Ostatni tydzień się zaczął więc można powiedzieć, że wakacje dobiegły końca, i trzeba się zabrać do ostrej pracy. Dlatego już w którymś z następnych postów powiem wam i przekażę jak będą dodawane recenzję. Tym czasem zapraszam was na kolejną recenzję, ale dość nietypową, bardzo rzadko na moim blogu pojawiają się recenzję takiego gatunku, więc jest to jakaś odmiana. Serdecznie zapraszam was na opinię książki "Świat miniony"- Toma Sweterlitscha.


Opis:
Ostrzeżono ją, że ujrzy rzeczy, których jej umysł nie pojmie.

Agentka specjalna Shannon Moss zostaje wyznaczona do rozwiązania
sprawy zamordowania rodziny członka Navy SEAL i odnalezienia jego zaginionej córki. Odkrywa, że żołnierz był astronautą na pokładzie USS Waga, statku, który prawdopodobnie przepadł w najciemniejszych otchłaniach Głębokiego Czasu. Moss uważa, że do zbrodni mogły doprowadzić powiązania żołnierza SEAL z przyszłością.

Agentka, zdecydowana odnaleźć dziewczynę, podróżuje w przyszłość, żeby zbadać jej możliwe wersje i znaleźć informacje, które pozwolą rozwikłać współczesne śledztwo. Ku jej przerażeniu przyszłość ujawnia, iż od tego dochodzenia zależy dużo więcej niż los czyjejś rodziny: Shannon na własne oczy widzi wznoszącego się ponad horyzont czasu i gnającego ku teraźniejszości Terminusa – przerażający i ostateczny koniec ludzkości.


Opinia:

Pierwsza książka, która jest z gatunku fantastyki, science fiction na mojej półce. I nie powiem, że stresowałam się czy to w ogóle mi się spodoba. Czy jest jakikolwiek sens abym zaczynała z tym gatunkiem. Myślę, że jeśli macie podobne przemyślenia co ja, to śmiało możecie spróbować. 

Nasza główna bohaterka Shannon Moss jest miłą i sympatyczną bohaterką. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest bardzo twarda i trzyma swoje życie bardzo mocno. Nie chce aby coś wymknęło się z pod kontroli. Jednak czasami musi tak być, aby życie poukładało się w jedną całość. Shannon gdy pojawia się na miejscu zbrodni, to wtedy ukazuje się jej wrażliwość na ludzkie dobro i cierpienie. Sama tego doświadczyła, więc jest jej łatwiej sobie to wszystko wyobrazić. Czasami niestety brakowało mi tego wow. Wydaje mi się, że autor bardzo dobrze stworzył bohaterkę, jednak gdzieś po drodze się pogubił. Początek był na prawdę dobry, dialogi między bohaterami. Niestety w połowie już tego nie było. Wszystko bardzo się ciągnęło, a główna bohaterka nie wiedziała czego chce. Plątała się w swoich wypowiedziach. Tutaj ogromny minus.

Wszystko działo się bardzo szybko. W tej książce nie miałaś czasu na odpoczynek. Wiadomo to też o to chodzi w tym gatunku. Początek zaczął się bardzo powoli i spokojnie, co było ogromnym zdziwieniem jak dla mnie. Bardzo podobało mi się, że od samego początku autor wprowadzał nas w tę historię. Wszystko było idealnie wytłumaczone. Oczywiście później już tego nie mieliśmy powtarzanego, więc wydawało się, że przez książkę się płynie. Niestety nie jest to książka dla młodszych. Są okropne sceny drastyczne, które wpływają na dalszą fabułę więc nie można ich nie czytać. Bardzo ubolewałam gdy im dalej w książkę, było bardzo mało dialogów, a więcej opisów. Na tych momentach najbardziej się zatrzymywałam. Męczyłam, męczyłam a później szło już dobrze. Również była tutaj masa przekleństw. Na początku tego nie było widać, pierwsze kilka rozdziałów było spokojne. Z czasem do narastało i nie dało się tego wytrzymać. Jeżeli ktoś preferuje to jak najbardziej polecam, wydaje mi się, że trafi w sedno.

Czas na podsumowanie. Jak już wspominałam było troszkę tych niepowodzeń. Jakoś nie dało się ich nie zauważyć. I wpłynęło to oczywiście na ocenę książki. Nie będę też mocno surowa, ponieważ to pierwsza książką, którą dla was recenzuje w tym gatunku. Jednak mimo wszystko oceniam ją 6/10. Nie miałabym też serca dać mniej. Momentami było na prawdę cudownie i aż chciało się te książkę czytać dalej z zapartym tchem.

Mam ogromną nadzieję, że recenzja wam się podobała i zostawicie komentarz jeśli czytaliście książkę. Oczywiście gdyby mój blog wam się spodobał to zapraszam do zaobserwowania, by być na bieżąco. Do zobaczenia w następnym poście.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Rebis.

sierpnia 26, 2019

Recenzja książki: "Jedyne takie miejsce"- Klaudia Bianek

Recenzja książki: "Jedyne takie miejsce"- Klaudia Bianek
Hejka Kochani 
Bardzo się cieszę, że wpadliście do mnie na kolejną recenzję książki: "Jedyne takie miejsce"- Klaudii Bianek. Jednak zanim przejdziemy do samej recenzji to chciałabym wam bardzo mocno podziękować za to, że ze mną jesteście i czytacie moje recenzję. To dzięki wam dalej pisze recenzję i się rozwijam. A tym czasem zapraszam na recenzję. 



Opis:
Co pomyśli twój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa, z którym łączą cię już tylko wspomnienia, gdy on nagle zjawia się po dziesięciu latach rozłąki, a ty stoisz przed domem z dwuletnim chłopcem przytulonym do nogi?

Lena, została samotną matką w wieku szesnastu lat i postanowiła nigdy nie wyjawiać prawdy o tym, kim jest ojciec jej synka. Zamknięta w sobie, odizolowana od rówieśników, poraniona przez wydarzenia z przeszłości każdego dnia uczy się być lepsza nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla swojego dziecka.

Alan od urodzenia był skazany na sukces. Bogaci rodzice, najlepsze szkoły, luksusowe życie w wielkim mieście stanowiły jego codzienność. Spełniał swoje kolejne marzenia bez większego trudu. Wszystko posypało się jak domek z kart, gdy zakończył czteroletni związek z dziewczyną, nakrywając ją na zdradzie.

Opinia:


Nie mogliście nie słyszeć o tej książce. Rozniosła się ogromnym echem po całym booktubie, bookstagramie tak na prawdę to wszędzie. Gdy czytelnicy dostawali książkę stwierdzili, że nie wiedzą czy ta książka im się spodoba, ponieważ według nich ma za duży rozgłos i może się okazać totalnym rozczarowaniem. I zaraz to wy przeczytacie czy również mam takie odczucia. 

Nasza główna bohaterka Lena, przeszła bardzo dużo w swoim życiu. Ciężko było jej zaakceptować fakt, że nagle pojawił się Alan. Wydaje się na pierwszy rzut oka, opanowana i spokojna. Można w bardzo łatwy sposób nawiązać z nią relacje. Poczuć, że Lena cię zna i jesteście dobrymi przyjaciółkami. Czasami mnie irytowała swoim zachowaniem względem Alana, jednak nie wpłynęło to na dalsze czytanie książki. Relacje jakie miała z innymi pobocznymi bohaterami jeszcze bardziej mną wstrząsnęły. O każdego się troszczyła i nie została obojętna gdy działa się krzywda. 
Czas na naszego Alana. Wydaje się, że może być bardzo mocno zadufany w sobie, wywodzi się z bardzo bogatej rodziny i dużo w jego życiu się zmieniło. A jednak potrafi dostrzec w Lenie to co zostało z dzieciństwa. To w jaki sposób Alan myśli o Lenie jest cudowne. Próbuje zbliżyć się do Marcelka, co jest uroczę. Bawi się z nim, co daje więcej czasu wolnego dla Leny. Według mnie to jedna z najlepszych par przyjaciół jaką mogłam przeczytać w książce. I cudownie by było spotkać takie przyjaciela po latach.
Nie byłabym sobą gdyby nie wspomniałam a najcudowniejszym człowieku. W swoim życiu również takie spotkałam i doskonale wiem co czuła Lena.
Chodzi mi tutaj o Pana Tadka. Miał ogromne serce, i mógłby dla nich zrobić wszystko. Gdy była o nim mowa od razu robiło mi się cieplej na serduszku. Mam ogromną nadzieję, że w kolejnej książce Klaudii Bianek będzie podobna postać do Pana Tadka.

Czas na akcję oraz fabułę. Chociaż na początku książka bardzo mi się dłużyła to później znalazła swój klimat. W bardzo łatwy sposób można się w niej odnaleźć. Określiłabym to nawet jako płynne skończenie tej książki. Nawet nie będziesz wiedziała kiedy, a już ją skończyłaś i musisz pożegnać się z bohaterami. Autorka stworzyła coś czego nie da się opisać słowami. Był to idealny świat dla nas, jednak nie dla głównej bohaterki. I chociaż była to książka, która wygrała konkurs i zdobyła ogromny rozgłos to cudownie mi się ją czytało. Nie miałam takiego momentu, że nie chciało mi się wracać do tej książki. Ciągle myśli się o tych bohaterach o tej fabule. Jednym słowem pokochałam tę książkę i poczułam ogromny smutek gdy ją skończyłam.

Ciężko mi to będzie podsumować. Bo tak jak było ciężko ją skończyć, tak ciężko to wszystko podsumować. Jak już wspominałam, bohaterowie są cudowni na każdy sposób. Nie są idealni, mają swoje wady co jest dalej na plus. Bardzo szybko się tę książkę czyta. I chociaż jest to mała czcionka to nie przeszkadza to aż tak bardzo. Lekka, idealna na lato. I gdybyśmy chcieli to przeczytalibyśmy ją w jeden dzień. Książkę oceniam 10/10. Bez dwóch zdań. Bardzo mocno wam ją polecam i lektura obowiązkowa, jeśli lubicie takie lekkie tematy.

Bardzo wam serdecznie dziękuję za to, że byliście ze mną w tej recenzji. Jeśli ona wam się spodobała to zostawcie koniecznie komentarz i podzielcie się ze mną opinią na temat tej książki. Będę ogromnie wdzięczna jeśli zostawicie obserwację. Do zobaczenia.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania dziękuję ślicznie wydawnictwu We need Ya.

sierpnia 23, 2019

Recenzja książki: " Daddy Cool"- Penelope Ward

Recenzja książki: " Daddy Cool"- Penelope Ward
Hejka!
Wakacje się niestety kończą co prowadzi do tego, że coraz mniej czasu zostało mi na nadrobienie recenzji. Mam ogromną nadzieję, że kiedyś nadejdzie ten magiczny moment, że nie będę miała zaległych recenzji dla was. Jednak dziś nie o tym. Jak widzicie po tytule, przychodzę do was z recenzją bardzo znanej autorki jaką jest Penelope Ward i jej nowa książka pod tytułem " Daddy Cool". Zapraszam was bardzo serdecznie.



Opis:
Jeśli istnieje coś, czego absolutnie nie powinna robić nauczycielka najmłodszych klas elitarnej katolickiej szkoły, to z pewnością jest to nawiązywanie intymnych relacji z ojcem swojego ucznia. Nawet jeśli jest najbardziej seksownym i pociągającym mężczyzną świata, a do tego zrobił dosłownie wszystko, co było w jego mocy, by zapisać swojego syna właśnie do tej szkoły i tej klasy. Surowych zasad nie wolno bezkarnie łamać.

Wiele lat wcześniej Mackenzie Morrison i Francesca O’Hara byli najlepszymi przyjaciółmi. Zrodziło się między nimi uczucie, lecz Mack nagle odszedł, łamiąc serce Frankie. Wydawało się, że to definitywny koniec. Ona spełniła swoje marzenie: została nauczycielką, a w jej życiu pojawił się ktoś ważny. Jednak Mack i Frankie nie umieli i nie chcieli o sobie zapomnieć. Łączyły ich niedokończone sprawy z przeszłości. Kiedy więc na początku nowego roku szkolnego w klasie pojawił się Mack z kilkuletnim synem, Frankie od razu zrozumiała, że czeka ją trudny wybór między uczuciem a obowiązkiem.

Opinia:


Jest to pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam. Nie liczą oczywiście duetu. Tak jak "Słodki drań' bardzo mi się podobał, tak tutaj już mniej i niekoniecznie to wszystko ze sobą współgrało. 

Mamy tutaj naszą Francesce, która jest bardzo szanowaną nauczycielką w szkole katolickiej. Co już od razu wskazuje na to, że jest bardzo wierząca. Jednak czasami jej myśli jakie zataczają krąg wokół Macka nie wróżą nic dobrego. Bardzo polubiłam się z główną bohaterką chociaż różni wiek. Nie jest impulsywna jak to możemy zaobserwować w innych książkach z tego gatunku. Bardzo mocno angażuje się w swoją pracę jak by zależało to od jej życia. Czasami jednak wybory bohaterki były słabo uargumentowane i właściwie nawet samemu czytelnikowi jest się słabo domyślić co chodziło po głowie bohaterce. Wiadomo jak to w takich książkach mamy myśli erotyczne, jednak autorka nie skupia się na nich za bardzo. Raczej kierują nią emocje i rozwaga. 
Jednak co do naszego Mackenziego Morrisona. Tutaj już mamy bardziej zadufaną w sobie osobę. Wie doskonale, że może mieć Francesce, nawet jeśli usłyszał od niej, że nic z tego nie będzie. Nie przykładałam do tego dużej wagi. Dlaczego? Ponieważ sami wiecie, że te książki właśnie mają to do siebie. Najbardziej mi się spodobało jak walczy o swojego synka. I chociaż nie utrzymuje kontaktów z poprzednią partnerką, zauważa syna. Nie zostaje on mu obojętny. Czasami nawet zrobiłby dla niego wszystko, dosłownie. Według mnie przyjemny bohater, wiadomo zadufanie, momentami lekkomyślność irytowały mnie w tej pozycji, jednak szczerze powiedziawszy dużo tego nie było więc mogłam w łatwy sposób dalej rozkoszować się książką. 


Przyszedł czas na akcję, fabułę oraz całokształt książki. Przede wszystkim ogromny plus za to, jakie lekkie pióro ma autorka. Czytało się to tak szybko, że nawet nie wiedziałam kiedy a już ją skończyłam. Tę pozycję udało mi się przeczytać w jeden dzień, więc szok bo żadnej książki w tak krótkim czasie nie udało mi się przeczytać. Niestety czasami powracanie do przeszłości mnie irytowało. Więcej potrafiliśmy i mogliśmy wywiedzieć się z dialogów między bohaterami. Chociaż nie powiem w niektórych momentach przydało się i wszystko układało się w spójną całość. Dialogi między bohaterami również były spójne i autorka nie gubiła się z przejścia z jednej części w drugą. Uwierzcie mi, że w niektórych książkach widać to na prawdę. I choćbyś chciała się od tej książki oderwać to ciągle gdzieś z tyłu głowy masz tę historię i tych bohaterów. Nie będę jej oczywiście porównywać do Słodkiego Drania, ponieważ tutaj mamy jedną, a tam dwie autorki. Aczkolwiek teraz już wiem jaką część w książce napisała Penelope Ward a jaką Vi Keeland, bardzo charakterystyczne pióro. Mogłabym powiedzieć, że tutaj minimalnie się wynudziłam. Była akcja to prawda, działo się więcej niż oczekiwałam, jednak duet skradł moje serce. 


Myślę, że przyszedł czas na podsumowanie. Zdecydowanie polecam wam tę książkę. Jest ona inna niż ich wspólne pozycje, ale jest równie lekka, przyjemna i potrafi zauroczyć człowieka. Oczywiście oceniłam ją 8/10. Czasami warto dać szansę autorce nawet jeśli nie byliście w 100% pewni czy będzie się wam ta pozycja podobać. Na jeden wieczór idealna. Ma w sobie troszkę ponad 250 stron a czyta się jak by miała 150. Jeżeli dopiero zaczynacie z tą autorką zdecydowanie polecam wam tę książkę. Można się zakochać, a prze okazji odkryć nowe znaczenie miłości, dla innego wieku oraz innych problemów co tradycyjnie. 

Dziękuję, że zostaliście ze mną do końca, jeśli czytaliście książkę, to koniecznie zapraszam was do dyskusji w sekcji komentarzy, staram się być na bieżąco. Oraz jeśli blog wam się spodobał to odsyłam was do zaobserwowania, aby być ze mną na bieżąco ze wszystkimi recenzjami. Do usłyszenia, całuski.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu editiored.



sierpnia 21, 2019

Recenzja książek z serii "Kroniki Jaaru"- Adam Faber

Recenzja książek z serii "Kroniki Jaaru"- Adam Faber
Dziś przychodzę do was z magicznym światem, który powinien wciągnąć cię i nie ma szans aby was wypuścił, Jednak czy aby na pewno? Może jest na odwrót i wcale nie jest tak kolorowo jak zapewnia nas opis książek. Zapraszam do recenzji będziemy mogli to sprawdzić dokładniej.





W tym poście znajdziecie recenzję 4 pierwszych tomów z serii Kroniki Jaaru, więc jeśli już czytaliście podzielcie się opiniami w sekcji komentarzu, będzie mi bardzo miło. Tymczasem zaczynamy od pierwszego.


Opis: 
Gdyby Harry Potter był dziewczyną, nazywałby się Kate Hallander!​ ​​

Kate jest typową nastolatką. Mieszka u swojej ciotki w Londynie​ i wiedzie spokojne życie. Pewnego dnia staje na progu tajemniczego sklepu pełnego czarodziejskich przedmiotów, od właścicielki którego otrzymuje Księgę Luster. Dziewczyna rzuca miłosny urok na przystojnego Jonathana, lecz czar skutkuje zupełnie inaczej, niż by tego oczekiwała. Kate trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.

Fion jest ferem, baśniową istotą. Jego stosunki z ojcem są coraz gorsze, więc w akcie buntu opuszcza dom, by odnaleźć przypisaną mu czarownicę. Wpada w ręce niebezpiecznej nimfy Erato​ i przez swoją naiwność wprowadza do świata magii wielki zamęt.

Tymczasem w Londynie ciotka dowiaduje się, że ze sklepu pani Selene zniknął magiczny kamień o potężnej mocy. Czy uda się go odnaleźć? Jak Kate, początkująca wiedźma, poradzi sobie w świecie Jaaru, mając u boku ekscentryczne fery i wyniosłego jednorożca? I co tak naprawdę skrywa plan nikczemnej Erato? 


Opinia:
Jest to pierwszy tom z serii i według mnie najgorszy. Wiadomo jest to też wprowadzenie do Jaaru więc zanim akcja się rozwinie troszkę trzeba poczekać. Niestety nudne opisy i dialogi spowodowały, że już po 50 stronach odłożyłam książkę. I powiedziałam sobie, że więcej po nią nie sięgnę. Jednak spróbowałam. Potem troszkę się akcja ruszyła już nie była taka zwykła i usypiająca. Według mnie co po pierwszym tomie nie ma się co zrażać, trzeba sobie dać czas na zrozumienie tego światu. Zresztą nasza główna bohaterka Kate również jest w nowej sytuacji więc sprawa z czasem się wyjaśnia razem z poczynaniami głównej bohaterki. Najsłabsza część oceniam ją 5/10. Lecimy dalej!


Opis:
Poznaj kolejne przygody bohaterki, którą pokochali fani Harry’ego Pottera, Percy’ego Jacksona i Magisterium. Pottera, Percy’ego Jacksona i Magisterium.

Odkąd Kate poznała tajemniczy Jaar, jej życie uległo całkowitej zmianie. Nie jest już zwykłą nastolatką, a początkującą czarownicą.

Po raz pierwszy wybiera się na magiczne wakacje, gdzie poznaje inne młode wiedźmy. Szybko okazuje się jednak, że oprócz nowych przyjaciół zyska „magicznego prześladowcę”, który nawiedza jej sny. Wraz z ferem Fionem próbują odkryć, o kogo może chodzić. Podejrzenia mogą paść na każdego, z kim Kate miała do tej pory kontakt, a lista potencjalnych prześladowców się wydłuża.

Świat ludzi i Jaar nigdy jeszcze nie były sobie tak bliskie. Co przyniesie nowa era? Z czym będą się zmagać Strażnicy Żywiołów?

Opinia:
A tutaj możemy znaleźć przeciwieństwo pierwszego tomu. Coś cudownego. Od tej części nie mogłam się oderwać. Potrzebowałam czegoś takiego co by zaspokoiło moją ciekawość czytelnika. Czy dalsze części będą dobre? Tutaj nasza główna bohaterka już mnie mniej irytuję niż było to poprzednio. Byłam bardzo mile zaskoczona, autor skupił się dużo na emocjach, które odgrywały główną rolę w tej części. Również mogliśmy zauważyć lekki zarys wątku miłosnego. Co według mnie udało się autorowi. Najlepsza część z całej tej serii. Warto jest czasami przemęczyć się z pierwszym tomem aby rozkoszować się w następnym. Książkę oceniam 8/10



Opis:
Czarownica nie może wymarzyć sobie lepszego życia. Kate Hallander wreszcie ma u boku ukochanego Jonathana, a dzięki nowym przyjaciołom, w spokoju zgłębia tajniki swojej magicznej mocy. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie wstrząsające wieści z Jaaru.

W tajemniczych okolicznościach, tuż przed swoim ślubem z księciem ferów, znika Fione ỳl Maas. Oznacza to, że Kate oraz Strażnicy Żywiołów znów będą mieli ręce pełne roboty. Poszukiwania zaginionej ferini zaprowadzą ich do serc dwóch, odwiecznie walczących ze sobą krain, Elphame i Tir-na-Nog. Po drodze czeka ich jednak otwarcie wielu drzwi, za którymi czają się liczne niebezpieczeństwa, a kręta ścieżka z każdym krokiem będzie się wydawać bardziej zawiła.

Smoki, wiedźmy i krwiożercze demony – świat Jaaru staje się coraz mroczniejszy. Kto stoi za porwaniem Fione? Co odkryją Strażnicy, przechodząc przez kolejne bramy? I dlaczego Babcia Annwynn wciąż zachowuje się jak zwichrowana dziwaczka?

Opinia:
Nie twierdzę, że 3 tom jest słaby, jednak akcja mi się bardzo ciągła w drugiej części. Co prawda tutaj już mamy ponad 500 stron to bardzo mi się podobało jak autor płynnie przechodził z jednej części do drugiej. Niestety długiej opisy, czasami strasznie mnie nudziły, i nie potrafiłam przez nie przebrnąć. Natomiast ta część nadal trzyma poziom, ciężko jest mi tutaj opisać tę książkę, wyjątkowo mnie zaskoczyła. Wielkie gratulacje dla autora, że nie brakuje mu weny do pisania, skoro napisał tak dużą część. Z tyloma wątkami, łatwo się pomylić. Książkę oceniam 6/10.

Opis:
Czwarta część bestsellerowej serii Kroniki Jaaru gwarantuje jeszcze więcej magicznych wrażeń! Tysiące fanów nie mogą się mylić! Sięgnij po historię Kate i daj się oczarować.

Tajemnice Cienistej Krainy ferów otwierają się przed Kate Hallander, Strażniczką Kamienia Danu. Opuszczona przez większość przyjaciół postanawia zamieszkać w mrocznym Tir-na-Nog. Czy jednak jej decyzja jest właściwa, a przeżycie wśród pałacowych intryg okaże się możliwe?

Fery z obu krain szykują się do bitwy, jakiej świat Jaaru od dawna nie widział. W tym samym czasie w Londynie zjawia się niezwykły i tajemniczy Kaspar. Czy będąc magiem, ma szansę odnaleźć się w świecie czarownic? Trudne zadanie staje również przed dawną przyjaciółką Kate, Mel, która będzie zmuszona stanąć do walki z siłami o wiele potężniejszymi i starszymi niż mogłaby przypuszczać.

Nowy Jaar przynosi odpowiedzi na pytania od dawna trapiące Strażników Żywiołów. Jaki cel przyświeca władczyniom ferzych krain? Do czego doprowadzi zacięta walka między nimi? I wreszcie: gdzie ma źródła niedawno rozbudzone zło, które zagraża całemu magicznemu światu?


Opinia:
Jak na razie jest to ostatni tom, który zdążyłam przeczytać, zostało mi jeszcze Megapolis. I gdy byłam na Poznańskich targach książki spotkałam się z autorem. Po krótkiej rozmowie stwierdziłam, że autor ma jeszcze na prawdę masę pomysłów. I Megapolis tak naprawdę było jeszcze dłuższe niż teraz, natomiast zostało troszkę skrócone. Tajemne imię to prawie ponad 500 stron magicznego świata i tutaj podobnie jak w 3 części, dużo się nie działo, nie potrafię jednoznacznie stwierdzić czy ta część była lepsza od poprzedniej. Według mnie utrzymywały równy poziom. Już niektóre schematy były bardzo utarte. Nie działo się nic nowego, jak już mówiłam niejednokrotnie jest to typowa seria dla młodszego czytelnika, odbiorcy. Pięknie wydane, natomiast już środek mnie tak nie zachwycił. Książkę oceniam 6/10.


Podsumowanie

 Cała seria składa się z 5 tomów. Adam Faber stworzył magiczny świat w którym można przepaść. Tak jak pierwszy tom, strasznie mi się nie podobał tak drugi był cudowny. Relacje jakie mogliśmy odczytać które są między bohaterami są cudowne. Kolejne 2 tomy, były już średnie, dialogi już jako tako mnie nie poruszył a opisy stały się nudne i nie miały w sobie tego wow! Co w poprzednich tomach. Zdecydowanie ta seria pasuje do młodszych czytelników i odbiorców. Zdecydowanie polecam wam tę książkę, jeśli lubicie przeczytać lekką, niezobowiązującą książkę. Chociaż jest to z gatunku fantastyki to przyjemnie się to czyta.


Jeżeli post wam się podobał zapraszam do zaobserwowania aby być z moimi recenzjami na bieżąco oraz zostawienia komentarza, co sądzicie o tej serii? Czytaliście? A może jest dopiero przed wami?

Do zobaczenia Małgosia😍

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania serii dziękuję ślicznie wydawnictwu Czwarta Strona.





sierpnia 11, 2019

Recenzja książki: "Labirynt Fauna"- Cornelia Funke, Guillermo del Toro

Recenzja książki: "Labirynt Fauna"- Cornelia Funke, Guillermo del Toro
Zastanawialiście się kiedyś jak można czytać książkę, która ma elementy baśniowe, ale jest z gatunku fantastyki/ science fiction? Dziś dostaniecie odpowiedź na to pytanie, a tymczasem zapraszam was do recenzji książki "Labirynt Fauna". Śmiało czytajcie opinie i napiszcie swoje odczucia na temat tej książki.

Opis:

Mroczna i nastrojowa, bogato ilustrowana baśń oparta na nagrodzonym trzema Oscarami filmie Guillermo del Toro
Guillermo del Toro, zdobywca Oscara za najlepszy film za Kształt wody, wraz z Cornelią Funke, autorką bestsellerowych powieści Atramentowe serce i Król złodziei, wspólnie stworzyli epicką i mroczną powieść fantasy dla czytelników w każdym wieku, wzbogaconą poruszającymi poetyckimi ilustracjami.

Ta czarowna historia zabiera czytelników do złowrogiego, magicznego i rozdartego wojną świata, zapełnionego wyraziście narysowanymi postaciami, takimi jak nieuczciwe fauny, zawzięci żołnierze, potwory zjadające dzieci czy dzielni buntownicy. Jak przystało na prawdziwą baśń, jest też dawno zaginiona księżniczka, która ma nadzieję na powrót do rodziny…


Opinia:

To nie jest zwyczajna książka, jaką możecie spotkać w tym gatunku. Momentami byłam przerażona, chciało mi się śmiać, ale i nawet płakać. Jeszcze żadna książka w tym gatunku nie wywołała u mnie tyle emocji co właśnie ta. Jednak zacznijmy od początku.

Nasza główna bohaterka Ofelia jest cichą i spokojną dziewczynką, nie chce się rzucać w oczy i jedynym jej zajęciem jest czytanie książek, które czyta po zmarłym tacie. Widać, że jest przerażona i nie potrafi się w tym świecie odnaleźć. Jej mama jest w zaawansowanej ciąży co pokazuję, że bardzo się martwi i nie chce stracić kolejnego rodzica. Niektóre zachowania bohaterki są, według mnie, mało wyjaśnione. Czasami nie potrafiłam zrozumieć czemu tak postąpiła a nie inaczej. Jednak wiadomo, że między mną a główną bohaterką jest duża różnica wiekowa więc też za duży minus tego nie uważałam. 

Jest to typowa książka dla czytelników 15+ nawet gdyby nie wyżej. Pojawiają się tutaj drastyczne sceny, które nawet u mnie powodowały momenty obrzydzenia. Niektóre momenty według mnie były bardzo nudne, za dużo opisów i wyjaśniania. I chociaż już o niektórych elementach się coś tam wiedziało z poprzednich rozdziałów, autorzy dalej się powtarzali. Bardzo mi się podobały dialogi między Ofelią a jej mamą. Widać było, że autorzy bardzo mocno skupili się na emocjach. Co mi się bardzo podobało i można było jeszcze bardziej zżyć się z bohaterami. Natomiast ciężko jest mi stwierdzić czy pozycja ta miała w sobie coś co by mnie bardzo zdziwiło. Niektóre momenty były zaskakujące jednak nie jest to aż tak abym tę książkę uważała za genialną.


Książka jest naprawdę dobra nie spodziewałam się tego gdy ją dostałam. Poza tym dla okładkowych srok to perełka. Nie była to książka typowa jak "Illuminae" czy "Świat miniony" coś totalnie innego. I chociaż niektóre elementy nie pod pasowały mi to i tak jestem jak najbardziej za tą pozycją i oceniłam ją 8/10. Jak zresztą sami wiecie mi bardzo mocno zależy na tym aby fabuła była oryginalna, i tutaj to dostałam. Jeżeli nadal próbujecie znaleźć książkę, pełną tajemnic, grozy itd. to z czystym sercem wam ją polecam, można się zakochać. 

Ja wam bardzo serdecznie dziękuję za to, że byliście ze mną podczas tej recenzji, jestem ciekawa jakie są wasze opinie na temat tej książki, śmiało napiszcie w komentarzu na dole, z miłą chęcią poczytam. 
Zachęcam was abyście również zostawili obserwację aby być na bieżąco.
Do zobaczenia w następnej recenzji.

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Zysk I S-Ka.





lipca 31, 2019

Recenzja książki: " W skali od 1 do 10"- Ceylan Scott

Recenzja książki: " W skali od 1 do 10"- Ceylan Scott
Witajcie Kochani!
Dziś troszkę opowiem wam o trudnych tematach, ale skupi się na książce, którą ostatnio przeczytałam. Mam nadzieję, że przeczytacie całą recenzję i ocenicie czy zabierać się za nią, albo to jednak nie wasze klimaty. Oczywiście pierwszy raz spotkałam się z tym autorem więc jest tutaj dość dużo odczuć na jej temat. Zapraszam!


Opis:
Niezwykle prawdziwa, poruszająca historia o mrocznych stronach osobowości, przyjaźni i wybaczeniu samemu sobie.

Po próbie samobójczej siedemnastoletnia Tamar trafia do szpitala psychiatrycznego dla nastolatków. Dziewczyna przez lata się samookaleczała, zmagała się z ogromną nienawiścią do samej siebie i próbowała topić rozpacz w alkoholu. W trakcie pobytu poznaje wiele osób z różnymi chorobami. Zaprzyjaźnia się zwłaszcza z dwójką z nich: Jasperem, chłopakiem, który ma anoreksję, oraz Elle – nastolatką z chorobą afektywną dwubiegunową.

W szpitalu nieustannie musi tam odpowiadać na pytania lekarzy: Dlaczego zaczęła się samookaleczać? Co sprawiło, że zaczęła się nienawidzić? Jak się czuje, w skali od 1 do 10? Jest jednak jedno najważniejsze pytanie, na które Tamar nie jest w stanie odpowiedzieć nawet samej sobie: czy jest winna śmierci swojej przyjaciółki Iris?


Opinia: 
Zacznijmy od tego, że te tematy są bardzo ciężkie. Ciężko się o nich mówi, a nawet pisze więc ogromne gratulacje dla autorki, że poruszyła ten temat. Coraz więcej książek powstaje z podobnymi tematami. I bałam się zacząć te książkę, nie wiedziałam czego mam się spodziewać, wątpiłam w to, że będzie tutaj pokazane coś nowego. I w pewnym stopniu miałam rację. Autorka większość opisów napisała o tym samym. Nie zawarła nic tutaj nowego, wiadomo nowi bohaterowie, fabuła itd. Jednak gdzieś tam myślałam, że książka mi się spodoba i zachwyci swoimi nowymi wątkami.

Myślę, że możemy przejść do naszej główniej bohaterki. Tamar niespodziewanie trafia do szpitala psychiatrycznego. Jej najlepsza przyjaciółka popełnia samobójstwo. I całe jej samopoczucie właśnie się do tego sprowadza. Tutaj możemy zauważyć na samym początku, że nasza główna bohaterka ma objawy depresji i nie jest to ciężko zidentyfikować, nawet jeśli czytelnik nie interesuje się psychologią. Jest cicha, spokojna, nie zwraca uwagi na to co się dzieje dookoła niej. Ciągle ma w głowie swoją przyjaciółkę. Nie może zostać sama ze swoimi myślami, ponieważ ciągle nachodzą służby. Gdy już trafia do szpitala psychiatrycznego zmienia się. Zauważa, że nie tylko ona ma problem ze sobą, ale również inni. Próbuje nawiązać kontakt, ale ciężko jej jest. Według mnie główna bohaterka jest dobrze wykreowana. Jednak brakowało mi tej samodyscypliny. Bardzo łatwo ulegała swoim kolegą przez co później miała kłopoty. Nie jest to idealna bohaterka, co też przez to autorka nie stworzyła takiego cukierkowego świata.

Naszą fabułę mamy podzieloną na 2 "części". Co każdy rozdział mamy dwie perspektywy albo "Teraz" albo "Dziś'. Co też ułatwia czytelnikowi bardziej zżyć się z Tamar. Nie ma tutaj konkretnego czasu, Tamar gubi się i nawet nie odlicza. Bardzo podobał mi się motyw z odpowiadaniem jak się czujesz w skali od 1 do 10. Nie spotkałam się z takim w książce więc tutaj ogromny plus. Według mnie książka była za krótka jak na opowiedzenie całej historii. Mogło się tutaj dziać o wiele wiele więcej. Bardziej bym się skupiła na uczuciach niż na opisywaniu tego co się dzieje w takim szpitalu. Wiadomo jest to interesująca sprawa dla osób, które chcą to wiedzieć, natomiast zwykłego czytelnika może to niestety zanudzić. Myślę, że dialogi między bohaterami były na równi co do opisów, więc nie zanudziłam się nad tą książką i nie usnęłam. Jak już mówiłam pewne wątki powinny być bardziej rozwinięte, ja niestety musiałam gdybać co się stanie.

Podsumowując książka jest na prawdę fajna. Oceniłam ją 6/10, ponieważ też to wybitna książka nie była. Jeśli już we wszystkich książkach jest praktycznie to samo to fabuła się nudzi i nie chce się czytać następnych książek o podobnej tematyce. Jest to dobra książka dla osób, które dopiero wchodzą w tą tematykę i nie chcą od razu czegoś mocnego. Natomiast ja już wiem, że w najbliższym czasie nie zabiorę się za podobne książki. Musze troszkę odpocząć i może za jakiś czas dopiero. 

Mam nadzieję, że recenzja wam się podobała. Jeśli tak to zostawcie komentarz. Napiszcie czy macie zamiar czytać książkę czy raczej nie. Jeśli spodobał wam się blog to zachęcam do opcji zaobserwowania mojego bloga. 
Do zobaczenia w następnej recenzji!

Za możliwość przeczytania i napisania recenzji dziękuję bardzo wydawnictwu Ya!
  

lipca 17, 2019

Recenzja książki: " Słodki Drań"- Vi Keeland oraz Penelope Ward

Recenzja książki: " Słodki Drań"- Vi Keeland oraz Penelope Ward
Hejka kochani!
Wakacje ruszyły pełną para. Mam nadzieję, że wam mijają bardzo sympatycznie miło. U mnie niestety praca i obowiązki. Jednak dziś przychodzę do was nie o wakacjach tylko o recenzji książki, która jest cudowna i pierwszy raz spotkałam się z tym duetem. Zapraszam


Opis:
Stacja benzynowa gdzieś na pustkowiu Nebraski nie jest zbyt romantycznym miejscem, zwłaszcza kiedy jesteś w kiepskim humorze. Aubrey była. Znużona wielogodzinną trasą w perspektywie miała jeszcze wiele godzin dalszej jazdy. Uciekała przed swoją przeszłością, chciała ukoić złamane serce i rozpocząć nowe życie w Kalifornii. Chance, zarozumiały przystojniak z Australii, wkurzył ją od pierwszego wejrzenia. Był niesamowicie seksowny, ale do przesady arogancki. Dziewczyna przestałaby o nim myśleć pięć minut po odjechaniu ze stacji, gdyby nie problem z kołem, którego sama nie była w stanie zmienić. Również Chance nie mógł wyruszyć w dalszą podróż — nie umiał poradzić sobie z awarią motocykla. Chcąc nie chcąc, dalej pojechali razem.

Wkrótce Aubrey z zaskoczeniem odkrywa w tym pewnym siebie zarozumialcu najlepszego kompana podróży, jakiego mogłaby sobie wymarzyć. A i Chance wygląda na faceta, który również czuje do dziewczyny coś więcej. Wyprawa wydłuża się do kilku dziwnych, ale cudownych dni. Jest zabawnie, miło, a napięcie między nimi rośnie. Audrey coraz bardziej zakochuje się w przystojnym Australijczyku i wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego końca, gdy któregoś dnia, zupełnie nieoczekiwanie, Chance znika bez pożegnania...

To opowieść o zabawnych przypadkach, namiętności i pożądaniu, ale również o trudnych wyborach, cierpliwości i przyjaźni. O rozterkach, smutku i tęsknocie za ukochaną osobą. Ta historia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Od kart tej książki nie oderwiesz się aż do ostatniego zdania!

Po prostu zniknął... Tego się nie robi takiej dziewczynie!


Opinia:

Zawsze wydawnictwo editiored co do swoich książek mnie nie zawodzi. Zawsze trafiam na cudowne książki i mogę wam śmiało je polecić. Tym razem również tak jest. Mogę wam tylko powiedzieć, że musicie to przeczytać! Zobaczycie, że się nie zawiedziecie.

Zacznijmy od naszych bohaterów. Nasza główna bohaterka Aubrey jest zwyczajną dziewczynę. Nie wyróżnia się, jest raczej cicha i spokojna. Wydawałoby się, że ten wyjazd nic nie wniesie do jej życia. Również jej życie uczuciowe, było raczej zamknięte. Nie potrafiła się otworzyć na nowych ludzi i nie łatwo ufała. Możemy tutaj również zobaczyć, że główna bohaterka ma inne wyobrażenie na świat, najczęściej spotykałam się w  tego typu książkach z tym, że postać literacka jest wyzywająca, interesuje ją seks bez zobowiązań, życie uczuciowe na dłuższą metę ją nie interesowało. Tutaj mamy absolutnie inną osobę, i właśnie to mnie zauroczyło w niej. Przez ponad 200 stron ciągle ją poznajemy. Za każdym razem jej charakter jest inaczej pokazany. W pewnym momencie jest pokazane, że jest rozchwiana emocjonalnie, nawet najłatwiejsza drobnostka może zburzyć to co zbudowała przez tyle lat. Według mnie to jest najlepsza bohaterka o jakiej mogłam przeczytać w tym gatunku. Jednym słowem jeszcze więcej takich bohaterek, o których ciężko jest zapomnieć.

Przyszedł czas na naszego "słodkiego drania". Tytuł książki, może sugerować osobę, która jest miła, stara się nie wyróżniać, ma swoje potrzeby, ale nie chce się z nimi dzielić. Tutaj mamy Chance, który jest pomocnym i szarmanckim mężczyzną, jednak również potrafi pokazać kobiecie, kto jest silniejszy i kto dominuje w łóżku. Jednak jego przeszłość coraz bardziej powraca. Doskonale wie, co go czeka w przyszłości, i dlatego nie angażuje się emocjonalnie to co robi Aubrey. Starał się zrobić wszystko, aby nie rozkochać w sobie naszej główniej bohaterki. Ostatnia noc, którą ze sobą spędzili, pokazała im, że to już jest koniec. A Chance musi wyrwać się z tej kolorowej bańki. Gdy mamy perspektywę naszego głównego bohatera możemy zobaczyć jakie emocje nim kierowały. Nie osadzało się to w jednym wątku, było ich tutaj masę, a sam Chance nie potrafił sobie z nimi poradzić. Gdy nagle nasze autorki zapowiadają drugą część... już wiemy, że coś się stało. I nie potrafiliśmy temu zaradzić. I tutaj pojawiają się łzy...

Przyszedł czas na opisanie fabuły i emocji jakie spowodowała ta książka. Przede wszystkim zobaczyłam bohaterów inaczej. Było to dla mnie szokiem, że można w taki sposób zrobić zarazem tak idealną osobę, ale i również zepsutą od środka. W drugiej części emocje wzięły górę. Nie potrafiłam nad nimi zapanować. Łzy lały się niemiłosiernie. Nie mogłam sobie wyobrazić jak można było zrobić takie coś. Z czasem zaczęłam się dowiadywać o co tak naprawdę chodzi i mogłam Chanca zrozumieć. Według mnie to w jaki sposób autorki pokazały nam głównych bohaterów. Zasługuje na medal. Fabuła nie była szybka. Wydaje się, że książka, która ma prawie 300 stron nie może mieć w sobie nie wiadomo jak rozbudowanej fabuły. Tutaj wszystko było streszczone do minimum, a same autorki skupiły się na emocjach. Co według mnie w takich książkach jest bardzo ważne. To nie jest jedyna książka,która została wydana w Polsce przez ten duet, więc nie braknie nam lektur gdy będziemy chcieli sięgnąć po następne. Tutaj mamy pokazane, jak tak na prawdę trzeba zawalczyć o związek, drugą połówkę. Nie jest to prosta droga, ale według mnie autorki pokazały tutaj prawdę. Nie mamy tutaj takiego słodzenia. Cukierkowy świat nie istnieje. Nasz duet sprowadził nas na ziemie. Nie mogę również nie wspomnieć, że książka była bezbłędna. Na początku denerwowały mnie te bardzo długie opisy. Nie potrafiłam się wciągnąć w ten świat, już miałam ją odłożyć na półkę. Kochani, przede wszystkim nie zrażajcie się do początków. Nie ma sensu jej od początku skreślić, bo później już będzie coraz lepiej.

Przyszedł czas na podsumowanie. Nie potrafię tutaj wskazać co mi się najbardziej podobało. Cała książka jest cudowna i naprawdę ją polecam. Oceniłabym ja 11/10, ale niestety brakło mi skali. Więc siłą rzeczy muszę dać 10/10. Polecam, jest to idealna książka na plażę, na jeden wieczór. Z jednej strony nie jest zobowiązująca, ale również nie zanudzicie się przy niej. I jest całkowitym wyciskaczem łez. Nie zliczę ile razy przy niej uroniłam łzy. Najgorsze było to, że czytałam tę książkę akurat siedząc w autobusie bez chusteczek. Więc wyobraźcie sobie gdy wysiadłam z autobusu i mijałam się z ludźmi. Mina bezcenna. Jeszcze raz wam ją polecam i jeśli będziecie ją czytać z mojego polecenia to koniecznie oznaczajcie mnie na instagramie (Smallbookworld) tam będziecie ze mną na bieżąco.

Ja wam bardzo serdecznie dziękuję za to, że byliście ze mną do samego końca. Jeśli recenzja wam się spodobała to napiszcie mi w komentarzu co o niej sądzicie i czy macie w planach ją przeczytać? Oczywiście jeśli mój blog wam się spodobał to zapraszam do zaobserwowania abyście byli na bieżąco. Do usłyszenia w następnej recenzji paaa!

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję bardzo wydawnictwu editiored



lipca 04, 2019

Recenzja książki: " Present Perfect"- Alison G. Bailey

Recenzja książki: " Present Perfect"- Alison G. Bailey
Kochani przychodzę do was od bardzo długiej przerwy. Jednak już wszystko jest pozałatwiane i mam o wiele więcej czasu na czytanie i pisanie zaległych recenzji. Dużo się w ostatnim czasie pozmieniało u mnie więc jeśli będziecie chcieli to możecie zadawać mi pod tym postem pytania do Q&A, książki, nauka, życie itd. Z miłą chęcią odpowiem, a wy mnie lepiej poznacie. 

Dziś chciałabym wam przybliżyć historie 2 cudownych bohaterów, którzy pokazują, aby nie poddawać się, dążyć do celu.
Amanda i Noah oto ich historia! 


Opis: 
Amanda Kelly chciała być doskonała. Próbowała kontrolować swoje życie. Zatraciła się w obsesyjnym dążeniu do perfekcji oraz poczuciu własnej bezwartościowości. I tylko jedną rzecz uznawała za doskonałą – więź, która łączyła ją z najlepszym przyjacielem, Noahem.

W życiu bohaterki wszystko toczyło się zgodnie z planem, aż do momentu, kiedy pewnego dnia wstała z łóżka i coś sobie uświadomiła. Kochała Noaha. Nie tylko jako przyjaciela.

Nie potrafiła opanować uczuć, które w niej wywoływał. Mógł obdarzyć ją dozgonnym szczęściem, ale przy tym mógł także ją zniszczyć. Był doskonałością, jakiej Amanda od zawsze pragnęła. A jednak nie dopuszczała do siebie myśli o byciu z nim razem.

I w tym właśnie momencie świat Amandy zaczyna się walić. Nieprzewidywane sytuacje przejmują nad nią kontrolę; zmuszają, by zrezygnowała z marzeń. Bohaterka musi się nauczyć, że człowiek nie jest w stanie przejąć kontroli nad sytuacjami, które napotyka na swojej drodze. Może jednak kontrolować, jak na nie zareaguje. Czy zdoła to zrozumieć nim będzie za późno? Czy uda jej się uratować swoją przyjaźń?

"Present Perfect" to historia o tym, w jaki sposób wydarzenia z przeszłości wpływają na teraźniejszość. Uświadamia nam, jak doskonałe mogłoby być nasze "teraz", gdybyśmy płynęli z prądem życia, zamiast nieustannie z nim walczyć.


Opinia: 
Autorka pierwszy raz ukazała się w Polsce właśnie z tą książką. Większość czytelników nie była przekonana czy, aby na pewno będzie to coś dobrego. Pamiętajmy, że bohaterowie, fabuła, logiczny zapis, umiejętności aby porwać czytelnika są ciągle oceniane i zawsze będą. 600 osób, które przeczytało te książkę ( tak podaje portal Lubimy czytać) i dało nam swoją opinie na jej temat, cała ocena końca wynosi prawie 8/10. I to dzisiaj ja będę kolejną osobą, która pozwoli wam pokazać czy z miłą chęcią zabierze się za te książkę czy jednak nie. 

Nasza główna bohaterka Amanda Kelly, prowadzi nas przez swoje życie od czasów dzieciństwa. Pokazuje jak potrafiła zawalczyć o wiele sytuacji, aby dalej żyło jej się lepiej. Pierwsze miłości, rozstania, smutki, płacze. Chciała kontrolować swoje życie jak najwięcej. Niestety. Nie udało się. Wszystko to zburzył jej najlepszy przyjaciel Noah, jedno dmuchniecie rozwaliło jej życie jak domek z kart. Główna bohaterka stara się w życiu wszystko poukładać. Nie chce żyć w pośpiechu, chce pokazać innym, że ją też stać. Przez całe życie jej siostra była tylko zachwalana nie miała swojego zdania. Dlatego teraz chciała pokazać na co ją stać. W wielu pozytywnych opiniach słyszałam, że autorka bardzo irytuje i nie pozwala tej książki dalej dokończyć. Moja opinia wygląda tak. Amanda jest cudowną bohaterką, która z biegiem czas pokazuje nam wiele życiowych problemów i jak sobie z nimi radzić. Co prawda czasami niektóre wypowiedzi były irytujące, jakby bohaterka wiedziała co chce zrobić, ale gdzieś się gubiła. Nie potrafiła tego wyjaśnić, ale doskonale wiedziała, że tak właśnie musi być. Jednak więcej zastrzeżeń do niej nie mam. Gdy się wypowiadała nie wyglądało to jak puste gadanie tylko coś bardziej ważnego, co ma w sobie jakąś wartość. 

Przejdźmy do Noaha. W jego życiu również się dużo pozmieniało. I przyjaźń z Amandą postawiła jego serce na baczność. Chociaż wzbraniał się przed tym, jego uczucia były silniejsze od rozumu. Czasami niestety jak podchodził do dziewczyny, bardzo mi się to nie podobało. Potrafił rozkochać je w sobie i zostawić, czasami nawet wykorzystać. Jednak gdy widział naszą główna bohaterek był inny. W stosunku do niej jak i do całego świata. Nie myślał o Amandzie, że ją wykorzysta. Rozmawiali ze sobą jak najlepsi przyjaciele, którzy mogli mówić sobie wszystko. Niestety z czasem. Zaczęło pojawiać się tajemnice i kłamstwa. Noah nie potrafił sobie z tym poradzić i potrzebował pomocy. Nie mógł się udać do Amandy. 

Tutaj nasi bohaterowie tworzą genialny duet, który z czasem rodzi się w coś więcej jest pokazane jak z przyjaźni można dojść do czegoś więcej. Walka o swoją przyjaźń potrafi bardzo zaskoczyć, odtrącenie, niezrozumienie a czasami nawet brak akceptacji. Książka ta pokazuje, że wszystko to gdy przeżyjesz w swoim życiu zauważysz tą prawdziwą wartość przyjaźni. 

Fabuła, była świetna. Nie doszukałam się żadnych błędów logicznych. Bardzo szybko się czytało i nawet można stwierdzić, że przeczyta się ją w jeden dzień. Co prawda to 400 stron, ale uwierzcie mi na słowo, że akcja tak wciągnie, że nie możecie się oderwać. Niestety czasami siły wyższe nie pozwalają nam dokończyć i trzeba od niej odejść. 

Dziś troszkę się rozpisałam i bardzo się ciesze. Chciałabym, aby recenzje nie były krótkie. Abyście coś z nich wywnioskowali a później stwierdzili, że rzeczywiście muszę to przeczytać. Cała książkę oceniam 9.5/10. Pół punkcika odjęłam za niezdecydowanie się bohaterki. Raz coś chciała, a później i tak tego nie robiła. 

Mam nadzieję że recenzja wam się spodobała. Jeśli chcecie mnie wspierać to zapraszam was serdecznie do skomentowania i zaobserwowania. Sprawdźcie czy jakieś recenzji nie pominęliście, aby być na bieżąco. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję ślicznie wydawnictwu Niezwykłe.

czerwca 17, 2019

Recenzja trylogii: " Again" - Mona Kasten

Recenzja trylogii: " Again" - Mona Kasten
Hejka
Nowa recenzja, dla was się pisze! Często dostaje pytania od was czy nie lepiej byłoby mi nagrywać na youtubie, kiedyś będę to rozważać jednak na razie chcę zostać tutaj. Dziś przychodzę do was z kolejną recenzją trylogii, jednak chodzą pogłoski, że będą dwie nowelki. Jednak dziś zapraszam was na recenzje trylogii "Again". 




Opis: 
Allie z ulgą porzuca dotychczasowe życie i rozpoczyna studia w obcym mieście. Poszukując mieszkania do wynajęcia, puka do drzwi Kadena. Początkowa rezerwa zmienia się w wielką namiętność, jednak na drodze do szczęścia staje niełatwa przeszłość bohaterów. 

Opinia: 
Pierwsze spotkanie z autorką i był stres czy mi się spodoba. Z czasem zaczęłam czytać różne opinie i stwierdziłam trzeba zobaczyć , że to jest tak dobre jak mówią. Pierwsze kilka rozdziałów czytało się bardzo topornie. Nie można było się wciągnąć, między głównymi bohaterami te dialogi nie były naturalne. Miałam wrażenie, że autorce trudno było napisać ten początek. Z czasem jednak wszystkie opisy, dialogi, pokazały nam prawdziwe oblicze autorki. Co potrafi zrobić z czytelnikiem i jak zawładnąć jego emocjami. Z bohaterami można złapać mocną więź. Gdy skończyłam książkę to poczułam niedosyt. I zadałam sobie pytanie, " ale to już? Może będzie coś dalej". Jednak okazało się, że kolejne dwie książki są z innymi bohaterami w roli głównej. Całość jako fabułę, bohaterów, dialogi, akcje oceniam 9/10. Troszkę za początek odjęłam punkcika. Jednak sama pozycja wydawnicza warta uwagi.


Opis: 
Ona postanowiła skończyć z miłością. On nie chce z niej zrezygnować.
Od pierwszej chwili, gdy zobaczyła Spencera Cosgrove, Dawn wiedziała, że ma poważny problem. Spencer jest seksowny, szarmancki i pogodny, idealnie w jej typie, i od razu zaczyna z nią flirtować. Dawn jednak przysięgła sobie, że nie zwiąże się już z żadnym mężczyzną. Za bardzo cierpiała, gdy zaufała niewłaściwemu człowiekowi, za bardzo boli rana, jaką była jego zdrada. Ale Spencer nie daje za wygraną. A kiedy okaże się, że i on skrywa bolesną tajemnicę, Dawn zrozumie, że nie zdoła oprzeć się temu, który stawia jej świat na głowie…

Opinia:
Niestety ale z każdą kolejną książką będziecie mogli zaobserwować spadek formy autorki. W tej części spotykamy się z Spencerem i Dawn. Każdy ma swoją przeszłość, która odbija wszystko teraz. Ciężko jest im się odnaleźć w tym świecie. Autorka tutaj bardziej poszła w opisy niż dialogi. Też właśnie dlatego czytało się to toporniej i miało się wrażenie, że książką ciągnie się w nieskończoność. Co z czasem doprowadziło do znudzenia się i musiałam książkę odstawić na dłuższy czas, zregenerować się. Jednak był to zły pomysł, ponieważ gdy do niej wróciłam to już w ogóle się męczyłam. Nie potrafiłam się wciągnąć. Bohaterowie zaczęli mnie irytować. Ich zachowanie i dobór słów do nieodpowiedniego momentu. Książkę oceniam 7/10.

Opis:
Sawyer Dixon jest młoda, bezkompromisowa i samotna. Od śmierci rodziców nie pozwala nikomu zbliżyć się do siebie. To się zmienia, gdy poznaje Izaaka Granta. Ze swoimi dziwnymi okularami i ubraniami jest dla Sawyer dokładnym przeciwieństwem idealnego chłopaka. Ale kiedy Izaak, zmęczony byciem singlem, prosi ją o pomoc, zawierają umowę: Sawyer zamienia Izaaka w złego chłopca i dokumentuje jego przemianę w ramach projektu artystycznego. Niestety Sawyer nie doceniła intensywności uczuć powstałych między nią a Izaakiem.

Opinia: 
Sawyer i Izaak. Dwójka cudownych bohaterów, świetny pomysł na fabułę. Brakuje tylko jednego dobrego pióra autorki. W pierwszych dwóch częściach było super, autorka wiedziała co pisze, jak zawalczyć o emocje czytelnika i aby on z nią został. Jednak poprzednie dwie części to ponad 300 stron, tutaj autorka zrobiła totalnie lanie wody. Nie wiedziała co chce dokładnie pisać. Ale wiedziała, że chce coś napisać! Co za tym idzie? Brak spójnych i logicznych wypowiedzi bohaterów. Sawyer i Izaak byli na prawdę cudownymi znajomymi, ale autorka postanowiła zrobić to inaczej. Szczerze powiem, to był najsłabszy tom z całej trylogii. I nie będę wam go odradzać, bo każdy ma inne poglądy na ten temat. Można to zauważyć po średniej na lubimy czytać. Książkę oceniam 5/10.

Cała seria nie jest zła. Potrafi momentami zaskoczyć i wzruszyć. Na pierwsze tomy to cudowne książki, każda na inny sposób. Natomiast już wiem, że nie będę wracać do 3 tomu. Nie ma sensu się męczyć jeśli jest tyle wspaniałych książek na świecie. 

Mam nadzieje, że recenzja wam się spodobała. Jeśli chcecie abym was zobaczyła, że ze mną tu jesteście to napiszcie komentarz na dole i zostawcie obserwacje. Będzie mi bardzo miło. 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania całej trylogii dziękuję ślicznie wydawnictwu Jaguar
Copyright © 2016 Okularnica czyta , Blogger